Kurek bezradny, nokaut w "polskim" meczu. Kadrowicz Grbicia może świętować
Po zakończonym sezonie reprezentacyjnym do gry w klubach wrócili kadrowicze Nikoli Grbicia. Do "polskiego" starcia doszło w japońskiej SV.League, gdzie Tokio Great Bears Bartosza Kurka zmierzyło się z Wolfgods Nagoja Norberta Hubera. Spotkanie było bardzo emocjonujące, a nasi gracze zanotowali świetne spotkanie. Ostatecznie lepsi okazali się goście, którzy wygrali mecz 3:0.

Od lat Bartosz Kurek i Norbert Huber stanowią o sile siatkarskiej reprezentacji Polski. Obaj niedawno zmagali się z problemami zdrowotnymi, co utrudniło im odpowiednie przygotowanie do mistrzostw świata. Finalnie jednak zanotowali całkiem niezły turniej, a na końcu mogli cieszyć się ze zdobycia brązowego medalu MŚ. Po sezonie kadrowym udali się do Azji, a dokładniej do Japonii. Kurek ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle zamienił na Tokio Great Bears, a Huber JSW Jastrzębski Węgiel na Wolfdogs Nagoja.
Na bezpośrednie starcie ich drużyn nie trzeba było czekać długo, bowiem pierwsze z nich odbyło się już w 7. kolejce tamtejszej SV.League. Początek meczu był bardzo wyrównany, bowiem po kilku punktach tablica wyników wskazywała 5:5. Znać o sobie dawał Kurek, który zanotował na starcie kilka punktów. Swoje akcje miał także Huber.
Środkowy w jednej z akcji świetnie przyjął, a po chwili kapitalnym atakiem zdobył punkt. Żadna z ekip nie potrafiła jednak zdobyć odpowiedniej przewagi (10:10). Po chwili jednak na czele był zespół z Nagoi. Po świetnym ataku Taito Mizumachiego było już 17:14.
Drużyna Valerio Baldovina kontynuowała świetną grę i za sprawą japońskiego przyjmującego prowadziła 20:18. Ekipa z Tokio natomiast miała problemy ze skończeniem ataku. Próbował Kurek, lecz został wyblokowany, a po chwili punkt świętowali rywale (23:20). Wolfdogs doprowadzili do piłek setowych i wykorzystali drugą z nich. W ten sposób rozpoczęli mecz od wygranego seta (25:22).
Wolfdogs nie do zatrzymania, nokaut
Kolejny set rozpoczął się od prowadzenia ekipy Hubera. Co więcej, środkowy zaliczył udany atak i skończył przesuniętą krótką w wyśmienitym stylu (2:1). Jakiś czas później było już 6:3. Asem serwisowym zachwycił Kento Miyaura, atakujący drużyny. Ciosy wyprowadzał także Kurek, który zdawał się być pierwszą opcją do wystawy dla Akihiro Fukatsu (7:5). Mimo to zespół z Nagoi nie dawał szans przeciwnikom na wyrównanie. Sprawy w swoje ręce wziął także nasz środkowy. Po nieudanym ataku zanotował blok (11:7).
Co więcej, zespół włoskiego szkoleniowca świetnie spisywał się na zagrywce, co znacznie utrudniało grę Tokio Great Bears. Zablokowany został Kurek, przez co było już 16:9 dla Wolfdogs. Do tego doszła bardzo dobra gra w obronie, którą Wolfdogs wykorzystywali w kontratakach. W pewnym momencie przewaga ekipy gości wynosiła już... 10 punktów (22:12). Ostatecznie seta zakończył Huber i przypieczętował wygraną w tej partii 25:15.
Trzy sety i koniec, Huber świętuje
Kolejna część meczu rozpoczęła się od asów w wykonaniu Taito Mizumachiego (3:0), co poskutkowało szybkim czasem dla gospodarzy. Zespół Kaspera Vuorinena nie mógł wrócić na odpowiednie tory. W aut uderzył Kurek, który podwyższył prowadzenie przeciwników na 7:3. Kilka akcji później było już 10:5 czy 12:6. Do tego doszły błędy własne Tokio Great Bears, co poskutkowało wynikiem 16:11 dla Wolfdogs.
Nadzieje na wygraną powstrzymywał Bartosz Kurek, który zanotował udany atak. W następnej akcji jednak poważnie się pomylił (17:12). Mimo pokaźnej przewagi po chwili były już "tylko" trzy punkty przewagi. W dodatku przez Kozamernika zablokowany został Huber (19:16). Mimo to goście nie dali za wygraną i po udanych akcjach wygrywali 21:17.
Końcówka zapowiadała się jednak bardzo ciekawie. Gospodarze wrócili do gry i przed ostatnimi piłkami tablica wyników wskazywała 22:20 dla Wolfdogs. Skutecznością popisali się jednak Miyaura i Shunichiro Sato, czym doprowadzili do piłek meczowych (24:22).
Goście nie wykorzystali pierwszej, lecz drugą już tak. Świetnie przyjął libero, a piłkę otrzymał Huber, który mocnym atakiem zakończył spotkanie. W ten sposób Wolfdogs Nagoja wygrali seta 25:23 i cały mecz 3:0.
















