Reklama

Reklama

Lorenzo Bernardi: Jestem gotowy, by poprowadzić reprezentację Polski

Lorenzo Bernardi jest jednym z faworytów do objęcia funkcji selekcjonera polskich siatkarzy. - Chcę pracować z tak mocną drużyną - przyznał w rozmowie z serwisem Siatka.org.

Reprezentacja polskich siatkarzy w igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro zawiodła. Jechaliśmy tam jako mistrzowie świata, z wielkimi nadziejami na kolejny sukces, a do Polski wróciliśmy bez medalu.

Reklama

Czarne chmury zebrały się więc nad selekcjonerem, a kilka tygodni po igrzyskach związek ogłosił, że Stephane Antiga nie będzie już trenował kadry. Pozostanie jedynie oficjalnym szkoleniowcem reprezentacji Polski do końca roku, a w międzyczasie PZPS poszuka jego następcy.

Związek ogłosił konkurs i lawina ruszyła. Do siatkarskiej centrali zaczęły spływać różne aplikacje, a jedna z najciekawszych pochodzi od włoskiego trenera Lorenzo Bernardiego.

- Nie trzymałem tej informacji w tajemnicy, bo dla mnie możliwość udziału w konkursie jest czymś wyjątkowym - powiedział Bernardi w rozmowie z serwisem Siatka.org.

- Gdybym został trenerem reprezentacji Polski, byłoby to dla mnie ogromne wyróżnienie. W Polsce są bardzo mocni zawodnicy, jest też wielu młodych, perspektywicznych siatkarzy, prezentujących wysoki poziom. Można tutaj wykonać znakomitą pracę, aby nie tylko wygrywać z czołowymi zespołami europejskimi, ale także aby sięgać po medale na ważnych imprezach, jak mistrzostwa świata czy igrzyska olimpijskie w 2020 roku - opowiada Bernardi.

Włoch przyznał też, że chciał aplikować już w 2014 roku na stanowisko selekcjonera polskiej kadry, ale brakowało mu doświadczenia. Teraz czuje się na siłach i chce "stworzyć wielki projekt".

Bernardi to szkoleniowiec doskonale znany i ceniony nad Wisłą. Z Jastrzębskim Węglem, nie będąc faworytem, dwukrotnie awansował do Final Four Ligi Mistrzów. Pracował też w Turcji, gdzie przez dwa sezony wygrał praktycznie wszystkie trofea.

- Jestem gotowy do prowadzenia zespołu tak mocnego i tak ważnego jak reprezentacja Polski - kończy Bernardi.

Cały wywiad z Bernardim można przeczytać TUTAJ.

Dowiedz się więcej na temat: Lorenzo Bernardi

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje