19-latek w kadrze Grbicia, o powołaniu dowiedział się z Instagrama. Kim jest Zych?
- Jako zawodnik próbuję się pokazać jak najlepiej i powalczyć o maksimum możliwości. To, ile tu będę, tak naprawdę zależy właśnie od tego. Więc zrobię wszystko, by zostać tu jak najdłużej - ambitnie zapowiada w rozmowie z Interią przyjmujący Bartosz Zych, 19-latek z siatkarskimi genami, powołany przez Nikolę Grbicia do kadry. Pochodzący z Niska (woj. podkarpackie) siatkarz jest zawodnikiem ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, a wychował się w Asseco Resovii.

Artur Gac, Interia: Bartek, dla tak młodego sportowca to wielka sprawa wejść do kadry seniorów. Jakie emocje ci towarzyszą?
Bartosz Zych, debiutant w seniorskiej kadrze: - Na początku na pewno pojawił się lekki stres, bo to pierwsze dla mnie aż tak duże wydarzenie. Natomiast się odnalazłem, chłopaki też bardzo dobrze mnie przyjęli. Mieliśmy już pierwsze treningi, na których dobrze poszło.
Odczułeś przytłaczający stres, czy bardziej wielką mobilizację?
- Na mnie stres działa tak, jak na większość sportowców, czyli mobilizująco do ciężkiej pracy. Chcę jak najlepiej pokazać się na tym zgrupowaniu, z jak najlepszej strony. I z optymizmem patrzę na pozostałe treningi.
Początkowi towarzyszyła rozmowa z trenerem Grbiciem?
- Od razu nie, ale trener mówił, że z każdym zamierza rozmawiać. Chce zamienić z każdym parę zdań, by go lepiej poznać.
Co dla ciebie oznacza powołanie do seniorskiej kadry?
- To na pewno bardzo duże wyróżnienie. I motywacja do jeszcze cięższej pracy, by pokazywać się z jak najlepszej strony i maksymalnie skorzystać z tego czasu, który tutaj otrzymam.
Czym mogłeś zrobić wrażenie na trenerze Grbiciu?
- Ciężko mi powiedzieć już na starcie, ale myślę że zaangażowaniem do każdej piłki, walcząc o każdy punkt, by w każdym momencie pokazać się optymalnie.
Około dwa miesiące wcześniej docierały do mnie słuchy, ale to było nic pewnego. Tak naprawdę o powołaniu dowiedziałem się dopiero z posta na Instagramie. I później zadzwonił do mnie trener, bo początkowo mieli chyba zły numer telefonu, po prostu w systemie został jakiś stary (uśmiech).
Rutyniarze powtarzają często, że trener niebywale zwraca uwagę na detale.
- Tak, mogłem się o tym bardzo szybko przekonać. Już na pierwszym spotkaniu trener mówił, że bardzo mu zależy na tym, by dla nas nie było piłek straconych. Abyśmy próbowali ratować nawet taką, której już nie da się uratować. Chce zobaczyć, że nie ma dla nas odpuszczonych momentów, tylko pracujemy na sto procent. Uważam, że każdy z nas chce tego samego, by wyjść naprzeciw oczekiwaniom trenera i zostać tutaj jak najdłużej.
W rodzinnym Nisku zapanowało święto i poruszenie, gdy otrzymałeś powołanie?
- Tak. Na pewno rodzice bardzo mocno się ucieszyli. I pewnie, jak wrócę, bo jeszcze nie miałem kiedy od powołania pojechać do Niska, odbędzie się spotkanie w klubie, w którym stawiałem pierwsze kroki (AKS Orkan Nisko - przyp.).
A poza rodzicami? Lokalna społeczność się ucieszyła?
- Parę osób mi gratulowało powołania i życzyło jak najlepiej w przyszłej karierze. To duże wydarzenie dostać się do kadry seniorów i na pewno motywuje do ciężkiej pracy. Jednak jedna rzecz to otrzymać powołanie, a druga co się z tym zrobi, z tą szansą. Teraz zależy ode mnie, jak będę trenował i jak się pokażę.
Z jakim nastawieniem przyjechałeś do Spały? Bardziej układasz sobie w głowie, że po pobycie tutaj wrócisz do swoich grup wiekowych, a może widzisz wielką perspektywę, o którą chciałbyś powalczyć, czyli zostać jednym z objawień i na dłużej pozostać w kadrze?
- Jako zawodnik próbuję się pokazać jak najlepiej i powalczyć o maksimum możliwości. To, ile tu będę, tak naprawdę zależy właśnie od tego. Więc zrobię wszystko, by zostać tu jak najdłużej, ale jak potoczą się moje losy, to dopiero zobaczymy.
Które gwiazdy polskiej kadry robią na tobie największe wrażenie?
- Na pewno zawodnicy z mojej pozycji, czyli Wilfredo Leon i Tomasz Fornal. To są dla mnie wzory do naśladowania. Siatkarsko są znakomici, a także myślę, że mogą imponować podejściem, czyli ciężką pracą i dawaniem z siebie wszystkiego.
W jakich okolicznościach dowiedziałeś się o powołaniu?
- Około dwa miesiące wcześniej docierały do mnie słuchy, ale to było nic pewnego. Tak naprawdę o powołaniu dowiedziałem się dopiero z posta na Instagramie. I później zadzwonił do mnie trener, bo początkowo mieli chyba zły numer telefonu, po prostu w systemie został jakiś stary (uśmiech).
Rozmawiał Artur Gac, Interia
Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz: artur.gac@firma.interia.pl










![Polska zagra z Ukrainą w Lidze Narodów. Przegląd atutów rywali [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000MWZLHP114GYJQ-C401.webp)