Reklama

Reklama

"Dobrze, że polscy siatkarze zaczęli od łatwiejszych rywali"

Stanisław Gościniak przyznał, że rywale polskich siatkarzy w pierwszych meczach pod wodzą Stephane'a Antigi, nie byli wymagający. - Ale dobrze, że zaczęli od łatwiejszych przeciwników, bo czasu na przygotowania było mało - ocenił mistrz świata z 1974 roku.

W miniony weekend "Biało-czerwoni" zmierzyli się w rozgrywanym we Wrocławiu turnieju eliminacyjnym do przyszłorocznych mistrzostw Europy z Łotwą, Macedonią i Słowenią. W imprezie tej stracili jednego seta w meczu z ostatnią z wymienionych reprezentacji.

- Chłopcy mieli praktycznie tydzień na treningi. Na razie nie można wiele powiedzieć o ich formie, ale widać było przewagę nad wszystkimi rywalami. Wiem, że wiele osób chciałoby już dyskutować o naszej grze, ale zalecam w tej sprawie spokój, spokój i jeszcze raz spokój - powiedział Gościniak.

Reklama

Jak przyznał, dobre wrażenie zrobiła na nim gra blokiem podopiecznych Antigi. "Był to bardzo skuteczny element, gdy się popatrzy na statystyki z poszczególnych spotkań. Trudno jednak teraz analizować taktykę drużyny, ponieważ ona wymaga dłuższego treningu. Styl tego zespołu będzie jeszcze ewoluował" - zaznaczył.

Zdaniem byłego szkoleniowca Polaków kluczowym elementem imprezy we Wrocławiu był fakt, że Antiga dał szansę zaprezentowania się wszystkim 12 zawodnikom powołanym na kwalifikacje do ME 2015.

- Co prawda niektórzy w mniejszym, a inni w większym wymiarze czasowym, ale każdy miał okazję się sprawdzić. To dało ważną informację szkoleniowcowi, ale też samym siatkarzom - zauważył.

Gościniak mecze we Wrocławiu obserwował z trybun. Jak przyznał, spodobała mu się gra kilku zawodników.

- Mariusz Wlazły potwierdził wysoką formę, z jaką kojarzymy tego atakującego z ligowych meczów. Pokazać się miał okazję również rozgrywający Fabian Drzyzga. W trudnych momentach często posyłał piłki właśnie do Wlazłego. Widać było, że mu ufa. Krócej grał drugi z atakujących - Grzegorz Bociek, ale on również potwierdził potencjał - wyliczał członek międzynarodowej siatkarskiej Galerii Sławy.

Jak dodał, przeglądając artykuły na temat występu Polaków w pierwszej imprezie sezonu, trafił na krytyczne odgłosy odnośnie kilku zawodników.

- Może Michał Kubiak słabiej zaczynał niektóre mecze, ale później potrafił wziąć odpowiedzialność na swoje barki. Odnośnie Bartosza Kurka zaś, to warto pamiętać, że dopiero niedawno zakończył sezon w lidze włoskiej - argumentował.

Były trener "Biało-czerwonych" uważnie obserwował zachowanie obecnego sztabu szkoleniowego. Zwrócił uwagę na zaangażowanie emocjonalne Philippe'a Blaina, drugiego trenera polskiej ekipy.

- Nieraz podchodził i starał się coś podpowiadać siatkarzom. Wierzę, że wniesie do kadry sporo doświadczenia. A tego brakuje Antidze, który dopiero co skończył karierę zawodniczą. Dla Stephane'a debiut był na pewno sporym i niełatwym przeżyciem. Nie widziałem u niego nadmiernej ekspresji, ale on nie jest typem furiata czy wariata - ocenił.

Gościniak zaznaczył, że zespół pod wodzą Francuzów optymalną formę ma wypracować na najważniejszą imprezę w tym roku - wrześniowe mistrzostwa świata, które odbędą się w Polsce.

- Przygotowaniu do mundialu podporządkowane będą wcześniejsze imprezy - Liga Światowa oraz 12. edycja Memoriału Huberta Jerzego Wagnera. W ostatnich latach w reprezentacji obowiązuje prawidłowość, że trenerzy największe sukcesy odnoszą w pierwszym roku pracy. Oby sprawdziło się to także w tym wypadku - dodał z uśmiechem złoty medalista MŚ sprzed 40 lat. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL