Reklama

Reklama

Liga Narodów siatkarzy. Polska - Argentyna 3:2

Polscy siatkarze prowadzili z Argentyną już 2:0 i 21:17, ale właśnie wtedy ich gra się załamała. Pokazali jednak charakter i choć przegrywali w tie-breaku już 4:8, to wygrali całe spotkanie 3:2 (25:21, 25:23, 25:27, 20:25, 19:17). Piątkowy mecz Orłów rozpoczął turniej Ligi Narodów w Mediolanie. "Biało-Czerwoni" zagrają na nim jeszcze z Serbami i gospodarzami. Stawką jest przybliżenie się do turnieju finałowego.

Po wyrównanym początku pierwszej partii, przy stanie 5:5, dwa razy z rzędu zapunktował Facundo Conte. Najpierw popisał się blokiem, a po chwili skutecznie zaatakował i Argentyńczycy wypracowali dwupunktową zaliczkę. Nasi siatkarze walczyli o odrobienie strat i wyrównali po efektownej "czapie" Marcina Komendy. Kolejna wymiana trwała prawie 20 sekund i skutecznym atakiem zakończył ją Jakub Kochanowski, dzięki czemu wyszliśmy na prowadzenie 15:14.

Nie udało się pójść za ciosem. Po bloku Sebastiana Sole był remis 17:17, ale szybko odzyskaliśmy dwupunktowe prowadzenie. Przy stanie 20:18 sędzia przyznał punkt rywalom, ale challenge, o który poprosił trener Orłów - Vital Heynen, wykazał, że żaden z naszych zawodników nie dotknął piłki i prowadziliśmy już 21:18. Po chwili Kochanowski posłał asa serwisowego, a w następnej akcji sprytną kiwkę zaliczył Kwolek. Naszym siatkarzom przytrafiło się kilka błędów, ale mieli wystarczająco dużą przewagę, żeby nie dopuścić do nerwowej końcówki. Pierwszego seta, po ataku Macieja Muzaja, wygrali do 21.

Reklama

Początek drugiej partii był niemal identyczny jak pierwszej. Znów lepiej rozpoczęli rywale, ale nasi siatkarze odrobili dwupunktową stratę i po zaciętej walce wyszli na prowadzenie, a na pierwszą przerwą techniczną schodzili przy wyniku 8:6.

Nie mógł przełamać się w ataku Bartosz Bednorz. Argentyńczycy świetnie bronili i wyszli na prowadzenie 12:11, trener Polaków poprosił o czas. Poskutkowało. Po trzech punktach z rzędu "Biało-Czerwonych" o czas poprosił szkoleniowiec Argentyny - Marcelo Mendez.

Rywale wrócili do gry i oba zespoły co chwilę zmieniały się na prowadzeniu. Przy stanie 23:22 dla Polski Mendez znów wziął czas. Kapitalną obroną popisał się Damian Wojtaszek, a po chwili Norbert Huber zablokował rywala i mieliśmy piłkę setową. Pierwszą Argentyńczycy obronili, ale drugą skuteczną kiwką wykończył Kwolek.

Argentyna lepiej zaczęła trzeciego seta. Nasza drużyna przegrywała 3:5, 5:7, ale po świetnych serwisach Bednorza wyszliśmy na prowadzenie 8:7. Przeciwnicy szybko odrobili straty i wyszli nawet na prowadzenie 14:13. W tym momencie nieszczęśliwie upadł Sole i doznał urazu kostki.

Ważną akcję dobrym atakiem sfinalizował Śliwka (17:16). Po chwili duży błąd popełnili sędziowie, ale uratował nas challenge. W kolejnej akcji Conte przekroczył linię trzeciego metra, a w następnej jeden z rywali wpadł w siatkę i prowadziliśmy 20:17. Argentyńczycy byli zdeprymowani błędami i po autowym ataku mieliśmy już cztery "oczka" zapasu. Mendez wziął czas. Znów problemy z kończeniem ataków miał Bednorz i roztrwoniliśmy całą przewagę (22:22). W końcówce dwukrotnie ratował naszych siatkarzy challenge, ale przegrali 25:27. Najlepszym komentarzem trzeciego seta jest fakt, że aż 11 punktów rywale zdobyli po naszych błędach.

"Biało-Czerwoni" nie mogli odzyskać rytmu gry, a Argentyńczycy szli za ciosem i przy stanie 4:7 trener Heynen uznał, że pora wziąć czas. Nie potrafiliśmy postraszyć Argentyńczyków zagrywką, a oni grali jak w transie. Ich przewaga wzrosła do siedmiu "oczek" (14:7). W końcu odpowiedział Kochanowski, a gdy stanął w polu zagrywki, zaczął nękać rywali mocnymi serwisami. Nie mogli już tak łatwo budować akcji i ich przewaga zaczęła topnieć. Zwrot akcji jednak nie nastąpił. Argentyńczycy opanowali sytuację i pewnie zmierzali po zwycięstwo w czwartym secie. Zastój w grze "Biało-Czerwonych" trwał dalej. Nie było zawodnika, który potrafiłby regularnie kończyć ataki, poza tym wciąż przytrafiały się nam proste błędy.

Przeciwnicy zaczęli budować przewagę w tie-breaku korzystając z kolejnych błędów serwisowych Polaków. Przegrywaliśmy 4:8, ale dwie akcje Śliwki dały nadzieję. Grzegorz Łomacz zepsuł kolejną zagrywkę, jednak rywale też zaczęli się mylić. Przy stanie 9:8 trener Mendez wziął czas. Po chwili był remis 9:9, bo challenge wzięty przez Heynena wykazał, że rywal dotknął siatki. Atak Kwolka po bloku dał nam pierwsze prowadzenie w tie-breaku (10:9).

Dwa punkty z rzędu zdobył Martin Ramos - najpierw atakiem, a po chwili efektowną "czapą" na Kłosie i przy stanie 11:12 Heynen poprosił o czas. Kwolek zaatakował na aut, a w kolejnej akcji piłka po bloku Argentyńczyków wpadła w antenkę. Po ataku Ramosa musieliśmy bronić pierwszej piłki meczowej, ale udało się.

Kwolek zaryzykował zagrywką i opłaciło się! Rywale oddali piłkę za darmo i Śliwka wyrównał. Kwolek znów huknął z zagrywki i mieliśmy piłkę meczową! Kolejny serwis jednak mu nie wyszedł. Blok dał nam drugą piłkę meczową, ale Augustin Loser wyrównał. Śliwka dał nam trzecią okazję do zakończenia meczu, ale Argentyna odpowiedziała kapitalną kombinacją zakończoną "gwoździem" Conte. Rywale zepsuli zagrywkę, a w kolejnej akcji Cristian Poglajen zaatakował na aut! Wygraliśmy 19:17 i cały mecz 3:2.

Mirosz

Polska - Argentyna 3:2 (25:21, 25:23, 25:27, 20:25, 19:17)

Polska: Maciej Muzaj, Jakub Kochanowski, Marcin Komenda, Bartosz Kwolek, Bartosz Bednorz, Norbert Huber, Damian Wojtaszek (libero) oraz Grzegorz Łomacz, Aleksander Śliwka, Łukasz Kaczmarek, Karol Kłos, Artur Szalpuk.

Argentyna: Facundo Conte, Bruno Lima, Ezequiel Palacios, Luciano De Cecco, Sebastian Sole, Pablo Crer, Santiago Danani (libero) oraz Cristian Poglajen, Martin Ramos, Jan Martinez Franchi, Nicolas Uriarte, Nicolas Mendez, Agustin Loser.

Wyniki:

Mediolan, Włochy

21 czerwca, piątek

Polska - Argentyna 3:2 (25:21, 25:23, 25:27, 20:25, 19:17)

Włochy - Serbia 3:0 (26:24, 25:19, 25:22)

22 czerwca, sobota

Polska - Serbia (17)

Włochy - Argentyna (20)

23 czerwca, niedziela

Argentyna - Serbia (17)

Włochy - Polska (20)                                     

Ardabil, Iran

21 czerwca, piątek                                 

Francja - Australia 3:0 (25:23, 25:22, 25:22)      

Iran - Portugalia   3:1 (23:25, 27:25, 25:17, 25:18)

22 czerwca, sobota (godziny wg czasu polskiego)                                 

Francja - Portugalia (13)                        

Iran - Australia (16)                       

23 czerwca, niedziela                                

Portugalia - Australia (13)                        

Iran - Francja (16)                 

Hoffman Estates, USA

21 czerwca, piątek (godziny wg czasu polskiego)    

Kanada - Chiny  (24)

USA - Japonia   (3 w nocy z piątku na sobotę)

22 czerwca, sobota     

Chiny - Japonia (21)    

USA - Kanada  (2.30 w nocy z soboty na niedzielę)

23 czerwca, niedziela    

Kanada - Japonia (19)    

USA - Chiny (23.30)    

Cuiaba, Brazylia

21 czerwca, piątek (godziny wg czasu polskiego)                

Niemcy - Rosja (23)    

Brazylia - Bułgaria (2 w nocy z piątku na sobotę)

22 czerwca, sobota            

Bułgaria - Rosja (23)   

Brazylia - Niemcy (2 w nocy z soboty na niedzielę)

23 czerwca, niedziela              

Niemcy - Bułgaria (23)    

Brazylia - Rosja (2 w nocy z niedzieli na poniedziałek) 

Tabela:

                M  Z  P  sety  pkt

 1. Iran       10  9  1  29-8   27

 2. Włochy     10  8  2  25-10  24

 3. Brazylia    9  8  1  26-10  22

 4. Francja    10  7  3  25-14  22

 5. Rosja       9  7  2  22-11  20

 6. Polska     10  6  4  23-19  17

 7. USA         9  5  4  18-17  16

 8. Serbia     10  5  5  21-24  13

 9. Argentyna  10  4  6  19-21  13

10. Kanada      9  4  5  17-18  12

11. Japonia     9  4  5  15-20  10

12. Bułgaria    9  3  6  14-23   8

13. Portugalia 10  2  8  10-25   7

14. Niemcy      9  2  7  12-27   6

15. Australia  10  1  9  14-27   7

16. Chiny       9  1  8   6-24   4

O kolejności w tabeli jako pierwsze kryterium decyduje liczba zwycięstw.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje