Duża zmiana w kadrze siatkarzy. Grbiciowi został tylko on
Bez Bartosza Kurka, ale też dwóch doświadczonych środkowych będzie musiała sobie radzić w tym sezonie siatkarska reprezentacja Polski. Tym większa będzie rola w kadrze Jakuba Kochanowskiego. 28-letni środkowy to zawodnik, którego trener Nikola Grbić posyła na boisko najczęściej ze wszystkich polskich siatkarzy. - Chłopaków nie trzeba absolutnie prowadzić za rękę, oni wiedzą, co robić - mówi o innych środkowych wicemistrz olimpijski, który na zgrupowanie kadry dojechał jako jeden z ostatnich.

Pozycja środkowych w reprezentacji Polski przez lata była jedną z najmocniej obsadzonych. Dość powiedzieć, że o dwa miejsca w składzie konkurowali Jakub Kochanowski, Mateusz Bieniek, Norbert Huber i Karol Kłos. A do tego jeszcze pojawiały się takie perełki jak Jakub Nowak, który przebojem wdarł się do kadry poprzedniego lata.
Od dwóch lat w reprezentacji nie ma już jednak Kłosa, a w tym roku z gry w kadrze z powodów zdrowotnych zrezygnowali Huber i Bieniek. Kłopoty ze zdrowiem nie ominęły też Nowaka i reprezentacyjny środek czeka nowe otwarcie.
Najbardziej doświadczonym siatkarzem z tej pozycji jest więc dziś Kochanowski, który w lipcu skończy 29 lat. Pozostaje jedynym pewniakiem Nikoli Grbicia na tej pozycji. Szymon Jakubiszak i wracający do kadry po długiej przerwie Bartłomiej Lemański rywalizują raczej o miejsce u jego boku.
- Czy moja rola będzie większa? Myślę, że ona się nie będzie za bardzo zmieniała. Dalej będę próbował robić to, co robiłem do tej pory, czyli dawać jak najwięcej jakości na boisku i ewentualnie być jakąś podporą dla chłopaków poza boiskiem. Ale też Szymon Jakubiszak już nie jest debiutantem, widzieliśmy, co zrobił w zeszłym sezonie. Oprócz tego "Leman" miał dłuższą przerwę w kadrze, ale to też nie jest 22-latek, który nie wie, jak się gra w siatkówkę. Chłopaków nie trzeba absolutnie prowadzić za rękę, oni wiedzą, co robić. Jeśli mogę jakoś pomóc, to bardzo chętnie pomogę, ale myślę, że nie będzie podsumowań wszystkich treningów i okresów u mnie w pokoju - komentuje Kochanowski.
Jakub Kochanowski jest ulubieńcem Grbicia. Dla młodszych ma jedną radę
Środkowy spotkał się z dziennikarzami w Spale, w Centralnym Ośrodku Sportu, gdzie dojechał jako jeden z ostatnich siatkarzy. Sezon skończył dopiero w drugiej połowie maja, po Final Four Ligi Mistrzów, które zakończył z PGE Projektem Warszawa na czwartym miejscu.
Potem dostał od Grbicia miesiąc wolnego i dopiero wraca do pełnego rytmu treningowego. Na przykład we wtorek, na zajęciach otwartych dla mediów, nie trenował z grupą.
Kochanowski jak zawsze stawił się jednak na wezwanie Grbicia i nie szukał wymówek, mimo że w trakcie sezonu klubowego miał problemy ze zdrowiem. U serbskiego selekcjonera polskiej kadry jest jednak postacią fundamentalną. To właśnie on jest "ulubieńcem" Grbicia: rozegrał pod jego batutą najwięcej meczów w reprezentacji Polski ze wszystkich powoływanych przez Serba siatkarzy.
- Właśnie pytanie teraz, czy jestem ulubionym siatkarzem, czy najmniej ulubionym? - żartuje Kochanowski. Ale zaraz dodaje, że na osiągnięcie takiego wyniku pozwoliło mu przede wszystkim zdrowie.
Miałem chyba po prostu to szczęście, że byłem przez te wszystkie lata na tyle zdrowy, że nie musiałem pauzować. Bo to nie jest tak, że reszta chłopaków ma tych spotkań mniej z jakiegoś innego powodu niż po prostu dyspozycyjność spowodowana kontuzjami. Na pewno jestem bardzo wdzięczny za to, że mogłem wszystkie te mecze rozegrać
Środkowy grę w klubie i kadrze łączy już od 2017 r. i przekonuje, że nadal występy w biało-czerwonej koszulce sprawiają mu frajdę. Przy okazji ma radę dla innych siatkarzy, jak pomóc sobie w unikaniu kontuzji.
- Miałem trochę szczęścia, bo szybko to zrozumiałem: trzeba bardzo zwracać uwagę na to, co podpowiada ci twoje ciało. Słuchać go, uczyć się go jak najszybciej i dobierać rzeczy, które ci pomagają, a unikać tych, które przeszkadzają. Jakbym miał dać komuś radę, to chyba to jest najważniejsze: słuchać swojego organizmu i z nim współpracować, a nie przeszkadzać - zaznacza Kochanowski.
Nie ma Kurka, odpowiedzialność przejmują inni. Kochanowski ocenia. "Wywiązujemy się z tego całkiem dobrze"
W przebudowanej w tym sezonie kadrze być może więcej zawodników po radę zwróci się własnie do środkowego. Kochanowski jest bowiem aktualnie jednym z najbardziej doświadczonych siatkarzy w drużynie. Jest w niej kilku starszych od niego graczy, ale wśród tych dostępnych do gry w Lidze Narodów dłuższym stażem w kadrze mogą się pochwalić tylko Aleksander Śliwka i Artur Szalpuk.
I tak jeszcze przed 30-tką Kochanowski znalazł się w grupie tzw. "starych", co widać choćby w trakcie treningowych gierek. W tym roku rola tej grupy może być jednak nieco inna, bo w zespole nie ma najstarszego z nich, czyli Bartosza Kurka. To będzie pierwszy od lat sezon, w którym dotychczasowy kapitan reprezentacji w ogóle nie pojawi się na zgrupowaniu.
- Jestem młodym człowiekiem, ale trochę tych sezonów tutaj zagrałem. Wydaje mi się, że największy skok w odpowiedzialności, jaki moje pokolenie musiało zrobić, to był rok 2022, kiedy kadra została chyba najbardziej przebudowana. Wtedy w jednym momencie awansowaliśmy w tej hierarchii "starzy-młodzi", ale też spadło na nas bardzo dużo odpowiedzialności - za chłopaków, którzy tego doświadczenia aż tak dużo nie mają. I od tamtej pory wywiązujemy się z tego, wydaje mi się, całkiem dobrze - zaznacza Kochanowski.
Jeszcze nie wiadomo, kiedy środkowy zainauguruje sezon i wyśrubuje swój licznik występów za kadencji Grbicia. Do treningów dołączył dopiero na początku tego tygodnia i choć sam zaznacza, że chciałby wystąpić w turnieju Ligi Narodów w Gliwicach - początek 24 czerwca - taka decyzja Grbicia wydaje się mało prawdopodobna.
Damian Gołąb














