Włoszki są liderkami światowego rankingu, a Polki zajmują w nim trzecie miejsce. Teoretycznie zatem są to ekipy zbliżone poziomem. Niestety na boisku nie było kompletnie tego widać.
Owszem, Polki bardzo dobrze zaczęły ten mecz. Było widać w ich poczynaniach wiarę w to, że mogę napsuć Włoszkom sporo krwi. Zresztą Biało-Czerwone prowadziły już 4:0.
- Wierzyłam w to, że możemy wygrać. Na ten moment jest mi jednak ciężko i smutno. Taka porażka przeciwko Włoszkom ciąży nam bardzo, bo przegrałyśmy w domu przy komplecie publiczności - mówiła Smarzek.
Koniec marzeń o złocie. Cisza w hali, polskie siatkarki bez szans
Stefano Lavarini szybko zorientował się i postawił na Malwinę Smarzek
Nasza atakująca rozpoczęła mecz z ławki rezerwowych, ale szybko trener Stefano Lavarini zorientował się, że tego dnia niewiele w meczu z Włoszkami wskóra Magdalena Stysiak. Ta zdobyła zaledwie pięć punktów, kończąc tylko pięć z 24 ataków (21 procent).
Smarzek pod tym względem prezentowała się o wiele lepiej. Mecz zakończyła z dziewięcioma punktami na koncie. Skończyła siedem z 17 ataków (41 procent). Miała jeden blok i jednego asa serwisowego.
- Teraz trzeba szybko zresetować głowę. Nie będziemy pewnie zbyt wiele rozmawiać o Włoszkach. Musimy jak najszybciej skupić się na tym, z kim przyjdzie nam grać w niedzielnym meczu o brązowy medal - przyznała Smarzek.
Chaos i dziwne zagrania Polek. "Niesamowita niemoc w ataku. Zakopałyśmy się"
Nie ma co ukrywać, że w poczynaniach Polek było wiele chaosu. Pojawiło się też sporo dziwnych zagrań.
To prawda. Do tego doszła niesamowita niemoc w ataku. Nie ma co ukrywać. Włoszki robią wrażenie. Gram z nimi na co dzień i wiem, jak ciężko jest gdzieś wcisnąć piłkę w boisko i skończyć atak. Do tego mają potężny blok i czasami człowiek ma wrażenie, że są wszędzie. Nie ma co. Zakopałyśmy się w tym meczu bardzo mocno. Zaczęłyśmy coraz bardziej kombinować. Chciałyśmy robić bardzo trudne rzeczy, a tymczasem nie wychodziły nam te proste
Nasza atakująca wskazała, że na Włoszkach kompletnie wrażenia nie zrobił piorunujący początek meczu przez Polki.
- Były tak pewne siebie i swojej gry. Ona jest bardzo u nich poukładana. Nasza jeszcze nie - mówiła 29-latka.
Malwina Smarzek chce zdobyć medal. "Nie dla samego medalu"
W niedzielę (27 lipca, godz. 16.00) Polki po raz trzeci z rzędu zagrają w meczu o brązowy medal Ligi Narodów. Rywalkami będą Brazylijki lub Japonki.
Bardzo bym chciała wyjechać z Łodzi z medalem. Nie dla samego medalu, ale dlatego, by wygrać go przed własną publicznością, bo w Polsce już dawno nie stałyśmy na podium dużej imprezy. To byłoby super
Ostatni raz Polki zdobywały medal w naszym kraju w 2009 roku, kiedy to były trzecie w mistrzostwach Europy. Zresztą w Łodzi.
***
Mecze finałowego turnieju Ligi Narodów siatkarek można oglądać na kanałach Polsat Sport i na Polsat Box Go.
Z Łodzi - Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:















