Krajobraz po Bartoszu Kurku. To na nich ma teraz postawić Nikola Grbić
To będzie pierwszy rok reprezentacji Polski pod wodzą Nikoli Grbicia, w którym Serb przez cały sezon nie będzie mógł korzystać z pomocy dotychczasowego kapitana kadry. Brak Bartosza Kurka otwiera jednak szansę do gry na pozycji atakującego dla innych zawodników. Wśród nich są młodsi siatkarze, ale i dwóch bardziej doświadczonych. - Mają coś więcej od reszty - mówi Grbić, sugerując hierarchię atakujących u progu sezonu.

Bartosz Kurek to największy nieobecny na liście zawodników powołanych do reprezentacji Polski siatkarzy na najbliższy sezon. Zawodnik, który w tym roku skończy 38 lat, w kadrze grał od 2007 r. i zdobył w tym czasie 18 medali wielkich imprez. A za kadencji Nikoli Grbicia jego rola w reprezentacji jeszcze wzrosła, bo został jej kapitanem.
W ostatnich latach coraz częściej nękały go jednak kontuzje, i to w ważnych momentach - w poprzednim sezonie nie mógł zagrać w turnieju finałowym Ligi Narodów, a potem kontuzja wyrzuciła go na aut przed meczami o medale mistrzostw świata. W porozumieniu z Grbiciem w tym sezonie dostaje wolne na całe lato.
- Powiedział, że jest po bardzo trudnym sezonie w reprezentacji, a teraz nie jest na poziomie, na którym chciałby być - przekazał selekcjoner, który drzwi do powrotu Kurka do kadry za rok nie zamyka.
Kto nowym atakującym reprezentacji Polski? Kewin Sasak już się sprawdził
Problemy zdrowotne Kurka i jego wiek sprawiały, że naturalnym w ostatnich sezonach stało się powracające pytanie o jego następców. W tym sezonie Grbić będzie musiał na nie odpowiedzieć.
W pierwszych dwóch latach funkcję jego zmiennika odgrywał młodszy o sześć lat Łukasz Kaczmarek, który zresztą w 2023 r. zastępował go w decydujących meczach. Ale i jego drugi rok z rzędu w kadrze nie ma. Na igrzyska olimpijskie w Paryżu w 2024 r. Grbić zabrał jeszcze trzeciego atakującego Bartłomieja Bołądzia, rówieśnika Kaczmarka.
Przed rokiem Bołądź miał jednak problemy ze zdrowiem, a reprezentacyjny atak podbił debiutant - Kewin Sasak, rocznik 1997, trzy lata młodszy od Bołądzia. Znakomicie spisał się zwłaszcza w rozgrywkach zwycięskiej dla Polski Ligi Narodów. Potem stracił jednak dużą część sezonu klubowego przez problemy z barkiem i dopiero wraca do gry w większym wymiarze.
- Najważniejsze, że Kewin jest zdrowy. Jego obecna forma nie jest dla mnie najważniejsza. Nie będzie też najważniejsza w pierwszym turnieju Ligi Narodów ani nawet w drugim, a dopiero w drugiej części sezonu - podsumowuje sytuację Sasaka Grbić.
Nikola Grbić daje drugą szansę dwóch siatkarzom. "Początek będzie dla nich dużą okazją"
Mierzący 208 cm siatkarz wydaje się idealnym kandydatem na następcę Kurka co najmniej na kolejny sezon - sprawdził się w kadrze, gra na wysokim poziomie w klubie z Lublina, ma odpowiednie warunki fizyczne. Ale oprócz niego i Bołądzia Grbić zaprosił na zgrupowanie aż czterech siatkarzy młodszego pokolenia, którzy także będą walczyć o swoje.
To będzie drugi sezon z rzędu, w którym w kadrze sprawdzeni zostaną Alaksiej Nasewicz (rocznik 2003) i Bartosz Gomułka (rocznik 2002). Przed rokiem dostali szanse w Lidze Narodów, ale przy Sasaku odgrywali epizody, nieprzesadnie zresztą udane.
Na kadrę przyjadą po niezłych sezonach. Zdecydowanie więcej grał urodzony w Białorusi Nasewicz, który był podstawowym atakującym dziewiątego w PlusLidze Energa Trefla Gdańsk, kończąc sezon wśród 10 najlepiej punktujących siatkarzy ligi.
Gomułka długo był rezerwowym, ale w drugiej części sezonu zastąpił Linusa Webera. I radzi sobie nawet w ważnych meczach - w sobotnim półfinale z Bogdanką LUK Lublin zdobył 17 punktów, najwięcej w drużynie PGE Projektu Warszawa.
- Początek sezonu będzie dla nich dużą okazją - odpowiada Grbić na pytanie o tych dwóch zawodników. - Jest też Dulski, który gra bardzo dobrze. Nie wiem, jak będą trenować, kto będzie grać lepiej. Myślę, że będą grać i będę miał okazję kontynuować z nimi przygodę. I może być z nimi, jak z Maksem Graniecznym i Kubą Nowakiem w poprzednim sezonie.
Wyścig o miejsce po Bartoszu Kurku. Dwóch faworytów i jeden powrót
Dulski - rówieśnik Gomułki - zaliczył obiecujące wejście do kadry jeszcze w Lidze Narodów 2023. Ale potem nie po jego myśli rozwijała się jego kariera klubowa. W ubiegłym sezonie spadł z PlusLigi z PSG Stalą Nysa, a potem nie dostał zaproszenia do kadry.
"Dulskiemu trzeba po tym sezonie podać rękę. Bo myślę, że to tak skopany chłopak w tym sezonie, ma tyle w głowie myśli, że potrzebuje pomocy. (...) Dulskiego mimo wszystko bym widział, bo warto go obserwować, mieć pod ręką" - mówił wówczas Jakub Bednaruk, ekspert Polsatu Sport.
Dulski zdecydował się zaś na wyjazd do Francji, gdzie podpisał kontrakt z Nice Volley-Ball. I nie tylko został podstawowym zawodnikiem drużyny, ale i jednym z najlepiej punktujących w całej lidze. Zasłużył też na powrót do PlusLigi, medialne doniesienia łączą go z Cuprum Stilonem Gorzów Wielkopolski.
Dulski wydaje się więc mieć spore szanse na występy w pierwszej części Ligi Narodów. Trudniej będzie mieć pewnie Wojciech Gajek, jedyny debiutant wśród atakujących powołanych na ten sezon. Jest też najmłodszy w stawce - niedawno skończył 20 lat - i dotąd błyszczał w kadrach juniorskich, przed rokiem na MŚ do lat 21. W tym sezonie pojechał rozwijać karierę w USA, w przyszłym ma zawitać do Francji.
I choć Grbić nie zamyka szans przed młodymi, na ten moment hierarchia wśród atakujących wygląda jasno.
- Trudno mówić teraz, kto będzie "jedynką". Mam pomysł w głowie i mógłbym wymienić teraz nawet szóstkę na Los Angeles, ale to może zmienić się jeszcze 10 razy. W tym momencie Bołądź i Sasak mają coś więcej od reszty. Grają w klubach o trofea - jasno stawia sprawę selekcjoner.
Młodsi zawodnicy pojawią się jednak na zgrupowaniu szybciej od bardziej doświadczonych. Bołądź skończy sezon nie wcześniej niż 17 maja, po finałach Ligi Mistrzów. Sasak i jego Bogdanka LUK mogą do 9 maja grać w finale PlusLigi. O złoto mistrzostw Polski reprezentacyjni atakujący zagrają przeciwko sobie.















