Reklama

Reklama

LŚ siatkarzy - Przedpełski: Porozmawiam z Andreą Anastasim

Prezes PZPS Mirosław Przedpełski zapowiedział, że po dwóch porażkach z Francją w Lidze Światowej siatkarzy będzie chciał się spotkać z trenerem Andreą Anastasim, by porozmawiać o postawie "Biało-czerwonych". Zaznaczył też, że nie będzie żadnych nerwowych ruchów.

- Poczekajmy jeszcze, zanim zaczniemy wydawać wyroki. Siatkarze nie są jeszcze w formie, to widać. Zresztą nie ma się z czego cieszyć, jak przegrywa się mecze, ale jestem zdania, że w tej chwili nie powinno być żadnych nerwowych ruchów. Kadra potrzebuje spokoju, ale chciałbym spotkać się ze szkoleniowcem, by na ten temat porozmawiać. Chciałbym wiedzieć, co się dzieje - powiedział Przedpełski.

"Biało-czerwoni", którzy bronią tytułu, ponieśli do tej pory cztery porażki. Najpierw ulegli przed własną publicznością Brazylijczykom (1:3 i 2:3), a później Francuzom (dwa razy po 2:3). Nadal czekają na zwycięstwo i zajmują ostatnie miejsce w tabeli grupy A.

Reklama

- Nie jest dobrze i wszyscy o tym wiemy. Oczywiście siatkarze jak najszybciej muszą wziąć się w garść. Mamy nadal szanse na awans do turnieju finałowego i wierzę w to. Inne zespoły też się męczą. Przecież nie jest tak, że tylko my przegrywamy. Dochodzi do niespodzianek, dlatego musimy po prostu poczekać - dodał prezes PZPS.

Final Six w tym roku odbędzie się w dniach 17-21 lipca w argentyńskiej miejscowości Mar del Plata. Polacy rozegrają jeszcze sześć meczów w fazie grupowej, w tym cztery przed własną publicznością.

- Wiem, że nie możemy sobie pozwolić na kolejne porażki, bo sytuacja stanie się tragiczna, ale nam się zawsze łatwiej gra we własnych halach. Myślę, że ta forma nie przyjdzie za późno i znajdziemy się jeszcze na jednym z dwóch pierwszych miejsc w grupie A, które premiowane jest awansem. Jestem przekonany o tym, że w Bydgoszczy będzie już lepiej - zaznaczył Przedpełski.

W piątek w hali Łuczniczka podopieczni Anastasiego zmierzą się z Argentyną. Z tym samym rywalem zagrają w niedzielę w Gdańsku. Później czekają ich mecze w Katowicach i Wrocławiu - z mistrzami olimpijskimi z Pekinu Amerykanami. Na zakończenie tej fazy rozgrywek polecą do Bułgarii.

- Wydaje mi się, że coś siedzi siatkarzom w głowach. Muszą się przełamać, a później będzie już znacznie lepiej. Zresztą z meczu na mecz prezentują się coraz lepiej, dlatego nie ma jeszcze powodów do obaw. Trener ma plan, a ja mam do niego stuprocentowe zaufanie - podkreślił prezes PZPS.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje