Błyskawiczna reakcja siatkarza na decyzję Grbicia. Tak "odpowiedział" trenerowi
Nikola Grbić w czwartek ogłosił powołania do szerokiej kadry siatkarskiej reprezentacji Polski, a już dwa dni później na parkiecie zobaczyliśmy zarówno zaproszonych na zgrupowanie zawodników, jak i tych, którzy grali już w biało-czerwonych barwach, ale nie znaleźli się na liście Serba. Batalię o finał PlusLigi stoczyli bowiem gracze Bogdanki LUK Lublin i PGE Projektu Warszawa, a ze świetnej strony pokazał się atakujący określany mianem "następcy Bartosza Kurka", który w imponujący sposób odpowiedział na decyzję Grbicia swoją grą. Przypominamy, że mecze PlusLigi można śledzić na antenach Polsatu Sport.

Powołania ogłoszone przez Nikolę Grbicia wywołały lawinę komentarzy, bowiem na liście zawodników zaproszonych przez selekcjonera na zgrupowanie reprezentacji Polski zabrakło m.in. Bartosza Kurka i Bartosza Bednorza, którzy sami postanowili zrobić sobie przerwę od występów w biało-czerwonych barwach. W meczach kadry nie zobaczymy także Norberta Hubera, Serb postawił za to na aż 12 debiutantów. I wysłał jasny sygnał, że zamierza przetestować młodych, mniej doświadczonych siatkarzy.
Ciekawie zapowiada się rywalizacja o miejsce na pozycji atakującego. Poza Kewinem Sasakiem i Bartłomiejem Bołądziem, którzy znają już smak walki o wielkie trofea, powołanie otrzymali także Dawid Dulski (rocznik 2002), Wojciech Gajek (rocznik 2006), Alaksiej Nasewicz (rocznik 2003) i Bartosz Gomułka, który w maju skończy 24 lata. Każdy z tych młodych zawodników jest uznawany za wielki talent i przyszłość reprezentacji Polski, wielokrotnie w ich przypadku padały określenia takie jak "możliwy następca Bartosza Kurka".
O tym, że takim następcą może w przyszłości zostać Gomułka, który w reprezentacji zadebiutował przed rokiem, mówił w marcu jego klubowy trener, Kamil Nalepka. Szkoleniowiec PGE Projektu Warszawa zauważył jednak, że jego podopieczny ma z kim rywalizować, ponieważ jest jeszcze kilku siatkarzy, którzy mogą w przyszłości stanowić o sile kadry narodowej.
"Dla Bartka Gomułki najważniejsze jest, żeby grał regularnie w klubie. To jest rzecz pierwsza. Ja widzę bardzo wielu następców Bartka Kurka w reprezentacji. I powiem tu szerzej, bo wiem co robi Dawid Dulski we Francji, widzę jak rozwija się Aleks Nasiewicz, a teraz grać zaczyna Bartek Gomułka. Oczywiście, że Bartek ma szansę być w reprezentacji na pozycji atakującego, ale warunek jest jeden: musi tak obierać swoją drogę i karierę sportową, żeby regularnie grać na boisku" - przekonywał Nalepka.
Bartosz Gomułka odpowiedział Nikoli Grbiciowi
Z powołanych przez Grbicia atakujących kilku ma jeszcze szansę na to, by swoją grą "odpowiedzieć" na szansę daną przez selekcjonera i potwierdzić na parkiecie, że faktycznie zasługują na to, by otrzymać szansę. Dobiegają bowiem końca rozgrywki ligowe, część zawodników, w tym Alaksiej Nasewicz, który gra w Treflu Gdańsk, zakończyło już sezon.
Grbić swoim atakującym mógł z kolei przyglądać się w sobotnich meczach rewanżowych półfinałów PlusLigi. Na parkiecie w starciu Asseco Resovii Rzeszów z Aluron CMC Wartą Zawiercie pojawił się Bołądź, który był 12 punktów. Później, w starciu Bogdanki LUK Lublin z PGE Projektem Warszawa, oglądaliśmy z kolei Sasaka i Gomułkę.
I chociaż po meczu większe powody do radości miał Sasak, bo Bogdanka wygrała 3:1 i przypieczętowała awans do finału, w którym zagra z Wartą, to fani Gomułki mają powody do zadowolenia. Młody atakujący bowiem w kapitalny sposób "odpowiedział" na powołanie od Grbicia potwierdzając, że na nie zasługuje. Atakujący Projektu zdobył bowiem aż 17 punktów, był najskuteczniejszym zawodnikiem stołecznej drużyny.
Drugim najlepiej punktującym siatkarzem Projektu był Bartosz Bednorz (12 "oczek"), którego w kadrze w tym roku nie zobaczymy. Na parkiecie zaprezentowali się za to inni kadrowicze - ze świetnej strony pokazał się rozgrywający Bogdanki Marcin Komenda, szansę w trzecim secie dostał też przyjmujący Mikołaj Sawicki. Po raz kolejny wielką klasę potwierdził Wilfredo Leon. Po drugiej stronie siatki oglądaliśmy z kolei środkowego Jakuba Kochanowskiego i rozgrywającego Jana Firleja, którzy również otrzymali powołanie od serbskiego selekcjonera.















