Reklama

Reklama

Znani szkoleniowcy chcą prowadzić polską reprezentację siatkarek

Nowozelandczyk Hugh McCutcheon, Włosi Alessandro Chiappini i Giovani Caprara oraz Rosjanin Władymir Kuziutkin to najbardziej znani szkoleniowcy, którzy chcą poprowadzić reprezentację polskich siatkarek. Nowy selekcjoner ma być wybrany do końca lutego.

Pod koniec grudnia ubiegłego roku Polski Związek Piłki Siatkowej nie przedłużył kontraktu z dotychczasowym trenerem żeńskiej reprezentacji Alojzym Świderkiem. Władze siatkarskie już rozpoczęły szukanie nowego selekcjonera, nie brakuje ciekawych ofert ze strony zagranicznych szkoleniowców.

Reklama

"Mamy kilkanaście propozycji ze strony zagranicznych trenerów. Wiele z nich to jednak wstępne zapytania, często zresztą wysyłane nie przez samych szkoleniowców, ale ich agentów. Niektóre oferty przestały być aktualne, jak choćby Massimo Barboliniego. Włoch wprawdzie tylko ustnie wyraził chęć pracy w Polsce, ale, jak wiemy, niedawno został trenerem reprezentacji Turcji" - powiedział PAP szef wydziału szkolenia PZPS Witold Roman.

Swoje kandydatury zgłosili m.in. Nowozelandczyk Hugh McCutcheon, który w w 2008 roku Pekinie poprowadził męską reprezentację USA do złotego medalu olimpijskiego, a cztery lata później zdobył w Londynie srebro z żeńskim zespołem Stanów Zjednoczonych. W Polsce dobrze znany jest inny kandydat - Włoch Alessandro Chiappini, który w latach 2010-2012 pracował w Atomie Trefl Sopot.

Chęć prowadzenia polskiej reprezentacji wyrazili m.in. Brazylijczyk Marco Aurelio Motta (ostatnio prowadził reprezentację Turcji), Włoch Giovanni Caprara (obecnie Asystel Carnaghi Villacortese), Luciano Pedulla (Scavolini Pesaro) i były trener reprezentacji Rosji Władymir Kuziutkin.

Do Polski chętnie powróciłby Igor Prielożny, który od nowego sezonu pracuje z klubie z Emiratów Arabskich - Al Nasr Dubaj. Słowak, który w przeszłości z powodzeniem prowadził Jastrzębski Węgiel oraz żeńskie zespoły Winiary Kalisz i Aluprof Bielsko-Biała, również przysłał swoją ofertę do PZPS.

Roman nie ukrywa, że wśród polskich szkoleniowców faworytem jest Piotr Makowski z powodzeniem pracujący z Delectą Bydgoszcz. Makowski przez wiele lat był związany z żeńską siatkówką i innym bydgoskim zespołem - Pałacem.

"Mieliśmy okazję spotkać się z trenerem Makowskim i na pewno będziemy kontynuować te rozmowy. Jeśli chodzi o polskich trenerów to na pewno w naszym kręgu zainteresowań jest również Wiesław Popik, ale z nim jeszcze nie rozmawialiśmy" - wyjaśnił Roman.

Dodał on również, że związek w pierwszej kolejności będzie rozmawiał z polskimi trenerami.

"Jeśli ta opcja nie wypali, będziemy negocjować z zagranicznymi szkoleniowcami. Na pewno nie bez znaczenia będą kwestie finansowe, które w tych wstępnych ofertach nie zostały przedstawione. A musimy pamiętać, że nie chodzi tutaj tylko o wynagrodzenie samego trenera, ale też całego sztabu, jaki on będzie chciał zatrudnić" - zaznaczył Roman.

Związek nie przewiduje przeprowadzenie konkursu na trenera, jak to miało miejsce w przypadku wyboru Marco Bonitty czy Jerzego Matlaka. Decyzja dotycząca samej procedury wyłonienia selekcjonera ma zapaść na najbliższym posiedzeniu zarządu związku.

"Zaletą konkursu jest jego transparentność i otwartość tego procesu. Wszyscy wiedzą, kto się do niego zgłosił. Z drugiej strony przeprowadzenie konkursu trwa dość długo. A poza tym niektórzy trenerzy niechętnie biorą w nich udział ze względu na to, że muszą rywalizować czasami z egzotycznymi kandydatami. Myślę, że taka pośrednia formuła byłaby najlepsza - wybieramy na przykład trzy najlepsze oferty i przedstawiamy je zarządowi" - tłumaczył Roman.

Szef szkolenia związku liczy, że nazwisko następcy Świderka będzie znane do końca lutego. "W pewnym sensie czas nas nie goni, ale dla wszystkich byłoby lepiej, gdyby został on wybrany jak najszybciej. Tak, aby zdążył przekonać do siebie przede wszystkim same zawodniczki" - podsumował.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje