Niepokój o kontuzjowanych siatkarzy. Sebastian Świderski zapowiedział kolejne badania
Na dzień przed finałem igrzysk olimpijskich wciąż nie wiadomo, czy trener Nikola Grbić będzie mieć w sobotę do dyspozycji pełną dwunastkę zdrowych siatkarzy. Z urazami po meczu ze Stanami Zjednoczonymi zmagają się bowiem Marcin Janusz i Paweł Zatorski. Trwa wyścig z czasem, by mogli zagrać przeciwko Francji. Jak zapowiedział Sebastian Świderski, prezes PZPS, w piątek przejdą kolejne badania. "Wierzymy głęboko, że będzie wszystko ok" - stwierdził w studiu olimpijskim Eurosportu.

Do najważniejszego od 48 lat meczu polskiej siatkówki pozostał już tylko dzień. Uciekające minuty i godziny płyną jednak szybko nie tylko dlatego, że polscy siatkarze rozegrają wyczekiwane spotkanie o olimpijskie złoto. Z czasem walczą również kontuzjowani zawodnicy, którzy chcą wrócić do pełnej sprawności na spotkanie z Francją.
Półfinałowego meczu z USA nie dokończył Marcin Janusz. W jego przypadku nasilił się problem z plecami, który dotknął rozgrywającego już kilka dni wcześniej. Pech chciał, że właśnie po zderzeniu z Januszem kontuzji doznał Paweł Zatorski, libero polskiej kadry. W jego przypadku problemem jest bark, a doświadczony siatkarz przyznał, że w trakcie meczu stracił czucie w dwóch palcach.
Niedługo po spotkaniu Zatorski przekazał jednak pokrzepiające wieści na Instagramie. "Bark chyba będzie żył" - napisał w relacji. Dzień po meczu zamieścił też na swoim koncie zdjęcie z badań, jakie przechodził w związku z urazem.
Sebastian Świderski, prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej, przekazał, że kontuzjowani zawodnicy w piątek przejdą kolejne badania. O urazach w kadrze opowiedział w czwartek późnym wieczorem, kiedy gościł w studiu olimpijskim Eurosportu "Pa Pa Paryż".
Robimy wszystko. Nasz sztab medyczny ma wiele pracy. Nasi fizjoterapeuci pracują, nie tylko z nimi, ale również z całą drużyną, Wierzymy głęboko, że będzie wszystko ok, że pełną dwunastką wyjdziemy na parkiet i będziemy walczyć o marzenia
Pech prześladuje polskich siatkarzy. Ale są gotowi do gry na nowych pozycjach
Pech prześladuje polskich siatkarzy od samego początku igrzysk olimpijskich. Już w pierwszym spotkaniu z Egiptem skręcenia stawu skokowego doznał Tomasz Fornal, który dopiero wraca do pełnej dyspozycji zdrowotnej. Po spotkaniu ze Słowenią wypadł Mateusz Bieniek, który z powodu kontuzji stopy nie będzie już w stanie zagrać do końca turnieju. W jego miejsce do składu wskoczył Bartłomiej Bołądź, nominalny atakujący. W związku z tym w kadrze nie ma aktualnie również rezerwowego środkowego.
"Co zrobię? Naprawdę nie wiem. Mam nadzieję, że Janusz dojdzie do siebie. Jeśli nie, zagramy z Gregiem [Grzegorzem Łomaczem - przyp. red.]. Jeżeli coś stanie się jednemu ze środkowych, nie wiem, kogo wstawię - może na środku zagra Olek Śliwka, a na libero Semeniuk" - komentował po meczu problemy zdrowotne swoich zawodników Grbić.
Świderski zdradził, że Śliwka w razie potrzeby jest gotów również do gry na zupełnie innej pozycji.
"Zrobimy wszystko, by ten sukces osiągnąć. Olek nawet powiedział, że może zagrać na rozegraniu, jeśli tylko będzie taka potrzeba. To marzenia nie tylko zawodników, sztabu, ale całej siatkarskiej Polski" - podkreśla prezes PZPS.
W piątek po południu polscy siatkarze będą po raz ostatni trenować w Cergy-Pontoise, hali, którą PZPS wynajął polskim siatkarskim kadrom. Finał Polska - Francja zostanie rozegrany w sobotę o godz. 13.













