Reklama

Reklama

Bartosz Kurek: Nie co dzień wygrywa się z Brazylią

- Nie co dzień wygrywa się z Brazylią i nie co dzień w tak dobrym stylu - powiedział przyjmujący reprezentacji Polski Bartosz Kurek. Sportowa inauguracja największej hali w Polsce Kraków Areny wypadła imponująco. Podopieczni Stephane'a Antigi pokonali "Canarinhos" 3:1.

- Na pewno cieszymy się z trzech punktów, które zdobyliśmy. Nie co dzień wygrywa się z Brazylią i nie co dzień w tak dobrym stylu. Zaprezentowaliśmy się dobrze w wygranych setach, a nawet w tym przegranym, bo gdyby nie parę błędów w końcówce, to mogłoby się też skończyć szczęśliwie dla nas - ocenił Kurek.

Najbardziej dramatyczny przebieg miał set trzeci. Brazylijczycy już cieszyli się z wygrania tej partii 25:23. Tymczasem Antiga zauważył, że jeden z Brazylijczyków dotknął siatki i po wideoweryfikacji okazało się, że miał rację - 24:24. Po zażartej walce na przewagi lepsi jednak okazali się goście.

- Dzięki temu, że umiemy korzystać z systemu wideoweryfikacji udało nam się pozostać w grze. Mimo nerwowych chwil była dobra atmosfera na boisku. Każdy walczył o swoje punkty. Za tę końcówkę i nam i Brazylijczykom należą się brawa. Stworzyliśmy fajne widowisko i szkoda, że akurat w tym secie nie byliśmy lepsi od rywali - stwierdził nasz przyjmujący.

Kurek, podobnie jak Michał Winiarski i Mariusz Wlazły, nie brał udziału w pierwszych meczach tegorocznej edycji Ligi Światowej. Wydawało się, że po powrocie do kadry miejsce w podstawowym składzie będzie miał pewne. Antiga jednak stawia, przynajmniej na razie, na innych zawodników z dużo mniejszym stażem w reprezentacji.

Reklama

- Moi rywale do miejsca w składzie prezentują się bardzo dobrze. Gdyby nie moje małe "zacięcie" w trzecim secie wygraliby z Brazylią 3:0. Gołym okiem widać, przynajmniej jeśli chodzi o moją osobę, że nie czuję się jeszcze dobrze w systemie zaproponowanym przez trenera Antigę. To są takie rzeczy, na których opieramy naszą grę i jeszcze potrzebuję trochę czasu. W piątek miałem szansę, żeby wejść na boisko. Cieszę się, że udało nam się odnieść zwycięstwo przy moim małym udziale - tłumaczył 25-letni zawodnik.

Dzięki wygranej w Karków Arenie Polacy przybliżyli się do awansu do turnieju finałowego Ligi Światowej. Kolejny krok w tym kierunku mogą zrobić w niedzielę w Bydgoszczy, gdzie znów zmierzą się z Brazylią.

- Skupiamy się przed wszystkim na sobie i zdobywaniu przez nas punktów, a nie na tym co robią nasi rywale. Jeżeli my będziemy kolekcjonować punkty, tak jak w ostatnich meczach, to o awans możemy być spokojni.  Ale żeby tego dokonać, to trzeba grać tak, jak przez pierwsze dwa sety w Krakowie. Kontrolować przebieg wydarzeń na boisku. Myślę, że ci zawodnicy, których trener desygnuje do gry w Bydgoszczy, mają szansę na powtórzenie wyniku z Kraków Areny - podkreślił Kurek.

Meczem Polska - Brazylia zainaugurowała sportową działalność największa i najnowocześniejsza hala w Polsce. Na trybunach Kraków Areny zasiadło blisko 16 tysięcy widzów!

- Publiczność, jak zwykle w Polsce, była fantastyczna i dopisała w ogromnej liczbie. Cieszymy się, że zainicjowaliśmy mecze siatkarskie w tej nowej hali zwycięstwem i to z tak znakomitym rywalem. Atmosfera była fantastyczna. Na halę aż przyjemnie było przyjechać, bo już z zewnątrz robi ogromne wrażenie. W środku, wypełniona biało-czerwonymi kibicami, jeszcze większe - zaznaczył Kurek.

Robert Kopeć, Kraków Arena

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama