Reklama

Reklama

Andrea Anastasi: Nie grał wcześniej, bo to ja jestem trenerem

- Jestem zadowolony z postawy zespołu. To nie jest łatwe zagrać trzy mecze dzień po dniu - powiedział trener reprezentacji Polski siatkarzy Andrea Anastasi po zwycięstwie nad Słowacją 3:1 na zakończenie fazy grupowej mistrzostw Europy.

Przez dwa pierwsze sety Słowacy stawiali ciężki opór. Grę Polaków odmienili rezerwowi - Fabian Drzyzga i Michał Kubiak. - Rezerwowi pokazali, że są drużynie przydatni - stwierdził włoski szkoleniowiec "Biało-czerwonych".

Dobrze grę Polaków prowadził Drzyzga. Na pytanie, dlaczego nie dostał szansy w meczu z Francją, Anastasi odpowiedział: - Ponieważ to ja jestem trenerem.

W barażach o ćwierćfinał ME "Biało-czerwoni" zmierzą się z Bułgarią, z którą ostatnio nam się nie wiedzie. - Musimy zagrać lepiej niż w tamtych spotkaniach - stwierdził krótko Anastasi.

Reklama

- Cieszymy się, że udało nam się wygrać. Nasza gra wyglądała lepiej niż w meczu z Francją i to też jest powód do zadowolenia. Teraz zmierzymy się z Bułgarią, którą bardzo dobrze znamy - skomentował kapitan reprezentacji Polski Marcin Możdżonek, który był jednym z najlepszych na boisku. Środkowy naszego zespołu zdobył 16 punktów. Jedynie Bartosz Kurek zapisał więcej na swoim koncie (17 pkt).

- Dla nas to był niezwykły mecz. Zmierzyliśmy się z bardzo dobrym przeciwnikiem. Wielu moich zawodników zagrało po raz pierwszy w tak gorącej atmosferze, jaka panowała w hali. To cenne doświadczenie - ocenił trener Słowaków Stefan Chrtiansky senior.

- Mimo że przegraliśmy, to jestem zadowolony z postawy mojego zespołu. Trener Anastasi utrudnił nam zadanie zmieniając rozgrywającego, co sprawiło nam duże problemy. W sobotnim ciężkim meczu z Turcją straciliśmy sporo sił i widać to było zwłaszcza w trzecim secie, w którym popełniliśmy dużo błędów - dodał.

Czy polski zespół był w zasięgu jego podopiecznych? - Spodziewaliśmy się, że Polacy będą pod dużą presją jako gospodarz i zespół od którego się wiele oczekuje. W pierwszym i drugim secie mieliśmy wrażenie, że ta presja im przeszkadza. Tak jak mówiłem wcześniej, zmiany dokonane przez Anastasiego pokrzyżowały nam szyki. Tych zawodników nie mieliśmy dobrze rozpracowanych, a oni wyraźnie ożywili grę Polaków - zaznaczył Chrtiansky.

- Przed meczem wiedzieliśmy, że mamy awans z grupy. Pytanie tylko, czy z drugiego, czy trzeciego miejsca. Wpadamy na Rosję, a to najtrudniejszy przeciwnik. Dla nas to lipa, ale postaramy się sprawić niespodziankę - mówił kapitan naszych południowych sąsiadów Michal Masny.

Z Gdańska Robert Kopeć


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje