Reklama

Reklama

Turniej siatkarek w Montreux. Polska - Tajlandia 3-0. "Biało-Czerwone" w finale

Polskie siatkarki w finale turnieju Montreux Volley Masters. "Biało-Czerwone" bez problemów pokonały 3-0 Tajlandię, a do zwycięstwa po raz kolejny poprowadziła je Malwina Smarzek. W finale reprezentacja Polski zmierzy się z Japonią.

Turniej w Szwajcarii wkracza w decydującą fazę. Po czwartkowym zwycięstwie 3-1 z Niemkami Polki zakończyły rozgrywki grupy A na pierwszym miejscu. Nie przeszkodziła im w tym nawet wcześniejsza porażka z Chinkami.

W meczu o finał na drodze podopiecznych trenera Jacka Nawrockiego stanęły reprezentantki Tajlandii. Drużyna z Azji zajęła drugie miejsce w grupie B, za Włoszkami. W ostatnich dwóch latach "Biało-Czerwone" mierzyły się z Tajlandią dwukrotnie: w meczu Ligi Narodów w 2018 r. przegrały 2-3, rok wcześniej w turnieju Montreux Volley Masters wygrały 3-1.

Polki rozpoczęły mecz od skutecznych ataków. Szybko objęły prowadzenie 5-1 i trener rywalek poprosił o czas. Przerwa przyniosła skutek - gra Tajek się poprawiła, wzmocniły też serwis. W dodatku z koleżankami nie zawsze potrafiła porozumieć się rozgrywająca Marlena Pleśnierowicz i drużyna z Azji wyszła na prowadzenie 7-6. Potem Polki opanowały jednak sytuację - Agnieszka Kąkolewska wykorzystała błąd rywalek przy przyjęciu serwisu Natalii Mędrzyk i "Biało-Czerwone" odskoczyły na trzy punkty.

W pierwszym secie to właśnie 27-letnia przyjmująca skończyła sporo ważnych piłek w ataku. Gdy po sprytnym zagraniu Kąkolewskiej zrobiło się 22-17, Tajki wyraźnie przygasły. Polska środkowa zakończyła partię jeszcze jednym mocnym zbiciem, Polki wygrały 25-18.

Siatkarki znad Wisły kontynuowały niezłą grę w drugim secie. Rywalki miały duże problemy zwłaszcza z przyjęciem zagrywki i szybko przegrywały już 2-6. Dzięki temu dobrze funkcjonował polski blok - w tym elemencie kroku Kąkolewskiej dotrzymywała druga środkowa Klaudia Alagierska. Trener rywalem już przy stanie 4-11 wykorzystał drugą przerwę.

Reklama

Skuteczność straciła Ajcharaporn Kongyot, na której opierał się atak Tajlandii. Ona i jej koleżanki były niemal zupełnie bezradne; po tym, jak sędzia dopatrzył się u nich błędu w ustawieniu, przegrywały aż 10 punktami. Nawrocki przy korzystnym wyniku dał szansę gry 18-letniej Magdalenie Stysiak, która zdobyła punkt i atakiem, i blokiem. Tuż przed końcem drugiej partii asem serwisowym popisała się jeszcze Malwina Smarzek i Polki wygrały 25-9!

"Biało-Czerwone" agresywnie grały na siatce i trzeciego seta również zaczęły koncertowo. Szybko wyszły na prowadzenie 3-0. Polki mogły polegać na Smarzek, na którą Tajki nie potrafiły znaleźć sposobu. Mimo to drużyna z Azji potrafiła wrócić do gry - po zablokowanym ataku Martyny Grajber objęła prowadzenie 8-7.

Od tamtej pory gra się wyrównała. Polki w grze utrzymywała głównie Smarzek - po jej bloku w końcu przełamały rywalki i prowadziły 19-17. Na decydujące chwile seta Nawrocki znów posłał na boisko mierzącą 203 cm Stysiak. Po tym, jak piłka przyjmowana przez Grajber uderzyła w sufit, Tajki doprowadziły do wyniku 20-20. Potem dwa punkty zdobyły jednak "Biało-Czerwone". W końcówce udało im się utrzymać przewagę, a mecz atomowym atakiem zakończyła Smarzek.

Po godzinie 22 Polki poznały rywalki finałowego starcia. Będą nimi Japonki, które bez większych problemów pokonały Włoszki 3:0 (25:21, 25:14, 25:16).

Polska - Tajlandia 3-0 (25-18, 25-9, 25-23)

Polska: Smarzek, Alagierska, Kąkolewska, Mędrzyk, Grajber, Pleśnierowicz, Stenzel (libero) oraz Stysiak, Różański

Tajlandia: Thinkaow, Tomkom, Kamlangmak, Kanthong, Kongyot, Moksri, Pannoy (libero) oraz Sittirak, Piampongsan, Montripila, Booniert, Changkeaw

DG

Dowiedz się więcej na temat: Marlena Pleśnierowicz | Malwina Smarzek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje