Reklama

Reklama

​Fabian Drzyzga dla Interii: Czasami musimy się sztucznie nakręcać i motywować

Brak publiczności podczas meczów powoduje, że czasami na boisku jest smutno. Czasami trzeba się wręcz sztucznie nakręcać i motywować. Cieszę się jednak z tego, że wróciłem do kraju - mówi w rozmowie z Interią Fabian Drzyzga, rozgrywający Asseco Resovii Rzeszów i reprezentacji Polski.

Zbigniew Czyż, Interia: Forma Resovii wyraźnie idzie w górę. Wygraliście trzy ostatnie mecze w Plus Lidze i wskoczyliście już na czwarte miejsce w tabeli. Ale był moment w tym sezonie, że nie wszystko się układało.

Reklama

Fabian Drzyzga, Asseco Resovia Rzeszów, reprezentant Polski: Na początku sezonu, tak szczerze mówiąc, to trudno było się spodziewać naszej wysokiej dyspozycji. Nasz zespół jest niemal całkiem nową drużyną, która cały czas się dociera i poznaje. Uważam, że od stycznia prezentujemy się już bardzo dobrze. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że będziemy jeszcze przegrywać jakieś mecze, ale nasza forma jest umiarkowanie dobra. Gramy coraz lepiej.

Jaki jest cel Resovii na fazę play-off?

- Zobaczymy, kogo los nam przydzieli w play-offach. Dopiero wtedy będziemy myśleć o celach. Nie są one jednak jakoś bardzo górnolotne. Na ten moment koncentrujemy się na każdym kolejnym meczu. Nigdy nie wiadomo do końca, co tak naprawdę się wydarzy. Pamiętamy chociażby ubiegły rok, gdy liga zakończyła rozgrywki przedwcześnie.

A jak pan odnajduje Plus Ligę po powrocie do kraju po prawie czterech latach?

- Przede wszystkim cieszę się, że gramy. To jest w tej chwili najważniejsze. Możemy wykonywać własną pracę.

Niestety, po powrocie do Polski nie miał pan jeszcze okazji grać przy publiczności.

- Wiadomo, że z tego powodu jest dużo trudniej, jest smutniej na boisku. Czasami trzeba się wręcz sztucznie nakręcać i motywować. Cieszę się z tego, że wróciłem do kraju. Chodzi mi tutaj przede wszystkim o moją rodzinę.

Powrót do Polski z rosyjskiego Lokomotiwu Nowosibirsk to był dobry ruch?

- Zdecydowanie tak. Mam teraz nieco więcej spokoju. To może być bardzo istotne w kontekście czekających nas igrzysk olimpijskich, które przynajmniej dla mnie będą najważniejszym turniejem w życiu.

Po powrocie do kraju, poziom polskiej ligi ocenia pan bardziej na plus, czy na minus?

- Ciężko jest mi na to pytanie odpowiedzieć. Myślę, że polska liga jest od wielu lat na jednym z najwyższych poziomów. Z tego względu ciężko jest cały czas, co roku, iść jeszcze bardziej w górę. Najważniejsza jest chyba stabilizacja. Uważam też, że mamy bardzo dużo polskich zawodników, którzy grają na bardzo wysokim poziomie. Są też bardzo dobrzy obcokrajowcy. Oni nie zabierają miejsca Polakom, tylko dają coś extra od siebie. Oby taki stan rzeczy utrzymał się jak najdłużej.

W tym roku czeka nas sporo ważnych imprez z udziałem reprezentacji Polski. Wspomniane już Igrzyska Olimpijskie w Tokio, ale też Liga Narodów i mistrzostwa Europy, których Polska będzie współorganizatorem. Pan powoli zaczyna już myśleć o tym natężeniu meczów?

- Jest jeszcze do tego trochę czasu. Tak naprawdę chcielibyśmy się przede wszystkim dowiedzieć, jakie są konkretne plany, czy igrzyska na pewno się odbędą. Póki co mamy informacje, że się odbędą i to jest dla mnie najważniejsze.

Po tak długiej przerwie w grze i treningach, forma reprezentacji, zarówno naszej jak i innych, może być w pewnym sensie niewiadomą?

- Myślę, że może być dużo trudniej przygotować się do igrzysk. Nie wiem, jak będą wyglądały inne turnieje, ale chcielibyśmy się do nich przygotować jak najlepiej, chcemy rozegrać jakieś sparingi. Może to być jednak trudne. Niestety, samo trenowanie we własnym sosie nie jest najlepszym rozwiązaniem.

Rozmawiał Zbigniew Czyż

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje