FIVB ujawniła system kwalifikacji olimpijskich, dwie szanse na Tokio

Dwa turnieje kwalifikacyjne - interkontynentalny oraz kontynentalny - i zarazem dwie szanse na występ w turnieju olimpijskim w Tokio będą miały siatkarskie reprezentacje Polski w 2019 roku. Kadrze Vitala Heynena, aktualnym mistrzom świata, będzie o wywalczenie paszportów na igrzyska zdecydowanie łatwiej, niż siatkarkom Jacka Nawrockiego. Dobra wiadomość jest taka, że system kwalifikacji został przez władze światowej siatkówki (FIVB) zdecydowanie uproszczony i skrócony.

Władze światowej siatkówki (FIVB) już w marcu przyjęły wstępny projekty kwalifikacji do turniejów olimpijskich siatkarek i siatkarzy w Tokio w 2020 roku, ale ówczesny projekt jest już tylko historią. Wstępny plan zakładał, że każda z drużyn będzie mieć maksymalnie trzy szanse na wywalczenie paszportów na igrzyska, ostatecznie zrezygnowano ze światowego turnieju kwalifikacyjnego i kwalifikacje do igrzysk w Tokio będą miały tylko dwa etapy. Dla polskich drużyn to o tyle dobra wiadomość, że unikną maratonu gier w drodze na IO.

Reklama

Czy to okaże się korzystne? Dość wspomnieć, że w drodze na igrzyska w Rio de Janeiro "Biało-Czerwoni" musieli rozegrać aż 23 spotkania w trzech różnych turniejach (Puchar Świata, turniej kwalifikacyjny w Berlinie i turniej w Tokio), a awans uzyskali dopiero po 21. Siatkarki również miały przed sobą maraton, choć rozegrały znacznie mniej pojedynków niż koledzy, bo odpadły z rywalizacji już w Ankarze. Teraz gier będzie znacznie mniej, a szanse tylko dwie - kwalifikacyjny turniej interkontynentalny i jako ostatnia deska ratunku kwalifikacyjny turniej europejski. 

System kwalifikacji olimpijskich - Tokio 2020:

  • 1. Gospodarz - Japonia
  • 2. Sześciu zwycięzców interkontynentalnych turniejów kwalifikacyjnych
  • 3. Pięciu zwycięzców kontynentalnych turniejów kwalifikacyjnych

Jak będzie wyglądała walka o medale olimpijskie w siatkówce w Tokio? W turniejach pań i panów zagra - jak w ostatnich latach - po dwanaście zespołów podzielonych na dwie grupy. Awans do ćwierćfinałów uzyskają po cztery ekipy z każdej, a później walka toczyć się będzie systemem przegrywający odpada. Zapewne - tak wskazuje pierwszy dokument opublikowany przez FIVB w związku z kwalifikacjami do Tokio - drużyny będą liczyć znów po 12 zawodniczek/zawodników, choć od lat trenerzy i federacje chcą zwiększenia tej liczby do 14. Na razie nie zanosi się na to, by zezwolono na poszerzenie zespołów zgodnie z obowiązującymi trendami.

W kwalifikacjach, które rozpoczną się w 2019 roku, zrazu zagrają drużyny najwyżej rozstawione w rankingu FIVB. I tu mamy poważne kuriozum, bo ranking jest martwy od lipca 2017 roku i na razie nie wiadomo, według jakich zasad zostanie skonstruowany nowy. Jak będą punktowane poszczególne imprezy i co może się zmienić w kryteriach ich oceniania. Według informacji FIVB, 1 stycznia 2019 roku poznamy nowy ranking, który zdeterminuje rozstawienie drużyn w drodze na igrzyska. I będzie miał kluczowe znaczenie w walce o Tokio. Siatkarze - jako urzędujący mistrz świata - będą w czubie nowego zestawienia (obecnie zajmują miejsce trzecie), siatkarki powinny - po dobrym występie w Lidze Narodów - awansować do pierwszej 20. (obecnie są 22.).

Pierwszą szansą na awans dla naszych reprezentacji będą turnieje interkontynentalne, które winny się odbyć wiosną 2019 roku (po zakończeniu sezonu ligowego), albo latem (po zakończeniu Siatkarskiej Ligi Narodów). Na razie FIVB nie podjęło jeszcze decyzji, jak zbudowany będzie kalendarz zmagań w roku 2019. A zmieścić muszą się w nim jeszcze mistrzostwa Europy (wrzesień/październik) i Puchar Świata (listopad). Tak czy siak, w sześciu turniejach interkontynentalnych w 2019 roku zagrają drużyny z miejsc 1-24. w obu rankingach. Zostaną rozstawione na zasadzie serpentyny (która obowiązuje także w walce o medale olimpijskie), zgodnie z kluczem:

  1. Grupa A: 1. FIVB, 12. FIVB, 13. FIVB, 24. FIVB
  2. Grupa B: 2. FIVB, 11. FIVB, 14. FIVB, 23. FIVB
  3. Grupa C: 3. FIVB, 10. FIVB, 15. FIVB,  22. FIVB
  4. Grupa D: 4. FIVB, 9. FIVB, 16. FIVB, 21. FIVB
  5. Grupa E: 5. FIVB, 8. FIVB, 17. FIVB, 20. FIVB
  6. Grupa F: 6. FIVB, 7. FIVB, 18. FIVB, 19. FIVB

Awans na igrzyska wywalczy najlepsza drużyna z każdej grupy, w ten sposób do reprezentacji Japonii dołączy pierwszych sześciu szczęśliwców w walce o Tokio. Polacy, gdyby obowiązywało rozstawienie z obecnego rankingu, zagraliby o igrzyska z Niemcami, Belgią oraz Wenezuelą. Polki z kolei stawiłyby czoła Serbii, Korei Południowej i Belgii. Co ważne, nie są znani gospodarze sześciu turniejów i znając możliwości PZPS, nie jest wykluczone, że o igrzyska nasze drużyny zagrają nad Wisłą.

Drugi etap kwalifikacji odbyć ma się na początku 2020 roku, na razie nie wiadomo, czy jak przed trzema laty w styczniu (pamiętne turnieje w Berlinie i Ankarze), czy wczesną wiosną, po zakończeniu zmagań ligowych. W walce o pięć pozostałych miejsc wezmą wówczas drużyny, które nie zakwalifikowały się na igrzyska w pierwszej części zmagań. Na każdym z pięciu kontynentów odbędzie się pięć turniejów kwalifikacyjnych, a awans weźmie za każdym razem tylko zwycięzca. FIVB federacjom kontynentalnym zostawiło dowolność w zakresie liczby drużyn, które zagrają w turnieju ostatniej szansy, wiele zależeć będzie od wyników w turniejach interkontynentalnych. Jeśli nasze reprezentacje nie awansują w 2019 roku na igrzyska, przyjdzie im walczyć o triumf w europejskim turnieju, gdzie może być o ten zaszczyt znacznie trudniej.

Według słów prezesa europejskiej federacji, Aleksandara Boricicia, które wypowiedział w 2015 roku, system kwalifikacji olimpijskich w Europie ulegnie zmianie i do Tokio poleci mistrz Europy. Sęk w tym, że decyzja w tej sprawie wciąż nie zapadła. Jeśliby się tak stało, już jesienią przyszłego roku będzie wiadomo, które europejskie ekipy zagrają na IO, nie będzie też konieczności rozgrywania osobnej imprezy w styczniu. Takie rozwiązanie jest jednak mało prawdopodobne. Dlaczego? Bo większość mocnych ekip w Europie powinna mieć awans już latem 2019 po turniejach interkontynentalnych i jeśli któraś z nich wygra ME, pojawi się problem, komu przyznać awans na igrzyska. Dodatkowo organizacja turnieju w styczniu 2020 to dla federacji dodatkowy zarobek, z którego od lat niechętnie rezygnuje.

Na pewno nowy system kwalifikacji jest korzystny dla mocnych drużyn. Oznacza mniej grania i mniej podróży, także na drugi koniec świata. Dla przykładu w 2015 i 2016 roku nasi siatkarze zagrali 23 mecze w drodze do Rio w trzech imprezach - w Japonii, Niemczech i znów Japonii. Teraz awans mogą mieć po trzech meczach (turniej interkontynentalny), ewentualnie po około 11-12 (turniej interkontynentalny plus kontynentalny). Droga na igrzyska w Tokio będzie zatem krótsza o połowę. Polskie siatkarki będą miały trudniej, na pewno zmierzą się z potęgami, ale żeby zagrać w Tokio, będą musiały przynajmniej jedną z nich pokonać.

Uczestnicy turniejów olimpijskich w Tokio 2020:

  1. Japonia - gospodarz
  2. Zwycięzca grupy A interkontynentalnego turnieju kwalifikacyjnego
  3. Zwycięzca grupy B interkontynentalnego turnieju kwalifikacyjnego
  4. Zwycięzca grupy C interkontynentalnego turnieju kwalifikacyjnego
  5. Zwycięzca grupy D interkontynentalnego turnieju kwalifikacyjnego
  6. Zwycięzca grupy E interkontynentalnego turnieju kwalifikacyjnego
  7. Zwycięzca grupy F interkontynentalnego turnieju kwalifikacyjnego
  8. Zwycięzca azjatyckiego (AVC) turnieju kwalifikacyjnego
  9. Zwycięzca południowoamerykańskiego (CSV) turnieju kwalifikacyjnego
  10. Zwycięzca europejskiego (CEV) turnieju kwalifikacyjnego
  11. Zwycięzca afrykańskiego (CAVB) turnieju kwalifikacyjnego
  12. Zwycięzca północno- i środkowoamerykańskiego (NORCECA) turnieju kwalifikacyjnego


K.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje