Miał zastąpić Kurka, dopadł go pech. Polski siatkarz wyjaśnia sytuację
Kewin Sasak przed rokiem w świetnym stylu zadebiutował w reprezentacji Polski. W tym sezonie, pod nieobecność Bartosza Kurka, może mieć jeszcze większe szanse na grę w podstawowym składzie kadry. W ostatnich miesiącach na drodze atakującego stanęły jednak kontuzje. Ale Nikola Grbić ciągle w niego wierzy i zamierza czekać na powrót do formy. - To budujące, że trener tam mnie widzi i daje szansę - zaznacza Sasak. 29-letni siatkarz wyjaśnia, jak wygląda sytuacja z jego zdrowiem.

Jak wygląda sytuacja z twoim zdrowiem? Do kibiców dochodzą różne sygnały, jak jest naprawdę?
Kewin Sasak, atakujący reprezentacji Polski siatkarzy: Myślę, że wszystko zmierza w dobrą stronę. W sezonie było trochę kłopotów z barkiem. Pod koniec przydarzyło się jeszcze naciągnięcie łydki, powiązane ze stanem kolanowym. Staram się to więc teraz wyprowadzać i mam nadzieję, że to kwestia tygodnia i powinno być ok.
Na razie nie chodzi o powrót do optymalnej formy sportowej, tylko do samej formy zdrowotnej?
- Dokładnie tak. Jestem w treningu, staram się też tutaj z fizjoterapeutami i lekarzami dbać o zdrowie. W treningu jestem praktycznie normalnie, to mnie na pewno cieszy. I mam nadzieję, że takie szlifowanie formy nastąpi już od tego tygodnia, żeby być gotowym na nadchodzące turnieje.
Naciągnięcie, o którym mówisz, dopadło cię już w końcówce sezonu. Ten pech do urazów mocno ciągnął się więc za tobą w ostatnich miesiącach.
- Niestety tak. Mam nadzieję, że już wyczerpałem limit i od teraz wszystko będzie ok. Jak już wcześniej wspomniałem, najpierw chciałbym wrócić do takiej optymalnej formy zdrowotnej, a później przygotowywać się i szykować formę na nadchodzące turnieje.
Kewin Sasak może zająć miejsce Bartosza Kurka. Na razie dopadł go pech. "Może tak miało być"
Jest w tobie trochę złości, że to wszystko przytrafiło się akurat w takim sezonie? W kadrze nie ma Bartosza Kurka, więc drzwi do pierwszego składu są otwarte jeszcze szerzej.
- Może tak, może faktycznie jest trochę pecha, ale myślę, że może tak też miało być. Początek sezonu mieliśmy bardzo dobry. Trochę żałuję, że w tych play-offach nie było mi dane do końca wspierać drużyny. Ale mam nadzieję, że jeszcze to sobie odbiję: czy to w lidze, czy tutaj na kadrze - będę w stanie rywalizować i dawać jak najwięcej co zespołowi, bo na tym będzie mi najbardziej zależało.
W tamtym sezonie byłeś "świeżakiem" u boku Bartka Kurka, świetnie zaprezentowałeś się na początku w Lidze Narodów, a potem czekałeś na swoją szansę w mistrzostwach świata. W tym sezonie Bartka nie ma, ale jest dość solidna grupa atakujących. Rywalizacja wydaje się dość wyrównana. Jak ty to widzisz?
- Tak, z mojej perspektywy to dość wyrównana rywalizacja. Aleks z Bartkiem [Nasewicz z Gomułką - przyp.] już pojechali na pierwszy turniej i dobrze się tam pokazali. Mają za sobą dobry sezon. My tutaj na miejscu też trenujemy z Bartkiem [Bołądziem] i wracamy do optymalnej formy. Dla nas, ale też dla całej drużyny to bardzo dobre, że ta rywalizacja jest na wysokim poziomie. Każdy będzie się starał pokazać z jak najlepszej strony.
Jak wyglądały treningi bez Nikoli Grbicia, gdy był z częścią drużyny na turnieju w Chinach?
- Treningi mocno nie różniły się od tego, co znamy. Myślę, że trener cały czas czuwał i obserwował nagrania. Oczywiście trenowaliśmy w okrojonym składzie, część chłopaków dojeżdżała, więc warunki osobowe nie zawsze były dogodne, by przeprowadzić jakieś większe zajęcia w szóstkach i taki pełnometrażowy trening siatkówki. Ale pracowaliśmy, trenerzy wykonali kawał dobrej roboty, że pod ten skład osobowy potrafili tak ułożyć treningi, żeby to miało ręce i nogi - byśmy poprawiali swoje umiejętności.

Jak długo jesteś w treningu?
- Przyjechałem 17 maja, dostałem mniej więcej tydzień wolnego. Na początku w treningu szedłem troszkę indywidualnym trybem z uwagi na łydkę i kolano. Ale już teraz wracam, uczestniczę całkowicie w treningach, więc z tego jestem zadowolony.
W tym pechu do kontuzji, o którym wcześniej mówiliśmy, czujesz duże zaufanie od Nikoli Grbicia? Przy ogłaszaniu powołań powiedział, że dla niego najważniejsze jest, by Kewin był zdrowy, a w formie ma być dopiero w drugiej części sezonu.
- Tak, na pewno dla mnie, jako zawodnika, to budujące, że trener tam mnie widzi i daje szansę. Zwłaszcza, że tak naprawdę połowy sezonu nie rozegrałem, nie brałem czynnego udziału we wszystkich meczach. Ale mam nadzieję, że kiedy będę zdrowy, tak jak trener mówi, będę w stanie pomóc tej drużynie. Na to głównie liczę i to wiem. Zależy mi na powrocie do zdrowia, do pełni formy, i na budowaniu formy na następny turniej Ligi Narodów. A mam nadzieję, że później na mistrzostwa Europy.
A jesteś już szykowany do gry w Gliwicach, w drugim tygodniu Ligi Narodów?
- Zobaczymy, to też nie jest moja decyzja. Trener ma wrócić i podejmować decyzje, więc myślę, że nikt z tutaj zgromadzonych nie ma jeszcze pewnych informacji.
Japoński zaciąg w Lublinie. "Mam nadzieję, że wykupią wcześniej trochę biletów"
Oglądałeś mecz Polska - Japonia w pierwszym tygodniu Ligi Narodów?
- Oglądałem fragmentami. Muszę się przyznać, nie oglądałem od deski do deski.
A w tych fragmentach mogłeś pewnie zauważyć, jak twoi przyszli dwaj koledzy klubowi z reprezentacji Japonii - Ran Takahashi i Tomohiro Ogawa - mocno uprzykrzali życie twoim kolegom reprezentacyjnym.
- Na razie się z tego nie cieszę, bo uprzykrzają życie kolegom z reprezentacji, ale oczywiście mam nadzieję, że tę formę z kadry przeniosą na rozgrywki klubowe. I będą ważnymi punktami naszej drużyny.
Słyszałeś o "siatkarskiej gorączce" u japońskich kibiców? Spodziewasz się, że dotrze do Lublina i będzie tam przyjeżdżać dużo japońskich kibiców i dziennikarzy?
- Mam nadzieję. Ale też, że wykupią wcześniej trochę biletów, bo u nas z tym jest problem. Ewentualnie powstanie jakaś strefa kibica przed halą Globus? Trzeba by to jakoś przemyśleć. Fajnie, to kolejny rynek, na który otwiera się polska siatkówka i to na pewno plus dla poszerzania zasięgów. A że tak doświadczeni i dobrzy zawodnicy trafiają do naszej ligi - to świadczy o tym, jak ta liga jest mocna i co ma do zaoferowania.
Rozmawiał i notował Damian Gołąb










![Najdłuższe wymiany Wimbledonu 2026: test wytrzymałości i techniki [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N1IOYSLJYAJRB-C401.webp)


