Kibice polskich siatkarzy mogli przecierać oczy ze zdziwienia, widząc, że Bułgarzy mogli zamknąć mecz z Polską już w czwartym secie i wygrać go 3:1. Podopieczni Nikoli Grbicia wzięli się jednak do roboty i doprowadzili do tie-breaka. Tam jednak końcówka znów należała do gości, którzy ostatecznie wygrali 15:11, kończąc spotkanie asem serwisowym. Po drugiej porażce Polaków z rzędu można było się zastanawiać, co sprawiło, że Biało-czerwoni ulegli znacznie niżej notowanym rywalom. Andrzej Wrona wskazuje, że mogły być to zmiany, jakich dokonywał Grbić.
Kapitan polskiej reprezentacji wprost po porażce: Tamta drużyna już nie istnieje
- Jest coś takiego, jak energia grupy, którą da się wyczuć. I ja w tych pierwszych dwóch setach pierwszy raz widziałem, że ci ludzie, którzy są na boisku w tym meczu, oni mają jakieś takie fajne flow, pozytywne emocje. Oczywiście, robią błędy, ale ta grupa żyje i fajnie gra. Dobrze się ze sobą czuli - analizował były siatkarz w studiu Polsatu Sport.
I nagle te zmiany, które weszły w końcówce drugiego seta, w trzecim i czwartym... wprowadzanie trochę, moim zdaniem na siłę, Tomka Fornala... Jedyna zmiana Kuby Kochanowskiego, który rzeczywiście uratował
Co więcej, były reprezentant Polski i siatkarz m.in. Projektu Warszawa nie ukrywał, że przy obecnym kształcie reprezentacji, Nikola Grbić może powinien zastanowić się nad tym, czy jego podopieczni nie powinni być ustawieni inaczej, niż do tej pory, skoro brakuje w niej kilku kluczowych zawodników.
- Wilfredo, który stoi na 3. metrze i normalnie to nie jest jego miejsce do przyjmowania... To są takie rzeczy, które świadczą o tym, że nawet nasi liderzy nie czują się najpewniej w tym momencie sezonu i musimy zastanowić się - już włóżmy między bajki to, co było rok, czy dwa lata temu - tylko grajmy tym ustawieniem, które nam odpowiada - skwitował.
Przed Biało-czerwonymi kolejne, trudne zadanie. Już w niedzielę podopieczni Nikoli Grbicia zmierzą się z Francuzami.














