Reklama

Reklama

Liga Narodów siatkarzy. Polska - Kanada 3:1

Bardzo ważne zwycięstwo odnieśli polscy siatkarze w Lidze Narodów. "Biało-Czerwoni" męczyli się w irańskiej Urmii z Kanadą, ale wygrali 3:1. To piąty triumf mistrzów świata w obecnych rozgrywkach. Podopieczni Vitala Heynena w dalszym ciągu mają szansę na awans do Final Six.


Polacy i Kanadyjczycy przystąpili to bezpośredniego starcia mając po dwie porażki na koncie w Urmii. Dla obu drużyn, sąsiadów w tabeli, pojedynek był bardzo ważny w kontekście awansu do Final Six.

Reklama

Heynen jak zwykle pomieszał wyjściowym składem. Selekcjoner mistrzów świata nie mógł skorzystać jedynie z Grzegorza Łomacza, który w Urmii nabawił się kontuzji. W kadrze mieliśmy zatem tylko jednego nominalnego rozgrywającego Marcina Janusza.

Początek spotkania należał do Polaków. Nasi siatkarze dobrze przyjmowali i Marcin Janusz mógł wyprowadzać szybkie, kombinacyjne akcje. Mistrzowie świata dobrze spisywali się także w obronie, podbijając sporo ataków rywali. W tym fragmencie błyszczał zwłaszcza Artur Szalpuk, który seryjnie zdobywał punkty. Polacy prowadzili 3:1, 6:3. Kłopoty pojawiły się po pierwszej przerwie technicznej, kiedy utknęliśmy w jednym ustawieniu. Zablokowany został Jakub Kochanowski, a następnie Aleksander Śliwka kiwnął w aut. Po raz pierwszy na prowadzenie wyszli Kanadyjczycy (10:9). Polacy szybko wrócili na właściwy poziom. Spustoszenie w szeregach rywali siał Kochanowski mocną zagrywką. Na drugiej przerwie technicznej przewaga Orłów wynosiła trzy punkty (16:13).

"Biało-Czerwoni" trzymali Kanadyjczyków na bezpieczny dystans. Z zimną krwią wykorzystaliśmy słabszy okres siatkarzy Glenna Hoaga w ataku. Kontry wyprowadzane przez mistrzów świata najczęściej kończył Konarski. Polacy "odskoczyli" na 19:15, a potem na 23:18. Inauguracyjną partię "Biało-Czerwoni" wygrali pewnie 25:20, a ostatni punkt efektownym atakiem z szóstej strefy zdobył Szalpuk.

W imponującym stylu wszedł w drugą odsłonę Kochanowski. Nasz środkowy potężnym serwisem "upolował" Nicholasa Hoaga. Przy jego zagrywce mogliśmy zyskać więcej, ale z opresji Kanadyjczyków wybawił Stephen Maar (3:3). Rywale zdecydowanie poprawili skuteczność w ataku. Hoag, Maar i Sharone Vernon-Evans raz za razem umieszczali piłkę w boisku po naszej stronie. Przyniosło im to efekt, bo na pierwszej przerwie technicznej prowadzili 8:6. Polacy mieli szanse na remis 8:8 jednak zatrzymany został Konarski. Kiedy Vernon-Evans zaskoczył zagrywką Śliwkę, Kanada "odskoczyła" na trzy punkty (12:9). Wtedy o przerwę poprosił Heynen. Nie do zatrzymania dla Orłów był Vernon-Evans, którego polscy kibice znają z występów w Onico Warszawa.

Sygnał do odrabiania strat dał Karol Kłos. Kontakt z rywalem złapaliśmy po ataku Śliwki po rękach rywali (13:14). W następnej akcji mieliśmy szansą na wyrównanie. Kochanowski został zablokowany, a piłka dużym łukiem wpadła w 9. metr boiska. Polacy osiągnęli cel za sprawą Śliwki, który popisał się sprytną "kiwką" (15:15). Chwilę później znów musieliśmy gonić wynik. Tym razem odrobienie strat nastąpiło szybciej, a pomógł nam w tym rywal. Maar zaatakował ze skrzydła mocno, ale w aut (18:18). Za moment błąd popełnił Hoag, który przekroczył linię w ataku. Do tego asa dołożył Kochanowski i mieliśmy dwa punkty w zapasie (20:18). Z uderzenia naszego środkowego wybił Glenn Hoag biorąc przerwę.

Wydawało się, że taka przewaga wystarczy. Tymczasem zrobiło się nerwowo, kiedy Kłos posłał piłkę w aut (22:22). Kanadyjczycy mieli piłkę w górze na setbola, ale na szczęście Jason Derocco nie trafił w boisko. Szala zwycięstwa w tej partii przechyliła się na stronę Kanady po tym, jak ponownie zablokowany na środku został Kochanowski. Błąd w przyjęciu sprawił, że to siatkarze Klonowego Liścia wygrali drugiego seta na przewagi 27:25.

Na stojąco z takim zespołem jak Kanada się nie wygra. Trzecią partię Polacy zaczęli źle. Wyraźnie loty obniżył Szalpuk, którego przy stanie 1:3 zastąpił Bartosz Kwolek. 21-letni przyjmujący dobrze zaprezentował się w pojedynku z Iranem. Heynen liczył, że właśnie on "rozrusza" nasz zespół zwłaszcza w ofensywie. Tak też się stało. Wejście Kwolka wyraźnie ożywiło poczynania naszej drużyny. "Biało-Czerwoni" prowadzili 9:7. Kanada miała jednak w swoim składzie znakomicie dysponowanego Vernona-Evansa. Ten młody atakujący doprowadził do wyrównania 10:10 i 12:12.

W końcu zafunkcjonował nasz blok, dobry fragment miał Konarski, który skutecznie zagrywał i atakował. To przełożyło się na wynik. Na drugą przerwę techniczną Polacy schodzili z trzypunktową przewagą (16:13). Chwilę później przewaga wzrosła do pięciu "oczek" za sprawą serwisu Kłosa. "Biało-Czerwoni" nie pozwolili "obudzić się" rywalowi. Podobnie jak pierwszą partię, trzecią również wygrali 25:20.

Jeden set dzielił mistrzów świata od ważnego zwycięstwa. Kanadyjczycy nie zamierzali się łatwo poddać. Tym bardziej, że w dalszym ciągu błyszczał w ataku Vernon-Evans. 20-latek z niebywałą łatwością radził sobie z podwójnym, a często potrójnym blokiem Polaków. Przez długi czas trwała walka punkt za punkt. Przełom nastąpił przy zagrywce Kwolka. Rywale popełniali błędy, a my z tych prezentów skorzystaliśmy. "Biało-Czerwoni" wypracowali trzy punkty przewagi (14:11). Naszą serię przerwał nie kto inny, jak Vernon-Evans. Kanadyjczycy zbliżyli się na jeden punkt (16:17) i zrobiło się niebezpiecznie. Cała przewaga została roztrwoniona, kiedy zablokowany został Konarski (19:19).

Na styku z Kanadą nie warto grać, o czym przekonali się Polacy w drugim secie. W końcówce dopisało nam szczęście. Rywale mogli wyprowadzić kontrę, ale poślizgnął się Vernon-Evans, czego nie zauważył rozgrywający i posłał do niego piłkę. Łatwo zdobyliśmy punkt (23:22). Po ataku Śliwki Polacy mieli piłkę meczową. Kanadyjczycy się obronili i za moment wygrali długą wymianę. Teraz to rywale stanęli przed szansą na skończenie partii. Zwrot akcji nastąpił, kiedy zablokowany został Hoag. W najważniejszym momencie pomylił się Vernon-Evans, który zaatakował w aut i w ten sposób "Biało-Czerwoni" wygrali na przewagi 28:26 i całe spotkanie 3:1.

Na zakończenie turnieju w Urmii Iran pokonał Rosję 3:0 (25:20, 26:24, 25:23).

Z Urmii Polacy udadzą się do Mediolanu, gdzie rozegrają kolejny turniej LN. We Włoszech zagrają kolejno z Argentyną (21.06, godz. 17.00), Serbią (22.06, godz. 17.00) i gospodarzami (23.06, godz. 20.00).

RK

Polska - Kanada 3:1 (25:20, 25:27, 25:20, 28:26)

Polska: Dawid Konarski, Artur Szalpuk, Aleksander Śliwka, Jakub Kochanowski, Marcin Janusz, Karol Kłos, Jakub Popiwczak (libero) oraz Łukasz Kaczmarek, Piotr Łukasik, Tomasz Fornal, Bartosz Kwolek

Kanada: Nicholas Hoag, Stephen Timothy Maar, Sharone Vernon-Evans, Lucas Van Berkel, Arthur Szwarc, Brett James Walsh, Blair Cameron Bann (libero) oraz Jason Derocco, Deanan Gyimah, Adam Schriemer

Wyniki:

Urmia (Iran)

piątek, 14 czerwca

Rosja - Polska         3:1 (24:26, 25:20, 25:22, 25:19)

Iran - Kanada          3:0 (25:15, 26:24, 25:16)

sobota, 15 czerwca

Rosja - Kanada         3:1 (25:23, 22:25, 25:20, 25:23)

Iran - Polska          3:2 (25:20, 21:25, 18:25, 25:17, 15-8)

niedziela, 16 czerwca

Polska - Kanada        3:1 (25:20, 25:27, 25:20, 28:26)

Iran - Rosja           3:0 (25:20, 26:24, 25:23)

Warna (Bułgaria)

piątek, 14 czerwca

Włochy - Japonia       3:1 (23:25, 25:15, 29:27, 25:21)

Bułgaria - Australia   3:2 (20:25, 29:27, 22:25, 25:21, 15-13)

sobota, 15 czerwca

Włochy - Australia     3:1 (25:18, 30:32, 25:18, 25:15)

Japonia - Bułgaria     3:2 (22:25, 25:19, 16:25, 25:19, 21-19)

niedziela, 16 czerwca

Japonia - Australia    3:2 (25:18, 25:27, 23:25, 25:22, 17:15)

Włochy - Bułgaria      3:1 (17:25, 22:25, 27:25, 18:25)

Cannes (Francja)

piątek, 14 czerwca

USA - Argentyna        3:1 (25:22, 25:19, 21:25, 25:21)

Francja - Niemcy       3:1 (24:26, 25:20, 25:19, 25:20)

sobota, 15 czerwca

USA - Niemcy           3:1 (25:22, 21:25, 25:19, 25:20)

Argentyna - Francja    3:1 (25:18, 25:17, 19:25, 25:20)

niedziela, 16 czerwca

Argentyna - Niemcy     3:2 (25:19, 23:25, 23:25, 25:23, 15:10)

Francja - USA          1:3 (25:23, 22:25, 26:28, 25:27)

Gondomar (Portugalia)

piątek, 14 czerwca

Serbia - Brazylia      3:2 (17:25, 25:22, 17:25, 25:20, 15-12)

Portugalia - Chiny     3:0 (25:22, 25:17, 25:23)

sobota, 15 czerwca

Brazylia - Chiny       3:0 (25:15, 25:18, 25:22)

Serbia - Portugalia    3:2 (21:25, 25:15, 25:22, 30:32, 15-9)

niedziela, 16 czerwca

Chiny - Serbia         1:3 (17:25, 22:25, 27:25, 18:25)

Portugalia - Brazylia  0:3 (19:25, 21:25, 18:25)

Tabela:

               M  Z  P  sety  pkt

 1. Iran       9  8  1  26-7   24

 2. Brazylia   9  8  1  26-10  22

 3. Włochy     9  7  2  22-10  21

 4. Rosja      9  7  2  22-11  20

 5. Francja    9  6  3  22-14  19

 6. USA        9  5  4  18-17  16

 7. Polska     9  5  4  20-17  15

 8. Serbia     9  5  4  21-21  13

 9. Argentyna  9  4  5  17-18  12

10. Kanada     9  4  5  17-18  12

11. Japonia    9  4  5  15-20  10

12. Bułgaria   9  3  6  14-23   8

13. Portugalia 9  2  7   9-22   7

14. Niemcy     9  2  7  12-27   6

15. Australia  9  1  8  14-24   7

16. Chiny      9  1  8   6-24   4

O kolejności w tabeli jako pierwsze kryterium decyduje liczba zwycięstw.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje