Koszmar Grbicia. Gwiazdor był w szpitalu, teraz przemówił. Te słowa szokują
Z pewnością nie takiej końcówki marca spodziewał się Nikola Grbić. Dzisiaj w godzinach porannych Marcin Janusz ogłosił, iż opuści tegoroczny sezon reprezentacyjny z powodu problemów zdrowotnych. Niestety równie duży dramat przeżywa Norbert Huber. Koszmar środkowego wydarzył się w Japonii. Zaczęło się od z pozoru niegroźnego incydentu w restauracji. Później gwiazdor wylądował w szpitalu. "Miałem nadzieję, że kolejnego dnia się obudzę" - wyznał dla TVP Sport.

W kiepskim nastroju polscy kibice siatkarscy rozpoczną kwiecień. Co prawda wystartowała najciekawsza część sezonu w PlusLidze, czyli faza play-off, ale przyćmiewają ją doniesienia związane z gwiazdorami Nikoli Grbicia. Jako pierwszy kibiców zaniepokoił wspomniany na wstępie Marcin Janusz. Rozgrywający na łamach Przeglądu Sportowego Onet wyznał, iż nie założy w tym roku koszulki z biało-czerwoną flagą.
Powód jest niestety poważny. "Zwłóknienie wątroby drugiego stopnia. To stadium wymagające szybkiej reakcji i wyeliminowania czynników, które powodują. (…) Z perspektywy czasu uważam, że miałem dużo szczęścia, że te kłopoty udało się wykryć dość wcześnie i w porę zareagować" - przyznał, o czym więcej piszemy TUTAJ. Te słowa na pewno zmartwiły selekcjonera naszej kadry. Mowa w końcu o wicemistrzu olimpijskim.
Humor Serba pogorszył się dodatkowo kilka godzin później. Tym razem o swoim dramacie w Japonii opowiedział Norbert Huber. "Miesiąc temu na kolacji po wyjazdowym meczu po prostu się zadławiłem. Trudno mi wytłumaczyć jak konkretnie do tego doszło, ale niestety stało się jak się stało. Komplikacją po zadławieniu było zapalenie oskrzeli, którego według ustaleń lekarzy mogłem nie doleczyć. Przerodziło się ono w zapalenie płuc, które niosło ze sobą poważne konsekwencje" - zaczął dramatyczną opowieść dla TVP Sport.
Koszmar Norberta Hubera. Gra w kadrze pod sporym znakiem zapytania
Sytuacja w pewnym momencie wymknęła się spod kontroli do tego stopnia, iż konieczna była hospitalizacja. "Na początku choroby bardzo bałem się o swoje zdrowie - do tego stopnia, że po prostu miałem nadzieję, że kolejnego dnia się obudzę. Ostatni pomiar, który wykonałem, to 39,7 stopnia. Wtedy byłem w stanie tylko napisać do Tima [Timothee Carle, kolega z drużyny - przyp. red.] aby pomógł mi skontaktować się z klubem. Nie znam przecież japońskiego" - dodał.
Polak na szczęście w porę otrzymał pomoc i to co najgorsze już prawdopodobnie za nim. Środkowy wrócił nawet do lekkich treningów. Nie wie jednak on, co z tegoroczną przyszłością w kadrze. Za 27-latkiem wstępna rozmowa z Nikolą Grbiciem. "Nie ustaliliśmy żadnych szczegółów. Rozmawialiśmy piętnaście minut dwa tygodnie temu i było to w momencie, w którym życie po raz kolejny wystawiło na próbę moje zdrowie. Wtedy nie byłem w stanie przewidzieć niczego. Obecnie też nie jestem" - oznajmił.
Czy selekcjoner może liczyć na happy-end? Na razie ciężko stwierdzić. "Daleko mi od poprzedniej dyspozycji. Praktycznie nie mam na nic siły, męczę się błyskawicznie. Nie wiem więc, kiedy wrócę do grania na pełnych obrotach. Na ten moment wyzwaniem dla mnie jest wejście po schodach. To jest aktualny wyznacznik mojej dyspozycji" - nie ukrywa Norbert Huber.












