Reklama

Reklama

Liga Narodów siatkarzy. Polska - Serbia 3-1

Pokaz mocy Wilfredo Leona i kolejne zwycięstwo wygrana reprezentacji Polski. W drugim meczu Ligi Narodów siatkarzy "Biało-Czerwoni" wygrali z Serbią 3-1, a po serwisach 27-letniego przyjmującego piłka leciała z prędkością przekraczającą 135 kilometrów na godzinę.

Mecz rozpoczął się z 15-minutowym opóźnieniem z powodu przedłużającego się starcia Holandii z Japonią, wygranego przez drużynę z Azji 3-2. Kolejne spotkanie było jednak mniej wyrównane. Mimo że Serbowie okazali się zdecydowanie bardziej wymagającymi przeciwnikami niż Włosi, również oni nie byli w stanie powstrzymać Polaków. Siatkarze Heynena, którzy tym razem wystąpili w nieco silniejszym zestawieniu niż w piątek, także nie zagrali perfekcyjnie. W decydujących momentach udowodnili jednak swoją wyższość, a do zwycięstwa poprowadziły ich serwisy Leona.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź!

Reklama

W pierwszej akcji meczu Serbowie zablokowali jednak atak gwiazdy Perugii. Po dobrych zagrywkach Aleksandara Atanasijevicia wygrywali 4-2. Gdy w ataku pomylił się Norbert Huber, ich przewaga wzrosła do trzech punktów. Polakom szybko udało się wyrównać, a po dwóch asach serwisowych Leona objąć prowadzenie 11-9.

Rywale nie zamierzali jednak odpuszczać, grali twardo i skutecznie. Po polskiej stronie dobrze prezentował się Kamil Semeniuk. 24-letni przyjmujący był pewnym punktem w przyjęciu i ataku, kończąc seta z dorobkiem siedmiu punktów. Końcówka partii była jednak zacięta, przy stanie 20-21 Heynen poprosił o czas. Losy seta rozstrzygnęła gra na przewagi. W niej Jakub Kochanowski zablokował Petara Krsmanovicia, a po chwili kontratak mocnym zbiciem zakończył Leon i Polacy wygrali 26-24.

Polska - Serbia. Świetne zagrywki Wilfredo Leona

“Biało-Czerwoni" wygrali trzy poprzednie spotkania z Serbami - dwa razy pokonali ich w drodze do złotego medalu mistrzostw świata w 2018 r. i raz w poprzedniej edycji Ligi Narodów. Mistrzowie Europy, w przeciwieństwie do pozostałych drużyn z czołówki, nie zagrają na igrzyskach olimpijskich. Turniej w Rimini jest więc dla nich jeszcze bardziej istotny. W sobotę musieli jednak radzić sobie bez kontuzjowanego Srecko Lisinaca, który w wygranym 3-1 spotkaniu ze Słowenią nabawił się urazu stawu skokowego, problemy ze zdrowiem miał też Uros Kovacević.

Drugi set Polacy otworzyli w piorunujący sposób. Przy zagrywkach Fabiana Drzyzgi zdobyli cztery punkty z rzędu - z wracającymi na polską stronę piłkami dobrze poradzili sobie Bartosz Kurek i Leon. Serbowie na chwilę złapali kontakt, ale “Biało-Czerwoni" jeszcze bardziej uciekli im przy zagrywkach Leona. Przyjmujący nie wstrzymywał ręki i Polska prowadziła już 9-3. Coś w jej grze zacięło się przy serwisach Marko Podrascanina i problemach w ataku Kurka - przewaga zmalała do dwóch punktów.

W drużynie nie było jednak widać ani śladu nerwów. Nie zmieniały tego mocne zbicia Atanasijevicia, na którego polski blok długo nie mógł znaleźć sposobu. Gdy w końcu się udało, drużyna Heynena prowadziła 16-12. Kolejne bomby Leona - tym razem piłka leciała z prędkością aż 135,6 km/h - w połączeniu ze ścianą nad siatką powiększyły przewagę do ośmiu punktów. Serbowie byli bezradni, wygraną Polaków 25-19 zakończył atak Leona z lewego skrzydła.

Kolejny set rozpoczął się od wyrównanej walki. Wysoki poziom utrzymywał Semeniuk, dla którego był to pierwszy mecz o punkty w reprezentacyjnych barwach. Do dobrych ataków dołożył skuteczny blok, którym zatrzymał Atanasijevicia. As serwisowy Hubera pozwolił na prowadzenie Polaków 7-6, ale rywale nie odpuszczali. Prowadzenie przechodziło z rąk do rąk, przewaga "Biało-Czerwonych" wzrosła do dwóch punktów po zagrywce Kochanowskiego. Nie wszystko wyglądało jednak idealnie - nadal nieregularny w ataku był Kurek.

Na drugą przerwę techniczną Polacy zeszli z prowadzeniem 16-15. Potem stracili jednak trzy punkty z rzędu i Heynen postanowił na chwilę przerwać serię rywali. Po niej Marko Ivović "ustrzelił" serwisem Leona. Błędów było więcej, w końcówce w polu serwisowym błysnął Atanasijević. Serbowie wygrali 25-21.

Polska - Serbia. Znakomita odpowiedź "Biało-Czerwonych"

Polacy na przegraną partię zareagowali w najlepszym możliwym stylu. W polu serwisowym znów szalał Leon - albo zdobywał punkty bezpośrednio, albo jego koledzy stawiali szczelny blok. Efekt? Prowadzenie 6-0. Siatkarz urodzony na Kubie w końcu się pomylił, ale potem Polacy znów zdobyli trzy punkty z rzędu. Później Serbowie na chwilę złapali nieco lepszy rytm, ale w ich grę wkradły się kolejne błędy. A Polacy tylko się rozpędzali: asem serwisowym popisał się Drzyzga, jednoręcznym blokiem Kochanowski. Prowadzenie 16-6 było przewagą, której nie można było roztrwonić. Zawodnicy Heynena grali z dużą swobodą, choć nie uniknęli kłopotów przy zagrywkach Drażena Luburicia. Drugą piłkę meczową na punkt zamienił Semeniuk - Polska wygrała 25-15.

W niedzielę “Biało-Czerwoni" zakończą pierwszą serię spotkań Ligi Narodów starciem ze Słowenią. Początek meczu o godz. 19.30, transmisja w Polsacie Sport. Z Serbami Polska zagra na wrześniowych mistrzostwach Europy, gdzie drużyna z Bałkanów będzie jej grupowym rywalem.

Polska - Serbia 3-1 (26-24, 25-19, 21-25, 25-15)

Polska: Kurek, Kochanowski, Leon, Drzyzga, Huber, Semeniuk - Zatorski (libero) oraz Kaczmarek, Śliwka, Wojtaszek

Serbia: Atanasijević, Podrascanin, Perić, Jovović, Ivović, Krsmanović - Peković (libero) oraz Kujundzić, Luburić, Kovać, Simić

Damian Gołąb

Dowiedz się więcej na temat: Liga Narodów siatkarzy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje