Reklama

Reklama

Michał Kubiak: W Sofii nie będzie żadnych kalkulacji

Dla wielu drużyn siatkarzy, które wystąpią na igrzyskach w Londynie, tegoroczna Liga Światowa to jedynie etap przygotowań. Polacy nie zamierzają oszczędzać sił w turnieju finałowym w Sofii. - Nie będzie żadnych kalkulacji - zapewnia Michał Kubiak.

- U sportowca naturalna jest chęć wygrywania. Tak samo będzie podczas Final Six Ligi Światowej. Pojedziemy tam, aby wygrać tę imprezę. Zresztą udowodniliśmy to już chyba swoją dotychczasową postawą - gramy najlepszym składem, jaki mamy do dyspozycji. Widać więc, że nie wchodzi w grę żadne kombinowanie. Jeśli ktoś podchodzi do tego inaczej, to jego wybór - zaznaczył przyjmujący reprezentacji Polski i Jastrzębskiego Węgla.
W tym sezonie Polacy już zapisali się w pamięci kibiców, pokonując trzykrotnie utytułowanych Brazylijczyków, po raz pierwszy od 10 lat w rywalizacji o punkty. W Toronto oraz w katowickim Spodku podopieczni Andrei Anastasiego wygrali w pięciu setach, w Tampere w potyczce z "Canarinhos" wywalczyli komplet punktów.
- Nie ma to znaczenia. Ostatnie zwycięstwo jest najcenniejsze, ponieważ zapewniło nam awans do turnieju finałowego w Bułgarii - powiedział Kubiak.
Siatkarz przestrzega przed hurraoptymizmem związanym z długo wyczekiwanymi zwycięstwami nad zespołem Bernardo Rezende.
- Wciąż popełniamy za dużo błędów i z pewnością brakuje nam jeszcze sporo do formy, jaką chcemy prezentować w czasie igrzysk, choć wygrane z Brazylijczykami świadczą, że jest dobrze. To jest jednak sport i w Sofii możemy przegrać z każdym. Nie można wnioskować, że skoro pokonaliśmy trzy razy Brazylię, to automatycznie wygramy z wszystkimi. Nie chwalmy dnia przed zachodem słońca. Rozdawanie medali przed turniejem jest zgubne. Nie wybiegajmy za daleko w przyszłość, tylko skupmy się na teraźniejszości - podkreślił.
Final Six Ligi Światowej rozgrywany będzie w dniach 4-8 lipca. Zawodnicy, którzy w ciągu trzech tygodni wygrali osiem z dziewięciu meczów, tuż po powrocie z ostatniego turnieju grupy B w Finlandii dostali kilka dni wolnego. W piątkowy wieczór spotykają się na zgrupowaniu w Spale, podczas którego będą przygotowywać się do zawodów w Bułgarii.
- Trudno powiedzieć, jaki wpływ będzie miała na nas przerwa. Niektórzy wolą grać "z marszu", będąc cały czas w rytmie treningowym, inni zaś potrzebują odpoczynku. Dla mnie nie ma to znaczenia. Tego grania nie było znowu tak dużo, przecież nie mieliśmy kilkudziesięciu spotkań w miesiącu. Obawy o ewentualny brak sił z naszej strony są niepotrzebne, wszystko jest na dobrej drodze - zapewnił zawodnik Jastrzębskiego Węgla.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje