Reklama

Reklama

ME siatkarzy - Polska - Słowenia 2:3. Kłos: Nie znęcajmy się nad chłopakami

- Nie rozdzierajmy szat i nie znęcajmy się nad chłopakami - zaapelował były reprezentant Polski Ireneusz Kłos po porażce polskich siatkarzy 2:3 ze Słowenią w ćwierćfinale mistrzostw Europy.

Co? Gdzie? Kiedy? Bądź na bieżąco i sprawdź Sportowy Kalendarz!

Reklama

Kłos przyznał, że po dwóch pierwszych przegranych setach przez Polaków, obawiał się, iż "Biało-czerwoni" polegną do zera.

- Słoweńcy w dwóch pierwszych setach grali naprawdę świetnie i myślałem, że już nasi nic im nie będą w stanie zrobić. Tym bardziej brawa dla chłopaków, że się zdołali podnieść. W piątym secie niestety znowu Słowenia pokazała klasę. Oni  uwierzyli w swoje możliwości po gładkim zwycięstwie nad Holandią. To im pomogło, dodało pewności, co było widać na boisku - dodał.

Kłos przyznał, że sami Polacy nieco ułatwili zadanie Słowenii, bo zagrali poniżej swoich możliwości. Słabszą postawę tłumaczył porażką w walce o igrzyska olimpijskie w Rio podczas Pucharu Świata.

- To musiało siedzieć w głowie chłopaków. Zwłaszcza, że nie mieli praktycznie żadnego odpoczynku, bo zaraz po pucharze mieli zgrupowanie i wyjazd na mistrzostwa Europy. Trzeba zwrócić uwagę, że zaraz po najcięższym turnieju na świecie, za jaki uważam Puchar Świata, pojechali na kolejne zawody i zmęczenie fizyczne musiało ich w końcu dopaść. Dzisiaj się to wszystko skumulowało - przegrany awans na igrzyska, zmęczenie fizyczne i mamy porażkę - wyjaśnił były reprezentant Polski (337 meczów).

Dalej Kłos głośno się zastanawiał, czy może nie trzeba było dać pograć zmiennikom, a zawodnikom, którzy grali na Pucharze Świata dać odpocząć. - Mieliśmy problemy z przyjęciem i widać było, że chłopcy nie są w najwyższej formie i może trzeba było im odpuścić? Ale to się łatwo mówi po meczu. Każdy chciał dobrze, ale taki jest sport, że nie zawsze wychodzi, tak jak byśmy chcieli - dodał.

Podsumowując Kłos uznał, że najgorsze, co teraz mogłoby spotkać polską reprezentację, to fala krytyki.

- To też zadanie dla dziennikarzy, aby powstrzymać się od ataków. Porażka boli, to jest jasne, ale nie ma co rozdzierać szat i panikować. Pamiętajmy, że w styczniu w Berlinie jest turniej kontynentalny, gdzie czekają nas trudne mecze a stawką są igrzyska. Krytyka tylko może zaszkodzić naszej drużynie w przygotowaniach do tych zawodów. Trzeba zachować spokój i robić swoje. Ten zespół ma potencjał i może nam jeszcze dostarczyć wiele powodów do radości. Zachowajmy spokój - zakończył były zawodnik m.in. Gwardii Wrocław i AZS Częstochowa.

Dowiedz się więcej na temat: reprezentacja siatkarzy | siatkówka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje