Kuba, jak twoje wrażenia "na gorąco"? W meczu z mistrzami olimpijskimi wyszedłeś w podstawowym składzie.
Jakub Nowak: - Wrażenia są super. Cieszymy się, że możemy zwycięstwem skończyć ten turniej i to jest dla nas bardzo ważne. W dodatku z takim zespołem jak Francja.
Koledzy mówią, że w ogóle się nie stresujesz, z kim byś nie grał. Tak jest rzeczywiście, że wychodzisz do Francji i to taki sam rywal, jak Bułgaria czy Kuba?
- Cieszę się, że tak to wygląda i takie są wrażenia. Ja staram się, żeby tak po prostu było. To jest tylko siatkówka, to jest moja praca i ja to robię od lat.
Gdy pada nazwa "Francja" to naprawdę jesteś w stanie wyrzucić z głowy myśli, że przyjdzie mierzyć się z rywalem absolutnie najwyższej klasy, czy walczysz w sferze mentalnej?
- Tak jak mówię, to jest odbijanie piłki. Ja to robię od paru lat i oczywiście jest mały stresik, ale to jest pomocne i staram się jakby wyśrodkować to wszystko.
Wraz ze skutecznym blokiem, trochę rośniesz w trakcie meczu, to dodaje skrzydeł?
- Oczywiście, że tak. Każdy punkt dodaje kopa i energii
Pamiętasz, gdzie oglądałeś finał olimpijski z Francją?
- Chyba byłem wtedy na jakimś wyjeździe. Kiedy to dokładnie było?
10 sierpnia.
- To byłem na kadrze młodzieżowej. I oglądałem.
Patrzyłeś na to, że stajesz naprzeciwko wielu mistrzów olimpijskich?
- No fajnie, że mistrzowie olimpijscy. Fajnie, że mogę zmierzyć się z takimi osobami.
Jak podsumowujesz swoją grę w tym turnieju, w którym mieliście wzloty i upadki?
- Dostałem większą szansę z Iranem i z Francją i akurat te mecze wygraliśmy, więc się bardzo cieszę.
Wilfredo Leon odegrał się Francuzom, galaktyczny mecz. "To u niego norma"
A całościowo jak patrzysz na ostatnie dni?
- Na pewno wykańczający turnie. Długie sety, długie mecze, ciężkie mecze, ale dające nam też dużo do myślenia. Jest dużo do obejrzenia po tych wszystkich meczach i dużo wniosków do wyciągnięcia. W Chinach właśnie z wnioskami chcemy wygrać wszystkie mecze.
Czy masz takie poczucie, że tym turniejem jeszcze bardziej przekonałeś trenera Grbicia, że słusznie postępuje, stawiając na ciebie, mocno cię budując w tej kadrze?
- Nie myślę tak o tym w takim sensie, że ja chcę pokazać. Oczywiście chcę pokazać, że nadaję się na mistrzostwa świata i kolejny mecz, przyszły turniej. Ale to nie jest tak, że ja się jakoś bardzo skupiam i denerwuję, na zasadzie "o matko, trener mnie weźmie czy nie weźmie". Ja robię po prostu swoje i chcę spłacić ten dług, który dał mi trener, powołując mnie tutaj. A oczywiście wiemy, że to było nieoczywiste.
Pierwszy raz zagrałeś przed taką publicznością. To dodatkowo uskrzydla, czy wręcz przeciwnie?
- Oczywiście, że uskrzydla. W Chicago już byłem zachwycony, bo oczywiście była to wielka Polonia i to było niesamowite, ale tutaj… Ja będę to mówił ciągle: polscy kibice robią niesamowitą robotę! Nie byłem jeszcze w wielu krajach i na wielu turniejach, ale to są najlepsi kibice na świecie.
Byłeś za to w kadrze juniorskiej. Jak mógłbyś porównać te dwie kadry i teraz wejście do seniorów, których jeszcze ostatnio oglądałeś w telewizji?
- Wielki zaszczyt. Też można poczuć o wiele większy spokój na boisku, gdy ma się takich chłopaków obok siebie. No i po prostu radość z gry, cieszę się, że jestem tutaj, gdzie jestem, jestem z tak wspaniałymi osobami. Jednak oczywiście nie odejmuję kadrom młodzieżowym, bo chłopaki też ostatnio wygrali i bardzo mocno trzymam za nich kciuki. Jestem z nimi, może nie na boisku, ale mentalnie. Byłem zadowolony z bycia tam, a teraz jestem tym razem zadowolony z bycia tutaj.
Po prostu chcę powiedzieć, że naprawdę zostałem przyjęty w tej kadrze od samego początku jak najlepiej. Każdy z chłopaków wie, że jestem jednym z tych młodszych i chce mi dać jak najwięcej rad, ale też wsparcia. Czuję się tutaj, jakbym był tu już parę dobrych lat, a ja jestem pierwszy rok
A sportowo jest to duży przeskok?
- Oczywiście, że tak. Nie będziemy tutaj się oszukiwać i owijać w bawełnę. To jest przeskok i na pewno też zauważalny, ale na pewno jestem w stanie potwierdzić to, że nasza kadra młodzieżowa też jest na dużym poziomie i naprawdę może wygrać dużo jeszcze w tym sezonie.
Masz kogoś w tej seniorskiej reprezentacji, kto w szczególny sposób wziął cię pod swoje skrzydła, kto jest trochę, powiedzmy, starszym bratem lub mentorem?
- Kuba Kochanowski, Artur Szalpuk, Tomek Fornal, Wilfredo Leon, Janek Firlej, Marcin Komenda. Powiedzcie mi jak wymienia każdego, dobra? (uśmiech)
Chronologia ma znaczenie?
- Nie, nie, nie. Po prostu chcę powiedzieć, że naprawdę zostałem przyjęty w tej kadrze od samego początku jak najlepiej. Każdy z chłopaków wie, że jestem jednym z tych młodszych i chce mi dać jak najwięcej rad, ale też wsparcia. Czuję się tutaj, jakbym był tu już parę dobrych lat, a ja jestem pierwszy rok i uważam, że to jest bardzo ważne, bo chłopaki budują niesamowicie na boisku, jak i poza nim.
Jak oceniłbyś relacje z trenerem Gribiciem? Bo widzieliśmy na przykład, że gdy nie wyjdzie ci zagrywka, poklepuje cię i pociesza. Dużo takiej pozytywnej energii i uśmiechu jest między wami.
- To jest niesamowity trener. Ja jestem bardzo mu wdzięczny za to, jakie mi daje szanse, jakie mi daje wsparcie. Tak jak mówicie, nawet w takich momentach, kiedy coś nie wyszło. Ja nie mogę złego słowa powiedzieć o trenerze, bo naprawdę trener jest top of the top.
Z twojej perspektywy jaka jest największa zaleta i cnota trenera reprezentacji? Czym tobie najbardziej imponuje?
- Na pewno cieszy to, że trener sam gra w siatkówkę. Wie jak funkcjonuje życie siatkarza, wie że czasem możemy być zmęczeni po jakiejś jednostce treningowej czy siłowej z rana. Wie po prostu jak to wszystko wygląda i rozumie nas.
Gdybyś miał wybrać jeden moment z tego turnieju dla ciebie najbardziej pamiętny, najważniejszy, czy to na boisku, czy poza, to co by to było?
- O której my tam wygraliśmy ten mecz z Francją? O 22:45. To myślę, że właśnie ta godzina (uśmiech).
Rozmawiał i notował Artur Gac, Gdańsk













![Magdalena Stysiak liderką Polek w meczu o brąz ME. Zdobyła 28 punktów [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N9CXSNNAINU9Q-C401.webp)

