Reklama

Reklama

ME siatkarzy - trener Niemców: Nie wiem dlaczego wygraliśmy

Trener reprezentacji Niemiec Vital Heynen nie krył zdumienia po tym, jak jego ekipa wygrała w Gdyni z Rosjanami 3:0 pierwszego dnia mistrzostw Europy siatkarzy w Polsce i Danii. - Nie wiem co się stało i jak do tego doszło - przyznał.

Niemcy rewelacyjnie zagrali przede wszystkim w bloku i w obronie. Najlepiej punktującym zawodnikiem był niedawny atakujący Asseco Resovii Rzeszów Georg Grozer - 21. Cała drużyna miała skuteczność na poziomie 71 proc.

Reklama

- Od razu po meczu podszedłem do drużyny i powiedziałem, że nie wiem dlaczego wygraliśmy. Jednego jestem jednak pewien - to było najlepsze nasze spotkanie w ostatnich dwóch, trzech latach - zaznaczył.

Również sami zawodnicy byli oszołomieni. - To było fenomenalne. Rosjanie nie potrafili skończyć niemal żadnej piłki. Wszystkie ich punkty padały praktycznie po naszych błędach - przyznał libero niemieckiej ekipy Ferdinand Tille.

Jedyny, który walczył to mierzący 218 cm Dmitrij Muserski, ale i on nie zdołał w pojedynkę przeciwstawić się świetnie dysponowanym Niemcom.

Zdaniem Heynena kluczem do zwycięstwa była zagrywka. - Wszyscy zawodnicy, oprócz Grozera, mieli za zadanie serwować flopem. Rosjanie bardzo tego nie lubią i faktycznie nie znaleźli żadnej alternatywy - ocenił. 

Już w tegorocznej Lidze Światowej Niemcy wygrali jeden mecz z Rosjanami 3:2. - Pokazaliśmy, że wiemy jak z nimi grać. Dlatego może nie powinienem się tak dziwić - dodał szkoleniowiec.

Wytłumaczenia dla swoich zawodników nie znalazł rosyjski trener Andriej Woronkow. - Wszyscy moi siatkarze zagrali bardzo źle. Na pewno nie jesteśmy teraz w najlepszej sytuacji, bo to zawsze deprymujące zaczynać turniej od porażki - zaznaczył.

W wyjściowej szóstce "Sbornej" zagrało aż czterech siatkarzy, którzy w zeszłym roku w Londynie sięgnęli po olimpijskie złoto. W niemieckiej ekipie było z kolei trzech debiutantów na takiej imprezie. Do tego kontuzjowany jest Jochen Schoeps (uraz mięśni brzucha) i atak opierał się wyłącznie na Grozerze.

- To nie ja wygrałem ten mecz, a cała drużyna. Chłopcy zrobili świetną pracę w bloku i obronie, a to ułatwiło mi zadanie. To zwycięstwo jest oczywiście piękną sprawą, ale nie mówmy o tym już. Czeka nas teraz bardzo trudne spotkanie z Bułgarami. Jak poniesiemy porażkę to i tak ta wygrana może nam niewiele dać - podkreślił.

Apetyt rośnie jednak w miarę jedzenia. Rozgrywający Simon Tischer obiecał: - To nie był nasz ostatni triumf w tych mistrzostwach Europy.

W sobotę w Gdyni Niemcy zmierzą się z Bułgarami, a Rosjanie z Czechami.

Dowiedz się więcej na temat: siatkarskie mistrzostwa Europy | siatkówka | Gdynia | siatkarz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje