Reklama

Reklama

Ireneusz Mazur: Apetyty mogą spokojnie sięgać złotego medalu

W środę w Rio de Janeiro rozpocznie się finałowy turniej Ligi Światowej siatkarzy. Polacy zagrają w grupie z Włochami i Serbami, w drugiej rywalizować będą Brazylia, Stany Zjednoczone i Francja.

"Biało-czerwoni" pierwszy mecz rozegrają w czwartek z Włochami, dzień później zmierzą się z Serbią. Transmisje na sportowych kanałach Polsatu.

Maciej Gaweł: Liga Światowa miała być dla nas czymś w rodzaju poligonu doświadczalnego. A wyniki były znakomite. Z ośmioma zwycięstwami Polacy awansowali do turnieju finałowego. Apetyty kibiców znów są rozbudzone i chyba sięgają nawet złota...

Ireneusz Mazur, były slekcjoner: - Przy naszej reprezentacji zawsze rozbudzone są emocje i wielkie oczekiwania. Myślę, że te oczekiwania są duże nie tylko przez awans. Przede wszystkim jesteśmy mistrzami świata, a nasz zespół od dłuższego czasu utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie sportowym. To naturalne, że jest presja, ale nie jest ona chorobliwa ani nerwowa. Nasza postawa w grupie była dobra. Graliśmy z takimi drużynami jak mistrzowie olimpijscy Rosjanie, Stany Zjednoczone czy Iran, taki hit ostatnich kilku lat. Zajęliśmy co prawda drugie miejsce, ale każdy z tych zespołów został przez nas pokonany.

Trener Stephane Antiga mówi, że niezależnie od rangi meczu chcemy wygrywać zawsze i wszędzie. Szlachectwo zobowiązuje, więc o co gramy i co jest w naszym zasięgu w Rio de Janeiro?

- Wydaje mi się, że w grupie z Serbią i Włochami powinniśmy zająć pierwsze miejsce. Jesteśmy na dobrej drodze, żeby znaleźć się w strefie medalowej, a myślę, że apetyty mogą spokojnie sięgać złotego medalu. Wszystko zależy od tego jaki został założony program szkoleniowy poprzedzający samą imprezę. W tym sezonie Liga Światowa jest bardzo ważnym elementem, ale również jest tylko celem pośrednim. Nasz główny cel to awans do igrzysk olimpijskich i zdobycie tam medalu.

W Rio gramy z Włochami i Serbią. Gdybyśmy mieli jedno zwycięstwo więcej w fazie grupowej ze Stanami Zjednoczonymi, gralibyśmy w grupie właśnie z nimi i z Brazylią. Czy nie stanie się tak, że będziemy żałować braku tej wygranej, czy może ten podział na grupy nie ma dla nas większego znaczenia?

- Lepiej jest wygrywać i stratować z pozycji siły, dlatego ta jedna wygrana z Amerykanami może mieć znaczenie, ale nie musi. Ja podchodzę do tego z dużym dystansem, bo tak i tak trzeba będzie się spotkać z tymi najlepszymi zespołami, czy to w fazie grupowej, czy też już w bezpośredniej grze o medale. Teoretycznie grupę mamy słabszą.

Reklama

Ale w półfinale możemy trafić na Brazylię...

- To są takie dywagacje, które zazwyczaj nie dotyczą trenerów. Trenerzy i zawodnicy koncentrują się na tym, żeby wygrywać na bieżąco. Bardziej ma to znaczenie dla kibiców, którzy szacują i oceniają szanse. Ale wiemy, że w tym roku Amerykanie grają świetnie i prawdopodobnie Brazylia nie będzie takim oczywistym faworytem tych rozgrywek. To właśnie Stany Zjednoczone mogą być "czarnym koniem", który może wszystkich zaskoczyć. Grają świetną siatkówkę. Tutaj jest wiele niewiadomych wynikających z siły rywali, z którymi przyjdzie nam się spotkać. W pierwszej fazie z Brazylią i Stanami nie zagramy, ale już w półfinale i, daj Bóg, w finale, już tak.

A czy będzie miało znaczenie to, że Brazylijczycy zmienili pierwotny terminarz? Mieliśmy grać w środę i w piątek, a będziemy grali w czwartek i piątek. Czyli jeśli będziemy walczyć o medale, to czekają nas cztery mecze dzień po dniu.

- Na któryś zespół by to trafiło...

A czy to nie jest złośliwość Brazylijczyków, taki odwet za mistrzostwa świata? (na mundialu w Polsce Brazylijczycy, byli oburzeni, że musieli zmienić miejsce rozgrywania spotkań w trzeciej fazie grupowej - przyp. red.).

- Nawet jeżeli jest w tym jakaś ich ingerencja jako gospodarzy, to jest ona zgodna z regulaminem Ligi Światowej. Na pewno jest ona troszkę niedogodna, zwłaszcza jeśli awansujemy do półfinału. Kończąc mecz chyba o 16, kolejny będziemy grać około południa. Ale daj Boże, żebyśmy mieli tylko takie problemy, żeby obawiano się nas i stwarzano nam niedogodności. Jeżeli zespół jest dobrze przygotowany, to nie ma znaczenia czy będzie grał cztery mecze po kolei, czy z jednym dniem przerwy. Nie mamy powodów i nie powinniśmy wygłaszać gorzkich żali. Przyjmijmy to z twarzą, po męsku.

Program turnieju finałowego LŚ siatkarzy 2015:

Grupa I

15.07, g. 19.05 (czasu polskiego): Brazylia - Francja

16.07, 19.05: Brazylia - USA

17.07, 19.05: USA - Francja

Grupa J

15.07, 21.05: Serbia - Włochy

16.07, 21.05: Polska - Włochy

17.07, 21.05: Serbia - Polska

Półfinały:

18.07, 15.00 i 17.05

Mecz o 3. miejsce:

19.07, 14.10

Finał:

19.07, 16.30

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje