MŚ siatkarzy. Bartosz Kwolek: Biliśmy się do końca o miejsce w kadrze

Debiutujący tym sezonem w seniorskiej kadrze Polski Bartosz Kwolek jest wśród 15 siatkarzy powołanych na zgrupowanie w Zakopanem i - o ile nie przytrafi mu się uraz - pojedzie na mistrzostwa świata. "Każdy z nas miał ambicję, by się dostać do składu" - przyznał.

Na mundial, w którym "Biało-Czerwoni" będą bronić tytułu, trener Vital Heynen może zabrać 14 zawodników. W grupie, która rozpocznie przygotowania pod Tatrami, znalazło się aż pięciu przyjmujących, w tym - dość niespodziewanie - 20-letni Tomasz Fornal. Szkoleniowiec zaznaczył, że młody gracz będzie opcją awaryjną i na turnieju - o ile planów nie popsują mu kontuzje - chce zabrać pozostałą "14", w której znalazł się m.in. Kwolek.

Reklama

Przyjmujący Onico Warszawa nie spodziewał się, że Belg już teraz odkryje karty przed wrześniową imprezą.

"Nastawiałem się na to, że trener skład będzie wybierał w przeciągu najbliższych dwóch-trzech tygodni. Sądziłem, że będzie się liczył całokształt i praca na zajęciach podczas tych wszystkich wyjazdów, które mamy za sobą. Miałem nadzieję, że się załapię, ale szczególnie na ataku i przyjęciu było sporo wyrównanych zawodników. Podejrzewam, że szkoleniowiec przy wyborze brał pod uwagę specyfikę danego zawodnika - to, czego w danej chwili potrzebuje" - podkreślił.

Przyznał on, że od maja na treningach i meczach Ligi Narodów trwała rywalizacja o przekonanie do siebie Heynena. Według niego na przyjęciu od początku jedno miejsce było zajęte.

"Wiadomo, że Michał Kubiak jest takim "top of the top", nie tylko w polskiej kadrze, ale i na świecie. Poniżej pewnego poziomu nie schodzi. A my - młodzi zawodnicy, biliśmy się do końca o miejsce. Każdy z nas miał ambicję, żeby dostać się w ogóle do kadry na mistrzostw, ale i chce być członkiem podstawowego składu" - powiedział siatkarz, który 17 lipca będzie obchodził 21. urodziny.

Heynen przez całą Ligę Narodów rotował składem, dając sobie możliwość sprawdzenia wielu zawodników.

"Każdy miał takie same możliwości pokazania się w odpowiednim odstępie czasu. Decyzje personalne są po stronie trenera. On musi je podejmować i brać za nie odpowiedzialność, a my musimy jemu zaufać, że ten plan jest najlepszy i dzięki temu osiągniemy sukces" - zaznaczył Bartosz Kurek.

Belg do Zakopanego z atakujących - poza Dawidem Konarskim i Kurkiem - postanowił zabrać Damiana Schulza, który gra pierwszy sezon w reprezentacji.

"Wiedzieliśmy, że każdą chwilę spędzoną na boisku trzeba wykorzystać jak najlepiej. Nie mieliśmy pojęcia, jaki skład ułożył sobie w głowie trener. W naszych rękach było to, żeby jak najlepiej się pokazać" - podsumował zawodnik Asseco Resovii Rzeszów.

Przyjmujący Aleksander Śliwka zapewnił jednak, że w pierwszej kolejności on i jego koledzy podczas meczów LN skupiali się przede wszystkim na dobru zespołu.

"Graliśmy o zwycięstwo jako drużyna, więc naszym celem było zrobić wszystko, żeby wygrać mecz. Nie podchodziliśmy do tego tak, że ja chcę się pokazać, żebym to ja dobrze wypadł. Z takim podejściem daleko byśmy nie zaszli i nie zajdziemy" - ocenił.

"Biało-Czerwoni" spotykają się w Zakopanem 29 lipca. Zawodnicy zgodnie przyznają, że rozpoczęte w piątek wakacje przydadzą się do tego, by trochę się zregenerowali.

"Widać po nas zmęczenie podróżami, mimo że rotowaliśmy w LN składem. Byliśmy razem w jednej grupie niemal cały czas, teraz odpoczniemy trochę od siebie i z dużym entuzjazmem oraz pozytywną energią przystąpimy do przygotowań do MŚ" - dodał Śliwka.

Artur Szalpuk chciałby, aby okres wolnego był... krótszy.

"Wolałbym grać jeszcze teraz w Lille ("Biało-Czerwoni" odpadli w fazie grupowej LN, a w weekend odbywają się mecze najlepszej "czwórki" - przyp. red.). Na pewno wykorzystam dobrze te wakacje, żeby się zregenerować. Nie pamiętam kiedy ostatnio miałem taki długi okres na odpoczynek" - zastanawiał się.

Przyjmujący PGE Skry Bełchatów jako jedyny z kadrowiczów wystąpił we wszystkich pięciu turniejach LN w fazie interkontynentalnej.

"Początkowo nie taki był zamiar, ale tak wyszło. Jak to zniosłem? Było zaskakująco dobrze. Gorzej się czułem, gdy skończyłem sezon ligowy" - ocenił.

Kwolek na wakacjach ma zamiar grać w... siatkówkę. "Jestem typem zawodnika, który czuje duży głód gry. Z halą będzie prawdopodobnie ciężko, ale siatkówka plażowa jak najbardziej. Dostaliśmy też już plan zajęć na siłowni".

Jego zdaniem widać już pierwsze efekty pracy Heynena, jednak wymaga to jeszcze czasu.

"Trener ma temperament, czasem krzyknie. Powoli się docieramy. Może jeszcze nie wygląda to jak dobrze naoliwiona maszyna, ale jak na razie na pewno już jak maszyna. Sam awans do Final Six pokazuje, że ona działa. Heynen to barwna postać, ma swoje zasady i wizję, których trzeba się trzymać. Wszyscy zaufaliśmy mu jako trenerowi i człowiekowi. Wszyscy sobie też ufamy i mam nadzieję, że to zaprocentuje w przyszłości. Wierzę w to całym sercem, że na MŚ będziemy gotowi na 100 procent z formą" - zapewnił.

W podobnym tonie wypowiada się Szalpuk. Jest on przekonany, że dopiero teraz w pełni uda się czerpać korzyści z pracy z belgijskiego szkoleniowca.

"Vital zaszczepił nam swoje idee. Ale też nie ukrywajmy - nie było sporo czasu, żeby wprowadzić je końca w życie, bo było dużo meczów i podróży, a mało treningów. Jestem pewny, że teraz będzie lepiej" - zaznaczył.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje