Po 10 zwycięstwach z rzędu w fazie interkontynentalnej Ligi Narodów siatkarze reprezentacji Polski przystąpili do turnieju finałowego w chińskim Ningbo. I tam radzili sobie świetnie. Bez większych problemów poradzili sobie z Ukrainą (3:1), a następnie - już w półfinale w trzech setach ograli Słowenię. Dzięki temu zameldowali się w drugim rzędu finale rozgrywek i stanęli przed szansą obronienia tytułu wywalczonego przed rokiem. Po zaciętym spotkaniu udało im się wygrać 3:2 ze Stanami Zjednoczonymi, co poskutkowało trzecim w historii złotym medalem. Tuż po powrocie do Polski z Chin w rozmowie z Interią zmagania podsumował asystent Nikoli Grbicia, Marcin Nowakowski.
Paweł Nowak, Interia Sport: Już "na chłodno" można powiedzieć, że zdecydowanie zbyt łatwy ten turniej dla was nie był - szczególnie spotkanie z Amerykanami. Jak wygląda to w opinii trenera?
Marcin Nowakowski, asystent Nikoli Grbicia w reprezentacji Polski siatkarzy: Turniej zwycięski, więc oczywiście jesteśmy zadowoleni. Nie była to łatwa przeprawa, co pokazały zarówno spotkanie z Ukrainą, jak i finał ze Stanami. Natomiast wszyscy mówią, że trudniej jest obronić tytuł niż go zdobyć. I faktycznie, w porównaniu z zeszłym rokiem była to dla nas cięższa droga do sukcesu. Jesteśmy szczęśliwi, bo potrafiliśmy pokonać swoje słabości, bo nie zawsze wszystko wyglądało idealnie, ale to jest właśnie siła tej drużyny. I to pokazuje prawdziwego ducha zawodników, jeżeli są w stanie gdzieś w trudnych momentach przetrzymać ten moment i znaleźć sposób na to, by pokonać tak fantastycznie dysponowanego przeciwnika, jakim były Stany Zjednoczone.
Wilfredo jako atakujący zawsze gdzieś tam był z tyłu naszej głowy i w chwili, kiedy Bartłomiej Bołądź miał gorszy moment, po prostu czuliśmy, że potrzebujemy dokonać takiej zmiany
Udało się już przeanalizować starcie z USA, czy na to jest jeszcze zbyt wcześnie? W końcu była to rywalizacja na wysokim poziomie, a co ważne - udało nam się odwrócić losy tego meczu. Może pojawiły się pierwsze wnioski?
- Sam już oglądałem ten mecz w samolocie, gdzieś na gorąco też rozmawialiśmy z trenerem następnego dnia, w poniedziałek i też tam jedną, dwie uwagi zdążył Nikola powiedzieć na spotkaniu do chłopaków. Natomiast stricte cała merytoryczna analiza, nie tylko spotkania ze Stanami - oczywiście z niego najwięcej możemy wyciągnąć, bo to jest też dla nas piękna lekcja, na szczęście zwycięska. Ale ogólnie rzecz biorąc tej ostatniej części finałów i trzeciego turnieju VNL-u, to cała ta analiza będzie przeprowadzona teraz w przerwie, w pierwszych dniach w Zakopanem. Wiemy, że jesteśmy dobrzy, ale musimy być jeszcze lepsi po to, żeby spełnić to marzenie, jakim jest kwalifikacja olimpijska jeszcze w tym sezonie.
Skoro mecz udało się obejrzeć jeszcze raz, to co z perspektywy czasu można uznać za moment zwrotny? Co okazało się w tej batalii kluczowe?
- Na pewno fantastycznym bodźcem było też wejście na boisko Kamila Semeniuka, który dał mnóstwo świeżości i jakości zespołowi. Decydowały momenty, jakimi były zagrywki Tomka Fornala na przykład w czwartym secie. Ale jeżeli spojrzę z perspektywy szerszej, to naszą jakością nie tylko w tym spotkaniu, ale też w całym turnieju był system blok-obrona i też właśnie z naciskiem na obronę, gdzie zawsze byliśmy znani jako wybitnie blokująca drużyna. Jesteśmy bardzo zadowoleni z tych postępów, które poczyniliśmy jako zespół w elemencie obrony.
To dlatego Wilfredo Leon zmienił pozycję. Jest wytłumaczenie
W mojej opinii sporo zmienił także powrót na boisko Wilfredo Leona, już na pozycji atakującego. Wzrosła wówczas nasza siła rażenia, co nieco utrudniło życie Amerykanom. Skąd taki pomysł, by postawić akurat na niego? Przecież żadną tajemnicą nie jest, że takie ustawienie trenowane nie było.
- To była tak zwana potrzeba chwili. Natomiast tutaj też Nikola już się bardzo fajnie wypowiedział na temat Kewina Sasaka w poprzednich wywiadach, że nie chciał go w takim momencie stawiać w takiej sytuacji, wiedząc, że jeszcze nie jest w 100-procentach gotowy. Kewin jest na dobrej drodze do tego, żeby być gotowym do gry i cały czas w niego wierzymy, ponieważ to jest MVP z zeszłorocznej Ligi Narodów i zawodnik, który tej jakości może nam bardzo dużo dać. Ale postawienie go w tym momencie na boisku mogłoby się skończyć rezultatem spalenia go. Natomiast Wilfredo jako atakujący zawsze gdzieś tam był z tyłu naszej głowy i w chwili, kiedy Bartłomiej Bołądź miał gorszy moment, po prostu czuliśmy, że potrzebujemy dokonać takiej zmiany.
Skoro Wilfredo, można tak powiedzieć - spisał się, to czy w głowie sztabu oraz Nikoli Grbicia pojawił się pomysł, by może zacząć takowe ustawienia trenować?
- Przede wszystkim mamy dwóch jakościowych atakujących i w nich wierzymy. Jeśli chodzi o to, to szczerze mówiąc nawet jeszcze o tym nie rozmawialiśmy z trenerem.
Podsumowując, co czeka teraz siatkarską reprezentację Polski? Niebawem memoriał Huberta Jerzego Wagnera, a następnie mistrzostwa Europy.
- Kilka dni wolnego i w poniedziałek wieczorem spotykamy się w Zakopanem i zaczynamy zgrupowanie, które będzie trwać aż do memoriału Huberta Jerzego Wagnera.
Rozmawiał Paweł Nowak













