Reklama

Reklama

LN siatkarzy. Aleksander Śliwka: Vital śmiał się, że zagramy 15 setów

Trzy zwycięstwa i trzy po pięciosetowych bojach. To bilans polskich siatkarzy w turnieju Ligi Narodów w Mediolanie. "Biało-Czerwoni" zrobili duży krok w kierunku awansu do Final Six. "Heynen śmiał się przed pierwszym meczem, że zagramy tutaj piętnaście setów i musimy być na to gotowi. I tyle zagraliśmy" - powiedział przed kamerą Polsatu Sport przyjmujący Orłów Aleksander Śliwka.

Podopieczni Vitala Heynena nie oszczędzili nerwów kibiców. Takiej pięciosetowej serii już dawno nie mieli. Wiadomo było, że Mediolanie mistrzów świata czeka ciężkie zadanie, ale chyba nikt nie przypuszczał, że "Biało-Czerwoni" dostarczą aż takich emocji.

Na otwarcie turnieju w Mediolanie Polacy pokonali Argentynę 3:2. Dzień później, pięć setów potrzebnych było do wyłonienia zwycięzcy pojedynku z Serbią. Skończyło się dla nas happy endem. Na koniec znów zażarty bój z gospodarzami. Po trzech godzinach walki Orły wygrały 3:2. O tym, jak zacięty był to pojedynek świadczą wyniki poszczególnych setów, a najbardziej tie-breaka - 25:23. Po ostatnim gwizdku sędziego nasi siatkarze nie mieli siły się cieszyć. Tak byli zmęczeni. Trzy zwycięstwa w Mediolanie sprawiły, że awans do Final Six jest na wyciągnięcie ręki.

"Bardzo ciężki mecz. Nie pamiętam, czy my wygrywaliśmy  czy przegrywaliśmy, ile się skończyło. Przez cały weekend było tego tak wiele, że trudno to zapamiętać. Dobrze, że mamy chwilę do piątku, żeby odpocząć. Naszym głównym celem jest awans do Final Six" - skomentował w rozmowie z Tomaszem Swędrowskim przyjmujący reprezentacji Aleksander Śliwka, który w pojedynku z Włochami zdobył 21 punktów. Więcej w naszym zespole miał tylko Maciej Muzaj - 26.

Reklama

"Kluczem do tego, by wygrać trzy mecze po pięć setów, jest rotacja w składzie. Na każdy mecz wychodzimy inną szóstką. Gramy czternastoma zawodnikami w każdym spotkaniu. Z tego się cieszymy. Składy są różne. Vital (Heynen - przyp. red.) zmienia, rotuje i myślę, że jest to fajne. Każdy dostaje szansę, by pograć. Pokazujemy, że mamy wielu zawodników, którzy wnoszą jakość do reprezentacji i wygrywać mecze" - stwierdził.

"Nasza gra nie zawsze była idealna. Nie trenujemy w takich konfiguracjach. Celem jest zawsze zwycięstwo. Przy okazji popracowaliśmy wytrzymałościowo. Heynen śmiał się przed pierwszym meczem, że zagramy tutaj piętnaście setów i musimy być na to gotowi. I tyle zagraliśmy. Wytrzymaliśmy do końca. Teraz jedziemy do Lipska po kolejne trzy zwycięstwa" - dodał Śliwka.

Obecnie Polacy zajmują szóste miejsce w tabeli, które jeszcze nie daje awansu. Ważne jednak, że po względem ilości zwycięstw zrównali się z Włochami. Na koniec fazy zasadniczej LN Polacy zagrają w Lipsku z teoretycznie łatwiejszymi przeciwnikami. Zmierzą się kolejno z Japonią (28.06, godz. 17.30), Niemcami (29.06, godz. 17.30) i Portugalią (30.06, godz. 17.00).

Liga Narodów jest etapem przygotowań do najważniejszej imprezy sezonu, czyli turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk olimpijskich, który na początku sierpnia odbędzie się w Gdańsku. Do kadry dołączą wówczas Wilfredo Leon i prawdopodobnie Bartosz Kurek. Kubańczyk z polskim paszportem od 24 lipca będzie mógł grać w naszej drużynie narodowej, bo wtedy kończy się dwuletnia karencja. Kurek obecnie przechodzi rehabilitację po kontuzji i powinien zdążyć na turniej w Gdańsku. Rywalizacja o miejsce w składzie będzie zatem zacięta.

"Ja nie czuję presji, bo nie ja wybieram tylko Vital. My robimy wszystko, żeby się w kadrze znaleźć. Dla każdego to będzie duma i zaszczyt znaleźć się w drużynie na kwalifikacje olimpijskie czy na mistrzostwa Europy. Celem nadrzędnym jest to, żeby zakwalifikować się do igrzysk, a kto będzie grał, to jest sprawa drugorzędna. Mamy wspólny cel i idziemy razem w tym kierunku" - podkreślił Śliwka.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL