Zryw polskich siatkarek, później rozczarowanie. Wicemistrzynie świata pokazały moc
W 9. kolejce Ligi Narodów polskie siatkarki mierzyły się z Turczynkami, które wygrały pięć poprzednich spotkań w tych rozgrywkach. "Biało-Czerwone" nie przestraszyły się jednak aktualnych wicemistrzyń świata i początkowo stawiały im twarde warunki, udało im się nawet wygrać drugiego seta. To był jednak szczyt możliwości podopiecznych Stefano Lavariniego, w dwóch kolejnych partiach rywalki pokazały moc.

Plasujące się na 4. miejscu Ligi Narodów Polki stanęły do walki z Turczynkami, które przed tym spotkaniem zajmowały 6. lokatę.
Rywalki zespołu Lavariniego miały znakomitą passę pięciu zwycięstw z rzędu. Pokonały: Bułgarię, Belgię, Francję, Niemcy i Chiny
Polki natomiast w tym czasie wygrały trzy mecze. Przegrały z Chinami i Kanadą. Wiadomym było, że mecz z Turczynkami będzie więc kolejnym trudnym wyzwaniem.
Pierwszy set przez dłuższy czas toczył się pod dyktando Turczynek. Nasze zawodniczki w pierwszej połowie partii praktycznie nie prowadziły. Dopiero przy stanie 16:15 udało im się osiągnąć przewagę.
Magdalena Stysiak od początku prezentowała się świetnie. Anna Obiała w kluczowym momencie zaserwowała asa. Znakomicie zaprezentował się również blok Biało-Czerwonych.
Doszło do gry na przewagi. Na 25:24 znakomicie w bloku popracowała Paulina Damaske. Polki popsuły jednak dwie zagrywki przy piłkach setowych, a Turczynki wykorzystały już swoją pierwszą. Set zakończył się wynikiem 27:25 dla naszych rywalek.
Liga Narodów siatkarek. Polskie siatkarki wygrały drugiego seta
Druga odsłona od początku była bardzo wyrównana. Dopiero w połowie Polki wypracowały sobie trzypunktową przewagę (13:10).
W końcowej fazie seta bardzo dobrą zmianę dała nam Julita Piasecka, która zdobyła kilka cennych punktów. Na 22:17 popisała się nawet asem serwisowym. To właśnie ona odegrała kluczową rolę w najważniejszym momencie drugiej odsłony, którą "Biało-Czerwone" wygrały 25:20.
Polki źle weszły w drugiego seta, popełniały błędy w ataku, przez co Turczynki szybko odskoczyły nam na cztery punkty (4:0). Wtedy Stefano Lavarini poprosił o przerwę. Ta nie odmieniła gry "Biało-Czerwonych", które nadal nie mogły złapać odpowiedniego rytmu, po długiej akcji zakończonej obiciem bloku przez Hande Baladin rywalki prowadziły 6:1.
Drużyna prowadzona przez Daniele Santarelliego wprawdzie też nie wystrzegała się błędów, szczególnie w ataku i zagrywce, ale przewaga wypracowana na początku seta wystarczyła do tego, by ciągle trzymać Polki "na dystans". Po ataku Moniki Lampkowskiej w siatkę było 16:8 dla rywalek. Polkom nie udało się już odrobić strat, aktualne wicemistrzynie świata wygrały seta 25:19.
Polskie siatkarki pokonane przez Turczynki w Lidze Narodów
Podopieczne Lavariniego znalazły się pod ścianą, nie pozostało im nic innego, jak od początku czwartej partii postawić się rywalkom. Najpierw jednak Baladin skończyła atak, po chwili zaskoczyła zagrywką Lampkowską, wicemistrzynie świata prowadziły 2:0. Po chwili po naszej stronie bardzo dobrze odpowiedziała Maja Koput, "Biało-Czerwone" nie były jednak w stanie pójść za ciosem i doprowadzić do wyrównania.
Polki ciągle goniły wynik, po asie serwisowym Julii Szczurowskiej traciły już tylko punkt (5:6). Ciągle na prowadzeniu były jednak Turczynki, które też miały swoje przebłyski na zagrywce, po asie Elif Sahin miały już cztery "oczka" więcej niż nasze zawodniczki (10:6), po chwili zatrzymały Stysiak na skrzydle i prowadziły już 11:6.
Polki ciągle były "na musiku", po autowym ataku Piaseckiej znowu traciły pięć punktów (10:15). Nasza przyjmująca zrehabilitowała się w jednej z kolejnych akcji, po jej asie serwisowym Polka traciły już tylko trzy "oczka" (12:15). "Biało-Czerwone" nie były jednak w stanie punktować seriami, ciągle musiały gonić wynik. I finalnie nie odwróciły losów seta, Turczynki napędzane w końcówce świetną grą Melissy Vargas wygrały 25:19, pieczętując triumf 3:1 (27:25, 20:25, 25:19, 25:19).














