Reklama

Reklama

El. ME siatkarzy: Słowenia - Polska 3:2

Siatkarze reprezentacji Polski nieoczekiwanie przegrali ze Słowenią 2:3 w Lublanie w pierwszym meczu drugiego turnieju eliminacyjnego mistrzostw Europy. "Biało-czerwoni" prowadzili już 2-0, ale mieli coraz większe problemy ze skutecznym kończeniem akcji, a rywale uwierzyli w swoją szansę i wykorzystali słabą postawę naszej drużyny.

Słoweńcy nie radzili sobie z odbiorem serwisu Bartosza Kurka, a na dodatek mieli problemy ze skutecznym kończeniem akcji, nawet gdy mieli piłkę w górze i już na początku spotkania nasz zespół odskoczył na kilkupunktowe prowadzenie (8:3 na pierwszej przerwie technicznej). Gdy Piotr Nowakowski efektownie "złapał" na siatce jednego z rywali, nasze prowadzenie wzrosło do sześciu punktów i Słoweńcy po raz pierwszy poprosili o czas. Ich trener szybko wykorzystał też drugi czas (5:12).

"Biało-czerwoni" grali na luzie. Słoweńcom udało się zniwelować straty (z 7:14 do 11:15), ale nasi reprezentanci szybko otrząsnęli się z rozkojarzenia i już po chwili było 18:11. Gdy rywale zdobyli trzy punkty z rzędu (19:15), trener Stephane Antiga poprosił o czas. Po ataku Kurka w aut było już tylko 22:19, po chwili 23:20, lecz w dwóch ostatnich akcjach pierwszego seta rywale popełniali błędy i nasz zespół wygrał pierwszą partię 25:20.

Reklama

Nasza drużyna słabo rozpoczęła drugiego seta. Przy stanie 3:7 Antiga wziął czas, ale nie pomogło. Wciąż popełnialiśmy sporo prostych błędów, a Słoweńcy byli na fali. Antiga wykorzystał drugi czas tuż przed drugą przerwą techniczną, gdy przegrywaliśmy 8:15 i na parkiecie pojawił się Paweł Zagumny.

Jego wejście okazało się strzałem w dziesiątkę. Świetnie serwował Kurek i już po chwili traciliśmy tylko dwa punkty (14:16), a trener Słoweńców próbował wybić naszych siatkarzy z rytmu biorąc kolejne czasy. 

Kurek wykorzystał prezent od rywala i doprowadził do remisu 21:21. Słoweńcy nie rezygnowali i odskoczyli na dwa punkty. Po chwili znów był remis 23:23. Gospodarze pogubili się w kolejnej akcji i nasz zespół miał piłkę setową, lecz Mariusz Wlazły trafił w siatkę z zagrywki. Ostatnie dwie akcje były jednak popisem Kurka i wygraliśmy drugą partię 26:24!

Ani jeden, ani drugi zespół nie rozgrywał najlepszego meczu. Sporo było błędów po obu stronach siatki. Na pierwszą przerwę techniczną w trzecim secie to Słoweńcy schodzili z przewagą dwóch "oczek". Na pierwsze prowadzenie w trzeciej partii wyszliśmy po ataku Wlazłego (11:10).

Od stanu 12:13 nasz zespół zdobył cztery punkty z rzędu. Słoweńcy nie poddawali się, a po ataku Wlazłego w antenkę był remis 18:18. Trzykrotnie odzyskiwaliśmy prowadzenie, a przeciwnicy trzykrotnie odrabiali straty. Przy remisie 21:21 Wlazły stanął na linię trzeciego metra, a po chwili Tine Urnaut zaserwował asa. Kolejną próbę zepsuł, lecz Karol Kłos spudłował w znakomitej sytuacji i Słoweńcy mieli pierwszą piłkę setową. Tym razem Kłos obił ręce rywala, a gdy wydawało się, ze Urnaut zakończy partię, przekroczył linię trzeciego metra i było 24:24. Nie potrafiliśmy zakończyć akcji i kiwka rywali dała im kolejną piłkę setową, lecz piłka po mocnej zagrywce wpadła w siatkę. Czwartej okazji gospodarze już nie zmarnowali i wygrali 27:25. 

Czwartego seta mocnym atakiem rozpoczął Kurek, lecz cztery kolejne punkty zdobyli Słoweńcy i trener polskiej kadry musiał poprosić o czas. Odrobiliśmy straty, ale to przeciwnicy prezentowali się lepiej. Dobrze funkcjonował ich blok, a na początku czwartego seta zaliczyli dwa asy serwisowe. "Biało-czerwoni" grali pasywnie, bez wiary, a przede wszystkim słabo w ataku i prowadzenie gospodarzy rosło (14:9).

Po dobrej zagrywce Michała Winiarskiego zmniejszyliśmy straty do zaledwie jednego punktu (18:19) i trener Słowenii wezwał swoich zawodników do siebie. Mocny atak Kurka dał nam prowadzenie 21:20, a gdy Mitja Gasparini wyrzucił piłkę na aut, mieliśmy już dwupunktową zaliczkę. Niestety, w tym momencie to nasz zespół zaczął popełniać błędy i Słoweńcy mieli piłkę setową (24:23). Obroniliśmy ją po najlepszej wymianie meczu, którą zakończył atakiem Kurek. Skuteczne ataki Gaspariniego i Urnauta dały gospodarzom zwycięstwo 26:24.

Początek tie-breaka to walka punkt za punkt. Słoweńcy odrabiali straty, a przy stanie 4:4 Klemen Cebulj obił blok Zagumnego, a następnie Gasparini posłał asa. Antiga wziął czas, ale przełomu w grze "Biało-czerwonych" nie było. Po kolejnym już asie Urnauta (11:8), selekcjoner reprezentacji Polski znów poprosił o przerwę, ale bohater słoweńskiej drużyny zaraz po powrocie na parkiet zdobył 12. punkt zagrywką. Nasi siatkarze wyglądali na pogodzonych z porażką i przegrali 11:15.

Przed nami jeszcze mecze z Łotwą i Macedonią. Bezpośredni awans do mistrzostw Starego Kontynentu, które zorganizują Bułgaria i Włochy, zapewni sobie tylko zwycięzca grupy (po uwzględnieniu wyników z obu turniejów eliminacyjnych). Zespół, który zajmie drugą pozycję, będzie walczył w przyszłorocznym barażu.

W drugim meczu Macedonia wygrała nieoczekiwanie z Łotwą 3:0 (31:29, 25:19, 25:17).

Autor: Mirosław Ząbkiewicz

Słowenia - Polska 3:2 (20:25, 24:26, 27:25, 26:24, 15:11)

Polska: Piotr Nowakowski, Michał Winiarski, Bartosz Kurek, Karol Kłos, Mariusz Wlazły, Fabian Drzyzga - Paweł Zatorski (libero) - Michał Ruciak, Grzegorz Bociek, Paweł Zagumny, Marcin Możdżonek.

Słowenia: Mitja Gasparini, Danijel Koncijla, Tine Urnaut, Gregor Ropret, Klemen Cebulj, Uros Pavlovic - Jani Kovacic (libero) - Alen Sket, Jan Pokersnik, Miha Plot.

Wpadka "Biało-czerwonych". Oceń postawę Polaków!

Program turnieju el. w Lublanie:

piątek, 23 maja

Słowenia - Polska 3:2 (20:25, 24:26, 27:25, 26:24, 15:11)

Macedonia - Łotwa 3:0 (31:29, 25:19, 25:17)

sobota, 24 maja

godz. 16.00 Słowenia - Macedonia

19.00 Polska - Łotwa

niedziela, 25 maja

godz. 16.00 Polska - Macedonia

19.00 Słowenia - Łotwa

Tabela grupy A po turnieju el. we Wrocławiu:

            m z p sety pkt

1. Polska   4 3 1 11:4   10

2. Słowenia 4 3 1 10:9   6

3. Macedonia 4 1 3 6:9   4

4. Łotwa    4 1 3 5:10   4

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama