Reklama

Reklama

Marcin Komenda: Dostałem kredyt zaufania od trenera Heynena

W poprzednim sezonie był w szerokim składzie reprezentacji, ale na debiut się nie doczekał. Minął rok i nowy selekcjoner Vital Heynen postanowił dać mu szansę pokazania swoich umiejętności. Utalentowany rozgrywający Marcin Komenda zaliczył debiut z prawdziwego zdarzenia w koszulce z orłem na piersi. 22-letni siatkarz rozegrał cały mecz przeciwko Japonii w Lidze Narodów. - Trener podjął ryzyko, bo nie wiedział czego może się po mnie spodziewać - powiedział Marcin Komenda w rozmowie z eurosport.interia.pl

Robert Kopeć, eurosport.interia.pl: Po raz pierwszy w karierze zagrałeś w podstawowym składzie reprezentacji Polski. Jakie wrażenia?

Marcin Komenda (rozgrywający reprezentacji Polski): Bardzo się cieszę, że dostałem kredyt zaufania od trenera. Podjął ryzyko, bo nie wiedział czego może się po mnie spodziewać. Nie grałem przecież nigdy w pierwszym składzie kadry. Chciałem dać z siebie wszystko, pokazać się z jak najlepszej strony. Myślę, że nie wyszło źle. Wygraliśmy 3:0, więc wszyscy możemy być zadowoleni. Cieszę się i myślę, że to może być dla mnie krok do przodu, bo jednak granie na takim poziomie powinno mi dużo dać.

Kiedy dowiedziałeś się, że wyjdziesz w pierwszej "szóstce" przeciwko Japonii?

- Rano przed meczem dowiedziałem się na 100 procent. Adrenalina skoczyła, lekki stresik był, ale szczerze mówiąc to mnie nie paraliżowało. Raczej były to pozytywne emocje.

Czy trener Vital Heynen wymagał od ciebie, żebyś konsekwentnie trzymał się ustalonej taktyki, czy też dał ci na boisku wolną rękę?

- Trener Heynen jest osobą, która zdecydowanie wymaga, żeby trzymać się taktyki. Tym bardziej w takim meczu jak z Japonią. Siatkarze z Kraju Kwitnącej Wiśnie nie są wysokimi zawodnikami, znani są za to z doskonałej gry w obronie. Tym bardziej ważne było, żeby wykorzystać ich słabości. Nie było więc sensu zbyt często grać przez drugą linię. Wtedy atakuje się trochę niżej nad siatką. Japończycy, ze względu na swój wzrost, w bloku nie błyszczą, więc akcje należało prowadzić głównie z wykorzystaniem zawodników z pierwszej linii. Sztab szkoleniowy przekazuje nam informacje o danym zespole, a my mamy to realizować. Oczywiście na boisku czasami poniesie nas fantazja i nie do końca robimy to co trzeba, ale trener chce, żebyśmy wykorzystywali słabość rywala i nasze mocne strony.

Jako rozgrywający, przed meczem otrzymujesz dużo informacji na temat rywala?

- Mamy odprawy jako cały zespół, ale są też odrębne spotkania dla rozgrywających. Analizujemy różne warianty przeciwnika np. grę środkowych. Bez problemów to zapamiętujemy i realizujemy na boisku.

Z klubowymi kolegami znasz się bardzo dobrze. Trenujecie codziennie, więc wiesz, kto jaką lubi dostać piłkę. W reprezentacji musisz "uczyć" się nowych kolegów. Czy trudno jest się przestawić?

- Zawsze w nowej drużynie, zwłaszcza rozgrywający, musi poznać kolegów z drużyny. To na pewno zajmuje trochę czasu, ale w reprezentacji są na tyle wszechstronni siatkarze, że nawet jeśli na początku zagra się trochę niedokładnie, to są w stanie coś z takiej piłki zrobić. To ułatwia sprawę. Czasu za dużo nie było, ale szybko się to potoczyło, żeby zgrać się z chłopakami.

Czy na treningach w reprezentacji kładziesz na coś szczególnie nacisk?

- Wiem, co muszę poprawiać i staram się pracować nad każdym elementem, bo inaczej nie będę robił takiego postępu jakbym chciał. Pracuję nad wszystkim: blokiem, obroną, zagrywką, każdym elementem rozegrania. Wydaje mi się, że krok po kroku jest coraz lepiej.

Podobno trener Heynen dużo z wami rozmawia, darzy was zaufaniem.

- Trener Heynen jest bardzo komunikatywną osobą, lubi dużo mówić. Wszystkie zasady, które ustalił, są z głową. Jest czas na pracę i na uśmiech. Wydaje mi się, że jest to klucz do sukcesu i z takim podejściem można coś osiągnąć. Wiadomo, że wszystko zweryfikuje czas. Trener Heynen sam grał kiedyś w siatkówkę, więc wie, jak to wygląda od strony zawodników. Stara się pomagać i żebyśmy się rozwijali.

Ligę Narodów trener Heynen traktuje jako przegląd kadr pod kątem imprezy docelowej w tym sezonie, czyli mistrzostw świata. Czy czujesz się na siłach, żeby powalczyć z duetem Grzegorz Łomacz - Fabian Drzyzga o miejsce w kadrze na mundial?

- Wiem, że trener preferuje doświadczonych zawodników na pozycji rozgrywającego i libero. Jest to dla niego istotne, żeby zawodnik był doświadczony, bo to są pozycje newralgiczne. Im więcej meczów się rozegra, tym łatwiej grać o wielką stawkę. Chcę robić swoje, rozwijać się i czas pokaże. Może uda się powalczyć. Dla mnie najważniejsze jest to, żeby w reprezentacji jak najwięcej się nauczyć i sądzę, że to zaprocentuje w przyszłym sezonie ligowym i reprezentacyjnym, jeśli oczywiście uda się "załapać". Patrzę na to bardziej w kwestii rozwoju i przyszłości, żeby jak najwięcej czerpać.

Czyli, tak jak kiedyś mówiłeś, cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość.

- Dokładnie. Uważam, że generalnie dla rozgrywającego megaistotne jest to, żeby być cierpliwym. W tym przypadku wszystko toczy się trochę wolniej, trzeba poczekać i po prostu nie denerwować się tylko robić swoje. Wiadomo, że im człowiek starszy, zwłaszcza na rozegraniu, tym w momentach na przykład stresowych jest w stanie zrobić więcej dobrego dla zespołu.

Liga Narodów to podróże z kontynentu na kontynent, zmiany stref czasowych, mało czasu na trening. Co sądzisz o systemie rozgrywek?


- W naszej reprezentacji jest o tyle dobrze, że trener rotuje składem  i każdy ma czas na odpoczynek, ale inne drużyny narodowe, które mają mniejszą liczbę zawodników do grania, mają problem. Co tydzień zmienia się strefę czasową, ciężko się do tego szybko dostosować. Wydaje mi się, że kalendarz powinien być lepiej skonstruowany. Jednak nie my o tym decydujemy tylko władze Międzynarodowej Federacji Piłki Siatkowej. Nie mamy za dużo do gadania. Musimy przygotować się jak najlepiej, żeby temu podołać. Liga Narodów to światowe rozgrywki. Trzeba też grać z zespołami z innych kontynentów i tego przeskoczyć się nie da.

Wyniki "Biało-Czerwonych" w Lidze Narodów są imponujące. Po trzech turniejach osiem zwycięstw i tylko jedna porażka. Awans do Final Six coraz bliżej. Mało kto się spodziewał, że będzie aż tak dobrze.

- Cieszy, że mamy tyle zwycięstw. Trener Heynen ma dobry pomysł i plan na Ligę Narodów. Dla nas to też fajne przetarcie przed mistrzostwami świata, które są docelową imprezą w tym sezonie. Dlatego trzeba zrobić wszystko, żeby pokazać się z jak najlepszej strony, a potem na mistrzostwach świata zająć wysokie miejsce. Myślę, że tego oczekują kibice, sponsorzy.

"Młodzież" w kadrze mocno naciska i odgrywa coraz większą rolę w reprezentacji.

- Jest potencjał. Pokazujemy, że potrafimy grać na dobrym poziomie. Sądzę, że przyszłość kadry jest bezpieczna. Kiedy starsi zawodnicy będą kończyć przygodę z reprezentacją, czy też potrzebne będą zmiany, to są "młodzi", którzy dadzą radę.

Reklama

Rozmawiał Robert Kopeć

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama