Reklama

Reklama

El. ME siatkarzy: Polska - Słowenia 3:1

Polscy siatkarze pokonali Słowenię 3:1 (25:15, 26:24, 23:25, 25:20) w ostatnim meczu rozgrywanego we Wrocławiu turnieju eliminacyjnego do mistrzostw Europy 2015. Stawką spotkania była pozycja lidera w grupie A przed drugą częścią tej fazy kwalifikacji.

Z wcześniejszymi rywalami "Biało-czerwoni" poradzili sobie bez straty seta - w piątek z Łotwą i dzień później z Macedonią. Po przebiegu pierwszej partii niedzielnego pojedynku wydawało się, że tego dnia drużyna prowadzona przez trenera Stephane'a Antigę również nie będzie miała problemów z szybkim rozstrzygnięciem na swoją korzyść meczu. Co prawda pierwsze dwie akcje padły łupem Słoweńców, ale później Polacy systematycznie budowali przewagę (9:7, 14:11, 20:13). Udział w tym mieli skutecznie utrudniający grę rywalom zagrywką Bartosz Kurek i Michał Ruciak.

Reklama

Do odrabiania strat przez gospodarzy przyczyniły się także błędy po stronie przeciwników, m.in. byłego zawodnika Zaksy Kędzierzyn-Koźle Tine Urnauta. Rozluźnieni takim obrotem sprawy podopieczni Antigi pozwalali sobie na niekonwencjonalne zagrania. Zwycięstwo w tym secie przypieczętował atakiem Mariusz Wlazły.

Niezrażeni Słoweńcy dobrze rozpoczęli drugą odsłonę (7:3). Biało-czerwoni mieli duże kłopoty z przyjęciem serwisu gości. Nękał ich w tym elemencie m.in. środkowy Jastrzębskiego Węgla Alen Pajenk. Doprowadzić do wyrównania udało im się dopiero przy stanie 16:16. W dalszej części gry ponownie kilkupunktową przewagę uzyskali goście. Emocjonująca końcówka należała już jednak do polskiej ekipy, która obroniła piłkę setową.

Podobny przebieg miała kolejna partia, gdy po raz kolejny pierwsza część należała do Słoweńców. Tym razem walka "punkt za punkt" toczyła się od połowy odsłony do niemal samego końca, ale decudujące piłki rozstrzygnęli na swoją korzyść goście. Do porażki przyczyniły się błędy popełniane w polu zagrywki przez Polaków oraz problemy z przyjęciem serwisu rywali.

Dopingowani z trybun m.in. przez słynne siatkarki - Joannę Kaczor i Katarzynę Skowrońską-Dolatę - w secie numer cztery biało-czerwoni nie bez problemu, ale wyszli na prowadzenie 6:5. W grze gospodarzy nie brakowało ofiarności, która jednak nie zawsze przynosiła zamierzony skutek. W polskim zespole dobrze radzili sobie na skrzydłach Michał Kubiak i Wlazły, a na środku błyszczał Piotr Nowakowski. Po drugiej stronie siatki punktowali głównie Pajenk, Klemen Cebulj i Mitja Gasparini. Częściej akcje rozstrzygała na swoją korzyść drużyna Antigi i to ona świętowała zwycięstwo po wykorzystaniu pierwszej piłki meczowej.

W drugim z niedzielnych pojedynków we Wrocławiu Łotwa wygrała z Macedonią 3:1.

Za tydzień (23-25 maja) wszystkie cztery drużyny spotkają się ponownie w Lublanie. Ekipa, która - przy uwzględnieniu wyników z obu majowych imprez - wywalczy pierwszą lokatę, zapewni sobie bezpośredni awans do ME 2015. Zespół z drugiego miejsca weźmie udział w przyszłorocznych barażach.

Po meczu powiedzieli:

Tina Uranut (kapitan Słowenii): "Polacy zagrali dobre zawody, my mieliśmy swoje szanse, których nie wykorzystaliśmy. Żal szczególnie drugiego seta, w którym prowadziliśmy, a mimo to przegraliśmy. W trzeciej partii udało nam się zwyciężyć, ale w czwartej znów nie prezentowaliśmy swojego dobrego poziomu. Możemy mieć nadzieję, że w kolejnym turnieju na własnym boisku będzie lepiej".

Michał Kubiak (przyjmujący reprezentacji Polski): "Wygraliśmy dziewięć setów, zdobyliśmy dziewięć punktów, zrealizowaliśmy nasz cel. Jedziemy do Słowenii i wiemy, że tam nie będzie łatwo. Jednocześnie znamy swoją wartość, więc na kolejny turniej pozostaje taki sam cel - wygrać wszystkie mecze, zdobyć komplet punktów i awansować do mistrzostw Europy".

Luka Slabe (trener Słowenii): "Nie mogę być zadowolony ani z naszego występu, ani z tego, że w poprzednich meczach z Macedonią i Łotwą straciliśmy dwa ważne punkty. Mogę być za to zadowolony, że dziś graliśmy lepiej. Wystarczyło do wygranej w jednym secie, ale w całym meczu już nie".

Stephane Antiga (trener Polski): "Mamy dziewięć punktów, o to chodziło. Jestem też zadowolony ze sposobu w jaki graliśmy. Słowenia szczególnie w drugim i trzecim secie zmusiła nas, byśmy grali jak najlepiej. Chciałem też pogratulować rezerwowym. Zawodnicy, którzy weszli z ławki, naprawdę dali radę, szczególnie Paweł Zagumny".

Polska - Słowenia 3:1 (25:15, 26:24, 23:25, 25:20)


Polska: Mariusz Wlazły, Bartosz Kurek, Piotr Nowakowski, Fabian Drzyzga, Michał Kubiak, Karol Kłos, Paweł Zatorski (libero) oraz Michał Ruciak, Grzegorz Bociek, Michał Winiarski, Paweł Zagumny.

Słowenia: Alen Pajenk, Mitja Gasparini, Gregor Ropret, Danijel Koncilja, Tine Urnaut, Klemen Cebulj, Jani Kovacic (libero) oraz Miha Plot, Uros Pavlovic, Jan Pokersnik.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje