Duże wyzwanie przed Polską. Świderski wprost, tego jeszcze nie było
W 2027 r. Polska zorganizuje mistrzostwa świata, które będzie gościć pięć miast. Faza finałowa zostanie rozegrana w Krakowie, choć Sebastian Świderski, prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej, ujawnia, że siatkarze mogli rywalizować o medale w zupełnie innej scenerii. To mógł być powrót do rewolucyjnego pomysłu sprzed 12 lat, którym Polska zachwyciła siatkarski świat. Ale nawet bez tego organizacja imprezy zapowiada się na duże wyzwanie. - Pierwszy raz w naszym kraju będzie turniej na 32 drużyny - podkreśla Świderski. Mistrzostwa potrwają od 10 do 26 września 2027 roku.

Polska będzie gospodarzem mistrzostw świata po raz trzeci. Dwa poprzednie turnieje, w 2014 i 2022 r., kończyły się meczami w katowickim Spodku. Tym razem stolica województwa śląskiego znów będzie gościć część turnieju, ale półfinały i spotkania o medale zostaną rozegrane w Krakowie.
Sebastian Świderski, prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej, przyznaje jednak, że początkowo siatkarska centrala prowadziła negocjacje w sprawie organizacji meczów finałowych z zupełnie innym miastem.
- Rozmawialiśmy dosyć długo ze Stadionem Narodowym, by fazę finałową rozegrać w Warszawie. Później pojawiła się propozycja, by porozmawiać z Krakowem. Zresztą Kraków sam się do nas zgłosił w trakcie Memoriału Wagnera. Rozmowy trwały dosyć długo, nie było łatwo, ale cieszymy się. Wierzymy, że na meczach finałowych pojawi się tu 15-16 tysięcy ludzi - podkreśla Świderski.
Gdyby udało się zorganizować pierwotny plan, byłaby to powtórka z pomysłu, którym Polska zachwyciła świat na otwarcie MŚ w 2014 r. Wówczas pierwszy mecz odbył się właśnie na Stadionie Narodowym w Warszawie, a spotkanie Polski z Serbią z trybun obejrzało ponad 60 tysięcy widzów, co było rekordem MŚ.
Krakowska TAURON Arena, która ugości przyszłoroczny turniej, na meczach siatkówki może pomieścić nieco ponad 15 tys. kibiców.
Przed Polską duże wyzwanie. Takiego turnieju nie organizowała jeszcze nigdy
Kiedy jednak poprzednio Polska organizowała takie turnieje, uczestniczyły w nich 24 drużyny. W 2014 r. MŚ były podzielone na cztery grupy po sześć zespołów. W 2022 r., gdy Polska przejęła organizację imprezy od Rosji po jej zbrojnej agresji na Ukrainę, grup było sześć, grały w nich po cztery drużyny. Ale wtedy wraz z Polską turniej organizowała Słowenia.
Od tamtego czasu MŚ się jednak rozrosły. Już w poprzednim sezonie na Filipinach rywalizowały w nich 32 drużyny. Podobnie będzie w 2027 r. Stąd mecze będzie gościć pięć miast.
Są duże wyzwania, bo pierwszy raz w naszym kraju będzie turniej na 32 drużyny. Osiem grup, cztery miasta główne, gdzie będą rozgrywane grupy. To dla nas wielkie przedsięwzięcie i logistyczne, i sportowe, i organizacyjne, bo organizujemy ten turniej sami. Wierzę w to, że podołamy, bo już wielokrotnie pokazywaliśmy, czy podczas mistrzostw Europy, czy mistrzostw świata, że jesteśmy gotowi na takie wyzwania
Oprócz Krakowa i Katowic, z tym wyzwaniem zmierzy się Olsztyn, Łódź i Gdańsk, gdzie również będą rozgrywane mecze MŚ 2027. Turniej w Polsce będzie jednym z nielicznych rozgrywanych w najbliższych latach w Europie, i to mimo że MŚ po zmianach w kalendrzu są organizowane co dwa lata.
Środek ciężkości siatkówki coraz bardziej przesuwa się poza Stary Kontynent. Co prawda pod względem sportowym europejskie reprezentacje nadal trzymają się mocno, ale siatkówka zyskuje wielką popularność choćby w Azji. I właśnie tam, na Filipinach i w Tajlandii, były rozgrywane ubiegłoroczne mistrzostwa świata mężczyzn i kobiet.
- Dzisiaj Azja to chyba największe skupisko fanatyków siatkarek i siatkarzy. Światowa federacja naciska, by jak najwięcej tej siatkówki tam było - wskazuje Świderski.
Ale nie tylko tam. Kobiece MŚ 2027 mają zostać rozegrane w USA i Kanadzie. W Stanach Zjednoczonych siatkarze i siatkarki powalczą rok później o medale igrzysk olimpijskich. W 2029 r. męskie MŚ ma zorganizować Katar, a kobiece Filipiny.
- Europa ma coraz mniej wielkich imprez, jak mistrzostwa świata czy igrzyska olimpijskie. Dlatego też cieszymy się, że ten bardzo ważny dla nas turniej odbędzie się w Polsce. Co więcej, po tegorocznych mistrzostwach Europy to będzie kolejny etap kwalifikacyjny do igrzysk olimpijskich do Los Angeles - zaznacza prezes PZPS.
Sebastian Świderski jasno o celach kadry Nikoli Grbicia. "Obym się nie mylił"
Po zmianach systemu kwalifikacji olimpijskich w siatkówce przepustkę na IO 2028 będzie można bowiem uzyskać właśnie w wielkich turniejach. Awans już w tym roku wywalczą złoci medaliści mistrzostw kontynentów. W trakcie MŚ w Polsce prawo gry w Los Angeles zapewnią sobie medaliści, chyba że będą już mieć kwalifikację, wówczas to prawo przejdzie na kolejną najwyżej sklasyfikowaną drużynę.
Świderski właśnie pod tym kątem mówi o celach reprezentacji prowadzonej przez Nikolę Grbicia na najbliższe sezony.
Obym się nie mylił, ale może już w tym roku wywalczymy bilet na igrzyska podczas mistrzostw Europy. Natomiast jeżeli się nie uda, mistrzostwa świata to bardzo dobry moment, by zrobić to przed naszymi kibicami
Trzy ostatnie miejsca w turnieju olimpijskim zostaną przydzielone na podstawie rankingu FIVB przed igrzyskami. Na razie udział w turnieju zaplanowanym na 2028 r. mają jedynie gospodarze, czyli reprezentacja USA. Polscy siatkarze zdobyli dotąd w MŚ trzy złote medale, dwa srebrne i jeden brązowy.















