Heroiczny bój polskich siatkarzy w finale mistrzostw Europy. Cztery sety
Polscy siatkarze w efektowny sposób w półfinale mistrzostw Europy U22 ograli obrońców tytułu, czyli Francuzów. Następnego dnia drużyna prowadzona przez Piotra Grabana przystąpiła do walki o historyczne złoto, rywalami "Biało-Czerwonych" byli Czesi. Również w tym meczu emocji nie brakowało. Niestety więcej zimnej krwi mieli Czesi. Nasi południowi sąsiedzi wygrali 3:1 i to oni mogą się cieszyć złotymi medalami na szyjach. Polacy kończą jako wicemistrzowie Europy.

Siatkarskie mistrzostwa Europy do lat 22 są organizowane od 2022 roku - pierwszą edycję turnieju wygrali Włosi, drugie miejsce zajęli Francuzi, brąz wywalczyli Polacy. Dwa lata później "Biało-Czerwoni" ponownie stanęli na najniższym stopniu podium, z kolei "Trójkolorowi" wzięli rewanż i w wielkim finale pokonali Włochów.
Gospodarzem tegorocznej edycji byli Portugalczycy, poza nimi do mistrzostw Europy przystąpiło siedem reprezentacji, które przed rokiem przeszły kwalifikacje. Wśród nich znaleźli się Polacy, których ponownie wymieniano w roli poważnych kandydatów do medalu. Początek fazy grupowej nie napawał jednak optymizmem, "Biało-Czerwoni" dopiero po tie-breaku pokonali Portugalię, również po tie-breaku przegrali z Ukrainą.
Podopieczni Piotra Grabana w trzecim, ostatnim meczu tej fazy, rozbili jednak w trzech setach Izrael i awansowali do półfinału. A w tym trafili na Francuzów, którzy byli faworytami tego starcia. "Trójkolorowi" nie dość, że przystąpili do meczu bez porażki na koncie, to jeszcze na kilka dni przed mistrzostwami w sparingach ogrywali naszych reprezentantów.
Polacy jednak spisali się kapitalnie, pokonali Francuzów 3:0 i zapewnili sobie awans do finału. A w tym w sobotni wieczór zmierzyli się z Czechami, którzy dzień wcześniej pokonali 3:2 Izrael.
ME siatkarzy do lat 22. Wielkie emocje w pierwszym secie
Czechy wprawdzie nie są siatkarską potęgą, przynajmniej jeśli chodzi o kadry seniorskie, ale nasi południowi sąsiedzi mają bardzo wielu zdolnych juniorów, co potwierdzili już podczas ubiegłorocznych mistrzostw świata do lat 21.
To właśnie Czesi pokonali naszą kadrę w ćwierćfinale (3:1), zamykając nam drogę do strefy medalowej. Ostatecznie pogromcy "Biało-Czerwonych" tamten turniej zakończyli na czwartym miejscu, ale i tak potwierdzili, jak dużym potencjałem dysponują. Przed sobotnim finałem nie można było więc ich lekceważyć nawet mimo tego, że Polacy mieli delikatną przewagę psychologiczną, bo ograli Czechów w sparingach przed mistrzostwami Europy.
Starcie w pierwszych minutach układało się po myśli Czechów, którzy najpierw wyprowadzili kontrę na lewym skrzydle po zagrywce Błażeja Bienia, później obili nasz blok, sami też popracowali w tym elemencie, obejmując prowadzenie na 3:0. "Biało-Czerwonych" straszył też mający świetne warunki fizyczne Antonin Klimes, po jego ataku ze środka zrobiło się 4:1.
Podopieczni Grabana próbowali odpowiadać, najpierw Jakub Kiedos świetnie zaatakował po skosie, po chwili skorzystaliśmy na błędzie Czechów, było już 4:3 dla rywali. To jednak nasi południowi sąsiedzi ciągle byli na prowadzeniu. "Biało-Czerwoni" nie pomagali sobie zagrywką i ciągle musieli gonić wynik. Aż dopięli swego, zgarnęli trzy punkty z rzędu po bloku Michała Grabka, kapitalnym ataku Wojciecha Gajka po prostej i autowym ataku Vojtecha Pitnera, doprowadzając do stanu 15:15. A w końcówce seta nasi kadrowicze wygrali nerwów, po grze na przewagi triumfowali 27:25.
Polscy siatkarze stoczyli emocjonujący bój z Czechami w finale ME do lat 22
Podobnie jak to było w pierwszym secie, początek drugiej partii należał do Czechów. Po zatrzymaniu blokiem Grabka i Kiedosa było już 3:0 dla rywali, niemoc "Biało-Czerwonych" przełamał dopiero Gajek. Podopieczni Michala Nekoli wciąż dominowali, przy stanie 8:4 dla Czechów trener Graban poprosił o przerwę.
Ta oczekiwanego efektu nie przyniosła, polscy siatkarze ciągle musieli walczyć o odrobienie strat. W końcu powtórzył się scenariusz z pierwszej odsłony meczu, Polacy doprowadzili do wyrównania (13:13) po tym, jak kapitalnie z lewego skrzydła zaatakował Grabek. Kilka minut później "Biało-Czerwoni" pierwszy raz w secie objęli prowadzenie, końcówka końcówka należała jednak do rywali, którzy wygrali 27:25.
Gra na początku trzeciej partii toczyła się punkt za punkt. Odpowiedniego rytmu nie potrafił złapać Gajek, który najpierw skutecznie zaatakował na 8:8, po chwili zepsuł zagrywkę. Rozzłoszczony tym faktem atakujący odkopnął piłkę, za co został upomniany przez arbitra głównego.
Przez długi czas obie ekipy miały problem z uzyskaniem trzech "oczek" przewagi, to finalnie w końcu udało się Polakom - najpierw zatrzymali Vaclava Seidla blokiem, po chwili rywale pogubili się w ataku, prowadzenie na 16:13 asem serwisowym podwyższył Bień. Rywalom udało się jednak odrobić straty, końcówka seta ponownie należała do nich (25:20).
Czesi podbudowani tym zwycięstwem świetnie weszli w czwartą odsłonę meczu, szybko zaczęli budować przewagę. Z każdą kolejną akcję zaliczka punktowa Czechów rosła. W dużej mierze działo się to dzięki połączeniu systemu blok-obrona, co prowadziło do kontr, które Czesi zamieniali na punkty. Ostatecznie przewagi nie oddali i wygrali całą partię (25:13), a w konsekwencji cały mecz. Polacy wrócą do domu ze srebrnymi medalami.











