Grbić będzie musiał zdecydować, to zaważy o wszystkim. Z tego nie ma już odwrotu
W czwartek 16 kwietnia oficjalnie poznaliśmy listę powołanych na sezon 2026 do siatkarskiej reprezentacji Polski. Szczególnie ciekawie wygląda skład rozgrywających, bowiem wobec definitywnego zakończenia kariery przez Marcina Janusza stery drużyny będzie musiał przejąć ktoś z duetu Marcin Komenda - Jan Firlej. Ze względu na zbliżające się igrzyska olimpijskie tegoroczny wybór selekcjonera na tej pozycji będzie ważył bardzo dużo. Dla Interii kilka słów w tej sprawie zabrał nawet jeden z zawodników.

Głośno w mediach było o ewentualnej rewolucji w siatkarskiej reprezentacji Polski na ten rok. Wiele spekulowało się o nieobecności Bartosza Kurka, a swoje kariery reprezentacyjne zakończyli Paweł Zatorski oraz Marcin Janusz. Szczególnie "bolesna" dla Nikoli Grbicia może być utrata rozgrywającego, bowiem na tej pozycji zbyt dużego wyboru nie ma.
W końcu w szerokiej kadrze zabrakło Grzegorza Łomacza, a poza Marcinem Komendą i Janem Firlejem oraz Marcelem Bakajem (ma małe doświadczenie w reprezentacji) pozostała trójka zawodników na tej pozycji będzie debiutować na zgrupowaniu. Z tego względu raczej pewne jest, że jeśli wszyscy wspomnieni będą w zdrowiu, to duet rozgrywających stworzy właśnie Komenda oraz Firlej.
Ci współpracowali oraz walczyli o pozycję "1" już ze sobą w ubiegłym roku, lecz wtedy zakładano, że będzie to jednorazowe. W końcu oczekiwano na powrót Janusza. Teraz jednak wiemy, że zawodnik Asseco Resovii Rzeszów kadrze już nie pomoże. Na kogo zatem postawi Grbić?
Wydaje się, że wyżej stoją notowania zawodnika Bogdanki LUK Lublin. W końcu ten już w poprzedniej kampanii reprezentacyjnej pokazał, że jest gotowy na prowadzenie gry drużyny. I co ważne - w sposób, jaki trener wymaga. 29-latek potrafił zmienić swoją charakterystykę gry z klubu i dostosować się do tego, czego oczekuje Serb - wysokiej, dokładnej i dopracowanej piłki. Bez większych "szaleństw" oraz ryzykownych, niepewnych zagrań. Co ciekawe, rozgrywający nieco inny styl ma w swoim klubie. Pod wodzą Stephana Antigi nie brakuje szybszych piłek, czy bardziej efektownego grania. Nie bez powodu wzięła się popularna łatka o "żołnierzu Grbicia". Wszystko ze względu na umiejętność tak szybkiej zmiany sposobu gry.
Firlej natomiast preferuje to, czego nie do końca oczekuje serbski trener w drużynie narodowej - grę efektywną i efektowną, zabawną, zaskakującą. Można nawet stwierdzić, że lekko ryzykowną. W końcu w PGE Projekcie Warszawa za czasów Tommiego Tiilikainena (fińskiego trenera) rozgrywający mógł się poczuć jak "ryba w wodzie". Jego styl dokładnie pokrywał się z wymaganiami "wizjonera" o ekstrawaganckiej siatkówce. Efekt jednak wyszedł odwrotny. Choć Firlej miał przyzwolenie na pewnego rodzaju fascynujące rozgrywanie, to tracili na tym skrzydłowi (np. Bartosz Bednorz), którzy zwyczajnie lepiej czuli się przy piłkach wysokich i dokładnych.
Jak już wspomnieliśmy, to, co na co dzień prezentuje 29-latek nie do końca pokrywa się z wizją siatkówki Grbicia. Dowodem na to były chociażby poprzednie lata, gdy siatkarz z wyjątkiem 2025 roku nie łapał się do wąskiej kadry na docelowe imprezy. Czy w tym roku nastąpi pewnego rodzaju przełom i Firlej w końcu otrzyma swoje pięć minut? Z pewnością w kadrze będzie musiał przejść (kolejną) zmianę i zmienić swój styl na nieco "spokojniejszy". Czy to się uda? Wszystko w jego rękach.
Komenda tonuje nastroje. "Mam nadzieję, że będzie tak samo"
Zapytaliśmy o sprawę reprezentacyjnej "1" pierwszego z wymienionych graczy. Ten wprost przyznaje, że nie jest pewny swojej pozycji. Jego zdaniem kluczowa będzie dyspozycja na meczach oraz treningach. Do tego przyznaje, iż liczy na powtórkę z ubiegłego roku, gdy wspólnie z "Firem" zdrowo walczyli o miejsce na boisku.
Zobaczymy. Myślę, że będziemy w zdrowej rywalizacji z Jankiem, czy innymi chłopakami walczyć i na pewno to, jak się zaprezentujemy w trakcie meczów czy treningów zadecyduje, na kogo trener postawi, bo przecież zjadł zęby na siatkówce, dlatego spokojnie
- Chciałbym być "1". W tamtym roku też z "Firem" rywalizowaliśmy o miejsce w składzie. Było w tym wszystkim koleżeństwo, pomoc wzajemna i mam nadzieję, że tak samo będzie w tym roku - dodaje.
Wobec zakończenia reprezentacyjnej kariery Janusza oraz niepewnej przyszłości Łomacza najbliższy sezon kadrowy może się okazać kluczowy dla zarówno Komendy, jak i Firleja. Być może ten, który na dobre zadomowi się w tym roku w roli "1" dotrwa w tym aż do zbliżających się wielkimi krokami igrzysk olimpijskich w Los Angeles.
















