Zakończył się siatkarski sezon reprezentacyjny 2025. Podczas niego świetnie spisała się kadra Polski, która potwierdziła przynależność do ścisłej światowej czołówki. Mimo wielu zmian i małej rewolucji kadrowej względem poprzedniego roku podopieczni Nikoli Grbicia mogli świętować drugie w historii złoto Ligi Narodów oraz brąz mistrzostw świata. Wśród kadrowiczów nie zabrakło debiutantów, a jednym z nich był młody libero, Maksymilian Granieczny.
Paweł Nowak, Interia: Pamiętam, jak dowiedziałem się, że po pierwszym turnieju Ligi Narodów, zamiast udać się do młodzieżowej reprezentacji Polski Piotra Grabana, zostajecie z Jakubem Nowakiem na dłużej z seniorami. Byłem wtedy w dużym szoku, a ty jak wspominasz tamtą decyzję?
Maksymilian Granieczny, libero reprezentacji Polski i zawodnik JSW Jastrzębskiego Węgla: Byliśmy przygotowani, że jedziemy na jeden turniej Ligi Narodów, a potem wracamy do młodzieżowej kadry. Walczyliśmy, aby zostać z pierwszą reprezentacją jak najdłużej, bo wiadomo będąc debiutantem w tak młodym wieku, to przeważnie bierze się udział w jednym, góra dwóch turniejach. To było wielkie zaskoczenie, że jedziemy dalej i zostajemy z trenerem Grbiciem.
Stres to jest coś, co towarzyszy każdemu, jednym bardziej drugim mniej, ale to jest potrzebna emocja, żeby pobudzać siebie i organizm do działania
Nikola Grbić nie chciał go w kadrze, teraz uderza w trenera. Wypomniał mu jedno
Wracając do tamtych wydarzeń, uważałeś wówczas, że realne jest pojechanie na turniej finałowy Ligi Narodów i znalezienie się w wąskiej kadrze na mistrzostwa świata?
- Z jednej strony nie spodziewałem się, ale z drugiej po dostaniu powołania pomyślałem sobie, że skoro są takie zmiany, to czemu mam sobie nie postawić tego za cel, żeby pozostać w kadrze do końca? Jak się nie uda, to trudno, ale warto ten cel mieć i bardzo cieszę się, że go spełniłem.
Granieczny podsumował sezon w kadrze. Takie słowa o Grbiciu
W kadrze, mediach i środowisku panuje delikatny podział odnośnie tego brązowego medalu. Ile dla ciebie znaczy ten krążek i jak ty do niego podchodzisz?
- Dla mnie to jest coś niesamowitego. Chłopaki mają wiele medali z wielkich imprez, pewnie apetyty mieli większe. Ja też leciałem na ten turniej z myślą, aby zdobyć złoty medal, ale to jest mój pierwszy krążek MŚ z reprezentacją seniorów, także on jest dla mnie 10 na 10.
Podczas turnieju na Filipinach zdarzało ci się wchodzić na boisko w celu wzmocnienia przyjęcia i obrony. Gdy trener Grbić wywoływał twoje nazwisko czułeś stres, czy podchodziłeś do tego w formie "robimy swoje"?
- I był stres i robimy swoje. Stres to jest coś, co towarzyszy każdemu, jednym bardziej drugim mniej, ale to jest potrzebna emocja, żeby pobudzać siebie i organizm do działania, więc on był. Była też myśl, że wchodzę i gram w siatkówkę. Nie zawsze to działa, ale trzeba na każde wejście na boisko tak samo reagować i starać się robić swoją robotę jak najlepiej. Czy miałem koszulkę libero, czy przyjmującego, to trzeba wyjść przyjąć zagrywkę, obronić atak, a to nie jest nic nowego.
Jak podsumujesz ten sezon reprezentacyjny?
- Spełnienie marzeń i przeogromna radość, że mogłem pięć miesięcy spędzić wśród najlepszych zawodników w Polsce i obok jednego z najlepszych trenerów na świecie, jak nie najlepszego. Doceniam to, zebrałem wiele doświadczenia i jestem bardzo zadowolony.
Cieszysz się, że to już koniec?
- Cieszę się, że będę mógł spędzić czas z rodziną, ale jakby się dało, to bym tę przygodę kadrową kontynuował cały rok.
Rozmawiał Paweł Nowak













