Reklama

Reklama

Liga Narodów. Bieniek: Nie dorównaliśmy poziomem gry Iranowi

Mateusz Bieniek przyznał, że gra polskich siatkarzy w piątkowym meczu Ligi Narodów w turnieju w Hoffman Estates pod Chicago pozostawiała wiele do życzenia. - Iran zaprezentował wysoki poziom, któremu nie dorównaliśmy - ocenił kapitan drużyny po porażce 0:3.

- Ogółem nie zagraliśmy tak dobrze jak chcieliśmy z Iranem. Rywale zaprezentowali wysoki poziom, któremu dzisiaj nie dorównaliśmy. Mamy nadzieję, że uda nam się wrócić do tego, co pokazywaliśmy we wcześniejszych spotkaniach - podkreślił Bieniek.

Reklama

Polacy po 10 kolejkach mają na koncie osiem zwycięstw i dwie porażki. W piątek po raz pierwszy w inauguracyjnej edycji LN nie wywalczyli nawet seta. Wcześniej porażkę zanotowali 3 czerwca w Łodzi, gdy ulegli Niemcom 1:3.

Irańczycy z kolei słabiej zaczęli udział w tych rozgrywkach - z pierwszych dziewięciu meczów wygrali tylko trzy. Pierwszym spotkaniem w Hoffman Estates udowodnili jednak, że nie przez przypadek kilka lat temu zrobiło się o nich głośno.

- Przylecieliśmy do USA, mając na koncie kilka bolesnych porażek. Zostawiliśmy w piątek całe serce na boisku. Napędzaliśmy się, by wciąż mieć energię, co nie zawsze było łatwe. Każdy z trzech setów był ciężki. Nasi młodzi zawodnicy bardzo dobrze się spisali. Gramy tu mecze z drużynami ze światowej czołówki. Dwa kolejne także będą trudne, ale będziemy walczyć o zwycięstwo w nich równie ciężko jak w pojedynku z Polską - zapewnił kapitan ekipy Mir Saeid Marouflakrani.

Trener Irańczyków Igor Kolaković zwrócił uwagę, że w składzie jego zespołu brakowało kilku ważnych i doświadczonych zawodników.

- Dlatego był to bardzo ważny mecz. Posłałem do gry młodych siatkarzy, tak jak zrobiłem to w pojedynku z Brazylią, ponieważ z "Canarinhos" zagrali z pełnym zaangażowaniem i energią. W piątek dobrze funkcjonował u nas serwis, naprawdę dobrze wychodziła nam też obrona. Graliśmy mądrze, z dobrą energią - podsumował czarnogórski szkoleniowiec.

"Biało-Czerwoni" nie zdołali zrewanżować się Irańczykom za ubiegłoroczna porażkę w fazie interkontynentalnej Ligi Światowej, czyli rozgrywek zastąpionych w tym roku przez LN. Wówczas przegrali 1:3.

O godz. 2.30 w nocy z soboty na niedzielę czasu polskiego, będą chcieli "zemścić się" na Amerykanach, którym również ulegli w LŚ w poprzednim sezonie - jeszcze pod wodzą wcześniejszego trenera Włocha Ferdinanda de Giorgiego - 1:3. Rachunki do wyrównania z zespołem z USA sięgają także ostatnich igrzysk.

- Reprezentacja Stanów Zjednoczonych to zawsze trudny przeciwnik. Zawsze się męczymy w meczach z nią. W ćwierćfinale turnieju olimpijskiego w Rio de Janeiro przegraliśmy z nią w ćwierćfinale 0:3. Liczymy, że teraz pójdzie nam lepiej - zaznaczył Bieniek.

Podopieczni trenera Vitala Heynena w światowym rankingu są sklasyfikowani na trzecim miejscu, Amerykanie są tuż przed nimi.

Piątkowa porażka kosztowała Polaków utratę pozycji lidera w tabeli LN. Drużyna z USA - mistrzowie olimpijscy z Pekinu i brązowi medaliści igrzysk w Rio de Janeiro - jest czwarta. Ma - tak jak "Biało-Czerwoni" - osiem zwycięstw, ale ustępuje im gorszym bilansem setów.

W kadrze gospodarzy turnieju Hoffman Estates są m.in. Thomas Jaeschke, David Smith i Kawika Shoji. Pierwszy ma za sobą dwa sezony spędzone w PlusLidze, drugi gra w polskiej ekstraklasie od dwóch lat, a trzeci zadebiutuje w niej jesienią.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje