Reklama

Reklama

"Na Maracanę nie pójdę"

Polscy siatkarze są już w Rio de Janeiro, gdzie od środy rozpoczną zmagania w finale Ligi Światowej 2008. Z Brazyli biało-czerwoni udadzą się na igrzyska olimpijskie w Pekinie.

"W 40-milionowym kraju 30 milionów ludzi chciałoby być na naszym miejscu. Udział w dwóch wielkich turniejach to spełnienie marzeń. No i zadebiutuję na igrzyskach" - powiedział na łamach "Super Expressu" środkowy reprezentacji Polski Daniel Pliński.

Turniej w Rio de Janeiro będzie znakomitą okazją do sprawdzenia formy przed olimpiadą. "Zawsze gramy na sto procent, obojętnie, jaki jest akurat skład na parkiecie. Myślę, że trener Lozano będzie chciał sprawdzać i zgrywać pierwszą szóstkę. Brakuje nam meczów w tym składzie i z najmocniejszymi rywalami" - stwierdził 30-letni zawodnik.

Reklama

"Walczyć i zostawić serce na boisku - taki jest nasz plan na Pekin. Chciałbym, żebyśmy nie mieli sobie po tych zawodach nic do zarzucenia. Czuję, że powoli wracamy do normalnej formy, liczę, że trafimy z nią na igrzyska. Czy to da medal, okaże się za kilka tygodni" - dodał Pliński, który po raz pierwszy zawitał do Brazylii. Okazji do zwiedzania jednak nie będzie.

"Jestem domatorem, na wyjazdach nie wychodzę i nie zwiedzam. Siedzę w Internecie i gram w karty z kolegami. Mimo że jestem kibicem piłkarskim, nawet na słynną Maracanę nie pójdę. Jak mignie gdzieś przed naszym autobusem, to rzucę okiem" - zakończył Pliński.

W Rio de Janeiro Polacy zagrają w grupie F z USA (24.07) oraz Serbią (25.07). Do grupy E trafili Brazylijczycy, Rosjanie i Japończycy. Po dwa najlepsze zespoły z grup awansują do półfinału.

Reklama

Reklama

Reklama