Reklama

Reklama

Nasi kibice: Ten finał Ligi Światowej jest szczególny

Organizatorzy turnieju finałowego Ligi Światowej siatkarzy dbają o polskich kibiców. Gdy grają "Biało-czerwoni" z głośników można usłyszeć "Hej sokoły", a fani atmosferę określają jako bajeczną.

- To naprawdę niesamowite co się tu dzieje. Byłam już na wielu turniejach, ale ten jest szczególny. Jeszcze nigdy nie słyszałam, żeby grano nam "Hej, sokoły", czy "Mały, biały domek". To na pewno bardzo miłe - powiedziała Małgosia z Katowic.

Reklama

Do Sofii przyjechało ok. tysiąca polskich kibiców. Nie tylko z kraju, ale także z innych państw. - Jesteśmy z trzech różnych krajów - z Niemiec, Szwecji i Anglii. Łączy nas miłość do siatkówki, dlatego zawsze się skrzykujemy i jeździmy za zawodnikami po całej Europie - oceniła Agnieszka z Londynu.

Na trybunach imponuje również wielka, biało-czerwona flaga z napisem "Tychy". Jak przyznał jej właściciel Łukasz, ma 3,5 metra na 7.

- Jeździ ze mną od 1996 roku. Swój debiut miała na meczu piłkarskim Anglia - Polska, w którym Marek Citko strzelił bramkę. Flaga była już m.in. w Japonii, Kanadzie, Brazylii - podkreślił.

Nie brakuje również bębna. Przywiózł go Marek z Częstochowy. - Zawsze jest pewien problem z transportem. Muszę nadawać go jako bagaż niewymiarowy, ale opłaca się. Wszystko rekompensuje mecz, na którym możemy dzięki temu łatwiej przeprowadzić zorganizowany doping - powiedział.

Jego kolega, Jurek z Płocka, nie ma wątpliwości, że za polskimi siatkarzami warto przemierzać cały świat. - W ostatnich latach to oni sprawiają nam najwięcej radości. Zdobywają medale mistrzostw Europy i globu. W najważniejszych imprezach stoją na podium" - ocenił. 

Kibice narzekają za to na taksówki i jedzenie. - W hali nie można praktycznie nic kupić, żeby się pożywić. To na pewno utrudnia, bo przecież każdy lubi sobie coś przegryźć między meczami. Zwłaszcza jak ktoś ogląda obydwa spotkania - zaznaczyła Weronika z Niemiec.

Niemało kłopotów mają fani z taksówkami. - Czasami płacimy z hotelu do hali trzy lewa, a czasami jest tego sześć, czy nawet dziesięć. To nie jest fair, ale przecież nic z tym nie zrobimy. Trzeba bardzo uważać - powiedziała Ewelina z Warszawy.

W sobotę o godz. 19.45 czasu warszawskiego Polacy zmierzą się z Bułgarami w półfinale turnieju finałowego Ligi Światowej. Wcześniej, o 16.30, o finał powalczą Amerykanie z Kubańczykami.

INTERIA.PL zaprasza na tekstową relację na żywo z meczu Polaków z Bułgarią

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama