Reklama

Reklama

Ireneusz Mazur: Od igrzysk w Londynie widoczny regres

Były trener kadry siatkarzy Ireneusz Mazur nie szczędził słów krytyki po przegranym w piątek meczu Polaków z Bułgarią 0:3 i nie wywalczeniu awansu do Final Six Ligi Światowej. "Od igrzysk w Londynie widoczny jest w tej drużynie regres" - ocenił.

"Nie podejmowałbym żadnych pochopnych decyzji. Trzeba w spokoju wysłuchać sztabu szkoleniowego, ich analizy - chłodnej i rzetelnej. To, że reprezentacja teraz gra źle, widzimy wszyscy, ale trzeba znaleźć przyczyny. Choroba jest już zaawansowana i teraz szukać trzeba recepty. Pewne jest, że od igrzysk w Londynie widoczny jest regres" - powiedział Mazur, który kadrę prowadził w latach 1998-2000.

Reklama

Polacy, jadąc do Warny, mieli jeszcze szanse na to, by awansować do Final Six, ale musieli zdobyć tam przynajmniej cztery punkty. Tak na pewno nie będzie, bo pierwszy mecz przegrali za trzy punkty.

"Nie możemy powiedzieć, że zabrakło jednej piłki, czy szczęścia. W każdym elemencie gry rywale byli lepsi. Polacy nie potrafili  nawiązać walki. Ale trzeba też zaznaczyć, że Bułgarzy grali jak natchnieni. Do zwycięstwa poprowadził ich Cwetan Sokołow, który był w bardzo dobrej dyspozycji. Zresztą trudno skrytykować kogokolwiek z tej reprezentacji" - dodał Mazur.

Mimo wszystko nie podejmowałby żadnych decyzji na gorąco. "To, że gramy źle widać gołym okiem. Pytanie - dlaczego? Co się stało i czy na pewno program, który został zaproponowany jest wystarczający? Czy wszystko na pewno jest pod kontrolą? Odpowiedzi powinien udzielić nam sam trener Andrea Anastasi" - zaznaczył.

Mazur podkreślił, że ceni włoskiego szkoleniowca i doskonale pamięta bardzo trudne sytuacje, z których wychodził obronną ręką. "Oczywiście teraz może być różnie, ale ja jeszcze nie przekreślałbym go jako trenera polskiej kadry. Nam, kibicom, ale i związkowi powinien przedstawić analizę i po prostu wytłumaczyć, czy trzyma rękę na pulsie" - zakończył.

Polaków czeka jeszcze jedno spotkanie w ramach fazy interkontynentalnej LŚ - w sobotę w Warnie z Bułgarią. Wynik nie będzie miał jednak znaczenia dla zespołu Anastasiego.

Klęska polskich siatkarzy w Warnie. Dyskutuj

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje