Reklama

Reklama

Grzegorz Łomacz: Awans jest na wyciągnięcie ręki

Tylko jednego zwycięstwa brakuje polskim siatkarzom w Tokio, by zapewnić sobie występ w sierpniowych igrzyskach w Rio de Janeiro. "Wiemy, że awans jest już na wyciągnięcie ręki, ale musimy skupić się na meczu z Wenezuelą" - powiedział rozgrywający Grzegorz Łomacz.

"Musimy być w stu procentach zaangażowani" - podkreślił.

W środę Polacy odnieśli czwarte zwycięstwo w czwartym meczu turnieju kwalifikacyjnego i są jedyną niepokonaną drużyną w zawodach. Mecz z Chińczykami nie był jednak łatwy. "Biało-czerwoni" przegrywali w setach 0:2, by ostatecznie zmienić losy spotkania i triumfować 3:2.

"Wszyscy tutaj mówili, że czekają na pięciosetowe pojedynki, no to gramy. Jest ciężko. Może dlatego, że ten mecz z Japonią dzień wcześniej był o trochę innej godzinie. Mieliśmy mało czasu na odpoczynek. Najważniejsze jest jednak kolejne zwycięstwo. Cztery wygrane, trzy tie-breaki i jedziemy dalej. W czwartek Wenezuela" - powiedział środkowy Karol Kłos.

Reklama

Zawodnik bełchatowskiej Skry przyznał, że od początku starcia mieli wrażenie, że Chińczycy dużo zła nie mogą im zrobić.

"Pierwsze dwa sety, to uczucie na boisku było takie, że może rywale nie będą w stanie nam zagrozić, a przez nasze błędy to oni wygrali" - przyznał.

Podobnie ocenił to libero Paweł Zatorski.

"Daliśmy im się trochę "wystrzelać" i sami znacząco poprawiliśmy naszą grę. Tutaj ukłon dla Rafała Buszka, bo zagrał bardzo spokojnie i dobrze, jak cała nasza drużyna. Może poza niektórymi momentami w pierwszych dwóch setach, gdzie Chińczycy "przeskoczyli" nas wynikiem i zakończyli to na swoją korzyść" - powiedział.

Polacy w Tokio są mistrzami wygranych tie-breaków. W piątych setach zwyciężyli także w pojedynkach z Kanadą i Francją.

"Nie boimy się tie-breaków. Widać, że z każdym meczem tego sezonu gramy mądrzej, w porównaniu również do poprzednich. Wykorzystujemy słabości rywali w innych elementach, a nie tylko szukamy rozwiązań siłowych i myślę, że to jest nasza ogromna siła. Potrafimy przeczekać trudne momenty, dać się "wystrzelać" przeciwnikowi i grać później dobrze" - ocenił Zatorski.

Łomacz Chiny ocenił jako zespół nietypowy.

"Na pewno jest to dziwna drużyna, grająca zupełnie inną siatkówkę niż wszystkie inne zespoły. Na szczęście powróciliśmy do spotkania, do właściwego rytmu i wygraliśmy. Przeważyło teraz nasze doświadczenie, bo potrafiliśmy odmienić losy rywalizacji z 0:2 i wrócić do właściwego rytmu. Myślę, że po tym poznaje się w pewnym sensie klasę zespołu" - zaznaczył polski rozgrywający.

Kolejny mecz z Wenezuelą w czwartek o 8.40 czasu warszawskiego. Zwycięstwo da Polakom awans na igrzyska.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje