Reklama

Reklama

ME siatkarzy. Polska - Słowenia 2:3. Karol Kłos: To nie trener przegrał ten turniej a my

Karol Kłos nie obwinia szkoleniowca Stephane’a Antigi o porażkę w ćwierćfinale ze Słowenią w mistrzostwach Europy siatkarzy. - To my przegraliśmy ten turniej a nie trener - powiedział. Przed styczniowymi kwalifikacjami do igrzysk w Rio nie robiłby żadnych roszad.

- Przed samymi kwalifikacjami nie ma co wymyślać i robić jakichś cudów. To nie trener zawalił a my. Zawodnicy byli na boisku. Nie zagraliśmy tak, jak tego chcieliśmy - podkreślił.

Reklama

Do turnieju w styczniu zostało 2,5 miesiąca. A tam czeka "Biało-czerwonych" znowu walka z najlepszymi drużynami Europy. W Berlinie wystąpią, oprócz Polaków, Francuzi, Rosjanie, Bułgarzy, Serbowie, Niemcy, Finowie i Belgowie.

- Oczywiście z jednej strony do stycznia jest jeszcze sporo czasu, ale prawda jest taka, że wszyscy się rozjeżdżamy do swoich klubów i będzie raczej ciężko. Mam nadzieję, że jak się spotkamy w grudniu, wszystko potoczy się dobrze, a te teraz razem spędzone kilka miesięcy czegoś nas nauczyły - dodał Kłos.

Środkowy bełchatowskiej Skry wierzy w to, że reprezentacja po tegorocznym nieudanym sezonie wróci jeszcze silniejsza.

- Bo my umiemy grać dobrą siatkówkę. W Bułgarii byliśmy niepewni, graliśmy jak na szczudłach. Nie byliśmy sobą. Do tej pory było tak, że wychodziliśmy na boisko i od początku czuliśmy swoją wartość. Wiedzieliśmy, że jesteśmy mocni, a tutaj tego właśnie zabrakło - ocenił.

Polacy nieoczekiwanie odpadli w ćwierćfinale ze znacznie niżej notowanym rywalem. W fazie grupowej ze Słowenią wygrali 3:1, ale już wówczas widać było, że w przeciwnikach drzemie duży potencjał.

- Przeciwnik narzucił dobre warunki, znakomicie zagrywał, a my popełniliśmy zbyt wiele błędów. Nie potrafiliśmy się przeciwstawić. Dwa pierwsze sety im oddaliśmy w prezencie, a pogoń się nie udała - podsumował.

To nie pierwsza porażka mistrzów świata w tym sezonie. Najpierw w Final Six Ligi Światowej zajęli czwarte miejsce, później w Pucharze Świata w Japonii po dziesięciu zwycięstwach przegrali z Włochami i ten mecz zadecydował o zajęciu trzeciej lokaty, która nie premiowała ich awansem na igrzyska.

- Teraz ta porażka w ćwierćfinale mistrzostw Europy boli chyba tak samo jak ta w Pucharze Świata. Głównie musieliśmy tutaj walczyć ze sobą i własnymi błędami, a to jest już trudne - przyznał.

Polacy w czwartek grupami wracają z Sofii do kraju. Nie udało się zarezerwować biletów dla całej drużyny w jednym samolocie. Teraz będą mieli kilka dni wolnego, a od 30 października ruszają rozgrywki PlusLigi.

Z Sofii - Marta Pietrewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje