Reklama

Reklama

Liga Narodów siatkarzy. Polska - Australia 3:1

Polscy siatkarze pokonali Australię 3:1 w katowickim Spodku w pierwszym swoim meczu Ligi Narodów. "Biało-Czerwoni" zaliczyli piorunujące otwarcie i choć Australijczycy otrząsnęli się, wygrali drugą partię, a w kolejnej podyktowali trudne warunki, to nasi mistrzowie świata byli zdecydowanie lepsi i zasłużenie wygrali.

Pierwszy punkt dał nam Dawid Konarski atakiem po prostej i choć po chwili było 3:1, to Australijczycy wyrównali (4:4). W tym momencie pierwszy punkt w seniorskiej reprezentacji zdobył Tomasz Fornal i w polu zagrywki stanął Piotr Nowakowski. "Biało-Czerwoni" wrzucili wyższy bieg i już po chwili zrobiło się 10:4.

Reklama

Gdy Fabian Drzyzga zgubił blok rywali, a Nowakowski mocno zbił ze środka, przewaga Orłów wzrosła do 12 punktów (21:9). Rywale zmniejszyli nieco straty, ale nasz zespół szybko zakończył pierwszą partię wygrywając 25:15.

Po nieudanej zagrywce Mateusza Bieńka i ataku Artura Szalpuka w antenkę rywale wyszli na prowadzenie 3:1. Kolejne trzy punkty zdobyli jednak Polacy i wydawało się, że opanowali sytuację, ale Australijczycy grali znacznie lepiej niż w pierwszym secie i szybko odzyskali prowadzenie. Nie pomógł czas wzięty przez trenera Vitala Heynena.

Toczyła się walka punkt za punkt, ale to nasz zespół musiał gonić wynik. Po błędzie Szalpuka rywale wyszli na dwupunktową przewagę (18:16), jednak "Biało-Czerwoni" błyskawicznie odrobili straty. Po asie serwisowym Konarskiego to nasz zespół wyszedł na prowadzenie (21:20) i trener Australii poprosił o czas. Nerwową końcówkę lepiej wytrzymali rywale. Po rzuconej piłce przez Aleksandra Śliwkę mieli pierwszego setbola. Atak Bieńka utrzymał nas w grze, ale po chwili błąd serwisowy popełnił Drzyzga, a seta zakończył świetny serwis Maksa Staplesa.

Australijczycy zdobyli pewność siebie, na co z pewnością spory wpływ miało to, że przestał funkcjonować tak dobrze spisujący się w pierwszej partii nasz blok. Właśnie pierwsza od dłuższego czasu "czapa" przy stanie 8:7 okazała się przełomowa. Nasza drużyna zaczęła odjeżdżać rywalom i na drugą przerwę techniczną schodziła z pięciopunktową zaliczką.

Po tym jak Bieniek dwa razy z rzędu "upolował" zagrywką Curtisa Stocktona, Polacy prowadzili już 21:14. Tymczasem po czterech przegranych wymianach Heynen zmuszony był wziąć czas. Orły jednak opanowały nerwy i wygrały 25:21.

Już na początku czwartego seta nasi siatkarze wypracowali sobie kilkupunktową przewagę (5:2, 8:6). Kibice w wypełnionym po brzegi Spodku bawili się wyśmienicie, a ekipa Heynena pewnie zmierzała po zwycięstwo. Australijczycy nie grali źle i co pewien czas wychodziły im kapitalne akcje, ale to nasi siatkarze dyktowali warunki i nic nie było w stanie wybić ich z rytmu.

W pierwszym meczu turnieju w Katowicach Amerykanie przegrali z Brazylijczykami 0:3. W sobotę "Biało-Czerwoni" zagrają z USA, a w niedzielę z Brazylią (oba mecze o godz. 17).

Po turnieju w Katowicach nasza drużyna narodowa rozegra kolejne turnieje w Ningbo (Chiny), Urmii (Iran), Mediolanie (Włochy) i Lipsku (Niemcy). Wyniki wszystkich meczów sumuje się we wspólnej tabeli. Pięć najlepszych drużyn fazy interkontynentalnej zagra w turnieju finałowym (10-14 lipca w Chicago), który uzupełnią Amerykanie jako gospodarze.

Mirosz

Polska - Australia 3:1 (25:15, 24:26, 25:21, 25:14)

Polska: Fabian Drzyzga, Piotr Nowakowski, Dawid Konarski, Mateusz Bieniek, Tomasz Fornal, Artur Szalpuk - Paweł Zatorski (libero) oraz Grzegorz Łomacz, Bartłomiej Bołądź, Aleksander Śliwka, Bartosz Kwolek, Jakub Kochanowski.

Australia: Harrison Peacock, Beau Graham, Trent O’Dea, Samuel Walker, Luke Smith, Lincoln Williams - Luke Perry (libero) oraz Max Staples, James Weir, Arshdeep Dosanjh, Curtis Stockton, Jordan Richards, Elliott Viles.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje