Nikola Grbić najpierw sukcesy osiągał jako siatkarz, sięgając m.in. po wicemistrzostwo świata, mistrzostwo Europy i złoto olimpijskie z reprezentacją Jugosławii. Bogatą karierę zawodnik występujący na pozycji rozgrywającego zakończył w 2010 roku, a cztery lata później rozpoczął pracę jako trener. Przez sezon prowadził włoski Sir Safety Perugia, następnie objął reprezentację Serbii, pracując z nią przez cztery lata (2015-2019). Drużynę narodową poprowadził m.in. do trzeciego miejsca na mistrzostwach Europy i triumfu w Lidze Światowej.
Grbić prowadzenie reprezentacji Serbii łączył z pracą we włoskiej Calzedonii Weronie, z której odszedł w 2019 roku, wiążąc się na dwa lata z ZAKSĄ Kędzierzyn- Koźle. Polski klub, w którym pracował m.in. z Aleksandrem Śliwką, Jakubem Kochanowskim i Kamilem Semeniukiem, poprowadził do wicemistrzostwa kraju i pierwszego, historycznego triumfu w Lidze Mistrzów. Jego warsztat szybko ponownie docenili Włosi, ściągając go z powrotem do Perugii. Serb kontrakt podpisał przed sezonem 2021/2022, z jego pracą wiązano duże oczekiwania.
Perugia jest nie tylko topowym włoskim zespołem, ale też marką europejską, w której regularnie występują gwiazdy siatkówki. W kampanii 2021/2022 Grbić miał do dyspozycji m.in. Wilfredo Leona, Simone Giannelliego, Matthew Andersona, Roberto Russo, Dragana Travicę czy Ołeha Płotnyckiego.
Spodziewano się, że naszpikowana gwiazdami światowego formatu drużyna będzie sięgała po najwyższe laury. Tak się jednak nie stało, podopieczni Grbicia zajęli drugie miejsce w Lidze, z marzeniami o triumfie w Lidze Mistrzów pożegnali się na etapie półfinału, finalnie do klubowej gabloty dołożyli jedynie Puchar Włoch.
Nikolę Grbicia zwolniono z włoskiego klubu. Polacy wtedy świętowali
Włosi nie mieli sentymentów wobec Grbicia i po rozczarowującym sezonie zakończyli z nim współpracę, chociaż ten miał jeszcze rok kontraktu. Sam Serb przekonywał wówczas, że za decyzją prezesa Perugii Gino Sirciego stał fakt, że Grbić od kilku miesięcy był trenerem reprezentacji Polski.
"Prezes Sirci nie chciał trenera, który jest jednocześnie szkoleniowcem kadry narodowej. To wszystko, więc umówiliśmy się na rozwiązanie umowy" - powiedział w rozmowie z TVP Sport.
Zwolnienie Grbicia wiązało się z dużym entuzjazmem... w Polsce. Serb, jak już wspomniano, w styczniu 2022 roku został ogłoszony selekcjonerem naszej reprezentacji, a Sebastian Świderski, oferując mu pracę, postawił warunek: Grbić może łączyć pracę z kadrą z pracą w klubie, o ile nie jest to polski klub. Zwolnienie z Perugii oznaczało z kolei, że szkoleniowiec może skupić się już wyłącznie na "Biało-Czerwonych" i to im poświęcać cały swój czas i uwagę, już w trakcie trwania sezonu klubowego przygotowując się do rozgrywek reprezentacyjnych.
"Nikola Grbić zwolniony? I dobrze!" - pisał wówczas Kamil Drąg z "Przeglądu Sportowego".
Choć tak po ludzku współczuję Grbiciowi, informację z Włoch przyjąłem z ulgą. Teraz Serb będzie się mógł skupić tylko na pracy z reprezentacją Polski i oby poprowadził ją do medalu olimpijskiego w Paryżu
"Słychać było głosy, że Serb otrzymał atrakcyjną ofertę z silnego zagranicznego zespołu. Polskich kibiców może cieszyć fakt, że trener w najbliższym czasie skupi się jedynie na prowadzeniu biało-czerwonych" - pisał Jakub Kłyszejko z TVP Sport. Takich głosów było zresztą więcej. I nie były bezzasadne, bo skupienie się wyłącznie na "Biało-Czerwonych" przyniosło efekt. Jeszcze w 2022 roku Polacy pod wodzą Grbicia sięgnęli po brąz Ligi Narodów i wicemistrzostwo świata, rok później wywalczyli triumf w Lidze Narodów i mistrzostwo Europy. W kolejnych sezonach dołożyli do tego m.in. wicemistrzostwo olimpijskie i trzecie miejsce na ostatnich mistrzostwach świata.
Praca z Perugią była ostatnim dotychczasowym "przystankiem" w karierze Grbicia jako trenera klubowego - od ponad trzech lat ten pracuje tylko z reprezentacją Polski. Jak sam zainteresowany wyjawił w styczniu w rozmowie z WP SportoweFakty, obecnie nie może pracować nie tylko z polskimi klubami, ale też włoskimi i rosyjskimi.
"Mógłbym pracować w klubach z Turcji, Grecji lub Japonii, ale powiedziałem mojemu menedżerowi, że na razie nie jestem zainteresowany. Najprawdopodobniej poszukam sobie klubu dopiero na kolejny sezon. Mój syn wkrótce rozpocznie naukę na uniwersytecie w USA, więc chcę spędzić z nim teraz jak najwięcej czasu" - mówił.














