Reklama

Reklama

Liga Narodów: Iran - Polska 3:2 w Urmii

Polska przegrała z gospodarzami - Iranem - 2:3 w Urmii podczas turnieju Ligi Narodów siatkarzy. Dobrego dnia nie mieli sędziowie - Japończyk Takeshi Eshita i Bahrajńczyk Jaafar Ebrahim Ali, którzy mylili się bardzo często, co w pewnym momencie było już naprawdę zabawne.

"Biało-Czerwoni" w tym tygodniu rywalizują w irańskiej Urmii. Na otwarcie przegrali z ubiegłorocznymi triumfatorami Rosjanami 1:3. W niedzielę czeka ich pojedynek z Kanadyjczykami.

Reklama

Z Iranem Polacy musieli grać tylko z jednym rozgrywającym - Marcinem Januszem. Grzegorz Łomacz z powodu kontuzji mięśnia czworogłowego uda nie będzie już w stanie występować w tym turnieju.

Nasi siatkarze potrafili na początku zatrzymać blokiem Amira Ghafoura, a potem wygrali challenge, co spowodowało, że prowadziliśmy 4:2. Potem jednak nie wykorzystaliśmy szansy w kontrze, rywale dobrze bronili, a po ataku Ghafoura znów był remis 7:7.

Po przerwie technicznej odzyskaliśmy jednak dwupunktowe prowadzenie (9:7). Z kolei po bloku na Saeidzie Maroufie było już 11:8.

Miłe złego początki

Irańczycy odrabiali straty. Po ataku z lewego skrzydła Puryi Fayaziego gospodarze przegrywali tylko 10:11. Gdy jednak Ghafour przestrzelił wyraźnie w ataku, choć mimo to gospodarze wzięli challenge, zrobiło się 14:11 dla "Biało-Czerwonych". Igor Kolaković, trener Iranu poprosił wtedy o przerwę.

Na drugą przerwę techniczną zeszliśmy prowadząc 16:14. Milad Ebadipour skończył jednak kontrę, a Łukasz Kaczmarek pomylił się w ataku i znów był remis (16:16). Tym razem więc Vital Heynen, trener Polaków poprosił o czas.

Przestaliśmy kończyć ataku, a rywale potrafili to wykorzystać. Gdy Fayazi dał Irańczykom dwupunktowe prowadzenie (19:17), Heynen znowu wziął czas.

Problemy z dobrym przyjęciem miał Tomasz Fornal, a potem dał się zablokować w ataku i gospodarze wygrywali już 22:18.

Irańczycy tak byli napędzeni, że Fayazi potrafił znaleźć skuteczny skok przeciwko potrójnemu blokowi. Ostatecznie podopieczni Kolakovicia zwyciężyli w secie 25:20.

Drugą partię zaczęliśmy z Jakubem Kochanowskim i Bartoszem Kwolkiem, a na ławce usiedli Fornal i Norbert Huber.

Początek drugiego seta był wręcz wymarzony dla Polaków. Prowadziliśmy 4:0, Kolaković wziął czas, ale po dobrych zagrywkach Aleksandra Śliwki powiększyliśmy przewagę do 6:0. Dopiero wtedy Irańczycy przerwali naszą serię.

Potem trwała walka punkt za punkt, ale gospodarze stopniowo odrabiali straty. Gdy długą wymianę, w której nasi siatkarze popisywali się w obronie, zakończył jednak Seyed Mohammad Mousavi na tablicy był już wynik tylko 13:11 dla "Biało"Czerwonych".

Dobra zmiana Popiwczaka

Na drugą przerwę techniczną Polacy zeszli jednak z większą przewagą (16:12) i po raz kolejny wygraliśmy challenge, bowiem okazało się, że piłka po naszym ataku oczywiście była w boisku.

Po długiej wymianie, kiedy ataki rywali obronili Janusz, a potem Jakub Popiwczak, akcję zakończył Łukasz Kaczmarek (19:15). Takiej przewagi zawodnicy "Biało-Czerwonych" nie zmarnowali. Piłkę setową na dwa razy wykorzystał Kochanowski - 25:21.

Trzecia partia od początku była bardzo wyrównana. W jednej z akcji po raz kolejny w obronie popisał się Popiwczak, a akcję skutecznym atakiem zakończył Kaczmarek, dając nam prowadzenie 4:3. Gdy Saeid Marouf przy próbie minięcia dotknął siatki zrobiło się 6:4 dla Polaków.

Natomiast po zablokowaniu Fayaziego odskoczyliśmy na trzy punkty (9:6), a ten został zastąpiony przez Farhada Gaemiego, by po chwili prowadzić już 10:6! Potem co prawda pomylił się w ataku Kaczmarek, ale znowu wygraliśmy challenge po ataku Śliwki (oczywiście w boisko), a następnie Kaczmarek zagrał skutecznie z przechodzącej piłki (12:8).

Jednak Seyed zakończył kontrę, a po chwili zablokował Karola Kłosa i Polacy prowadzili tylko 13:12, a Heynen wziął czas. Kolejna długa wymiana tym razem na korzyć Irańczyków, którzy doprowadzili do remisu po 14. Na przerwę techniczną z jednopunktowym prowadzeniem zeszli jednak "Biało-Czerwoni" po bloku na Ebadipourze.

Przy stanie 16:16 sędziowie przerwali grę, uznając że Irańczycy dotknęli siatki, Kolaković sprawdzał i wyszło, że jednak nie, więc punkt został powtórzony. Na szczęście Śliwka przebił się przez blok, po chwili kontrę wykończył Kaczmarek, a potem, w kolejnej długiej akcji, gdzie świetnie na siatce spisywał się Kochanowski, znowu skuteczny był Kaczmarek i wygrywaliśmy 19:16.

Następnie mieliśmy popis Kwolka. Najpierw skutecznie się wyasekurował i skończył akcję, by potem przebić się w kontrze (22:18). Irańczycy byli w rozsypce. Na placu pojawił się Porya Yali i od razu został zablokowany, co dało nam piłkę setową. Partię zakończyliśmy również blokiem (25:18)!

Iran się odradza

W czwartym secie ponownie była walka punkt za punkt. Gdy Kaczmarek został zablokowany przy sytuacyjnym ataku gospodarze odskoczyli na dwa punkty (10:8). Natomiast, gdy atak Kwolka został podbity, a Seyed zakończył kontrę mieliśmy już 13:10 i trener Heynen poprosił o czas. Nie pomogło, bo następnie Kaczmarek dostał "czapę".

Przy stanie 15:11 sędziowie znowu zrobili zamieszanie, bo odgwizdali błąd Janusza, ale nasz rozgrywający, który co prawda był w drugiej linii, nie przeszkadzał atakującemu rywali. W końcu postanowiono powtórzyć akcję, jednak przyniosła ona punkt Irańczykom.

Rozpędzeni gospodarze zdobywali kolejne punkty. Gdy "Biało-Czerwoni" przegrywali 11:18 Heynen wziął drugi czas.

Po "kiwce" Janusza znowu mieliśmy challenge na korzyść naszej drużyny, bo piłka oczywiście wylądowała w boisku (14:20).

Sędziowie dostarczali za to coraz więcej komediowych wstawek. Przy piłce setowej przyznali nam punkt za zagranie rywali blokiem, choć powtórka pokazała, że przeciwnicy raczej nie mogli jej dotknąć.

Irańczycy po chwili jednak zakończyli tę partię, którą wygrali 25:17.

O wszystkim decydował więc tie-break. Bardzo szybko Polacy znowu sprawdzali akcję i okazało się, że "kiwający" Kaczmarek obił rywala (3:3).

Po chwili jednak Kwolek trafił w antenkę, a następnie nie przebił się Kaczmarek. Znowu sprawdzaliśmy, ale teraz nie mieliśmy racji i przegrywaliśmy 3:5. Gdy Kaczmarek trafił w ataku w taśmę, to na zmianę stron Polacy przy wyniku 5:8.

Nie dali rady

Gospodarze, przy wsparciu kibiców, byli nie do zatrzymania. Fayazi skończył kontrę i zrobiło się 10:6 dla nich. Heynen ratował się jeszcze czasem. Niewiele to pomogło. Kochanowski został zatrzymany na pojedynczym bloku przez Seyeda (7:12).

Pod koniec meczu znowu mieliśmy zamieszanie z challenge'em. Po ataku Fayaziego piłka trafiła w taśmę i dotknęła ręki naszego blokującego, ale Irańczyk dotknął też siatki. Sędziowie długo nie mogli dojść do porozumienia, w końcu zdecydowali, że punkt należy się gospodarzom, którzy mieli piłkę meczową. Wykorzystali ją za pierwszym razem. Atak Dawida Konarskiego został podbity, a spotkanie zakończył Yali (15:8).

W innym dzisiejszym pojedynku w Urmii Rosja wygrała z Kanadą 3:1.

W drugiej edycji LN, która rok temu zastąpiła Ligę Światową, bierze udział 16 ekip, podzielonych na dwie grupy - uczestników stałych i pretendentów. Do drugiej zaliczane są: Australia, Bułgaria, Kanada i Portugalia.

Stali uczestnicy mają pewny udział w kolejnej edycji niezależnie od osiągniętego wyniku. Pretendenci muszą się liczyć z ewentualnym spadkiem.

Po rozegraniu wszystkich meczów punkty sumuje się we wspólnej tabeli. W turnieju finałowym, który odbędzie się w dniach 10-14 lipca w Chicago, weźmie udział pięć czołowych drużyn fazy interkontynentalnej oraz Amerykanie jako gospodarz.

Iran - Polska 3:2 (25:20, 21:25, 18:25, 25:17, 15:8)

Iran: Milad Ebadipour, Saeid Marouf, Seyed Mohammad Mousavi, Purya Fayazi, Amir Ghafour, Ali Shafiei, Mohammadreza Hazratpour (libero) oraz Farhad Ghaemi, Porya Yali, Javad Karimisouchelmaei, Morteza Sharifi.

Polska: Łukasz Kaczmarek, Aleksander Śliwka, Marcin Janusz, Tomasz Fornal, Karol Kłos, Norbert Huber, Jędrzej Gruszczyński (libero) oraz Jakub Kochanowski, Bartosz Kwolek, Dawid Konarski, Jakub Popiwczak (libero), Piotr Łukasik, Artur Szalpuk.

Paweł Pieprzyca

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje