Reklama

Reklama

Trener Jacek Nawrocki: Na igrzyskach nie zagrają najlepsze zespoły

- Od dłuższego czasu powtarzam, że system służy popularyzacji siatkówki na różnych kontynentach, a nie wyłonieniu najlepszych drużyn na turniej olimpijski. Idea popularyzacji jest ważniejsza niż poziom sportowy – mówi Interii Jacek Nawrocki, trener reprezentacji Polski w siatkówce kobiet.

Selekcjoner nie kryje też, że  "jest trochę bałaganu z przygotowaniami do IO i bardzo mało komfortu dla trenerów". Wszystko przez to, że między przygotowania a sam turniej kwalifikacyjny wepchnięto części zawodniczek mecze ligowe!

Olgierd Kwiatkowski, Interia: Znany jest już gospodarz turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk olimpijskich w Tokio, w którym wystąpią Polki. Prowadzona przez pana reprezentacja zagra w Apeldoorn w Holandii. Czy to ma dla pana jakiekolwiek znaczenie?

Reklama

Jacek Nawrocki, trener reprezentacji Polski w siatkówce kobiet: To nic nie zmienia. Najbardziej istotny jest sam system kwalifikacji. Od dłuższego czasu powtarzam, że system służy popularyzacji siatkówki na różnych kontynentach a nie wyłonieniu najlepszych drużyn na turniej olimpijski. Idea popularyzacji jest ważniejsza niż poziom sportowy. Na igrzyskach nie zagrają więc najlepsze zespoły w siatkówce kobiet. Jak pokazują wszystkie najważniejsze światowe zawody Europa ma najmocniejsze drużyny w siatkówce kobiecej. Obok trzech krajów takich jak: Chiny, USA, Brazylia, trzeba zaraz umieścić całą czołówkę europejską.

Czy jest już w niej Polska? W tym sezonie polskie siatkarki miały obiecujące wyniki - czwarte miejsce w mistrzostwach Europy, piąte miejsce w Lidze Narodów. Zabrakło tej kwalifikacji olimpijskiej, ale widać, że coś drgnęło.

- Kwalifikację olimpijską w Europie zdobywają najlepsze zespoły na świecie. Może nam jeszcze do nich trochę brakuje. Ale był to najlepszy sezon od 10 lat sezon w siatkówce kobiet. Ta reprezentacja idzie do przodu. To jest proces, który będzie jeszcze trwał. Mam nadzieję, że polska reprezentacja będzie na tyle silna, że w następnych latach nie będziemy martwić się o awans na najważniejsze imprezy na świecie.

Jak ocenia pan szanse na awans do Tokio z turnieju w Apeldoorn?

- Wszystko zależy od tego w jakiej dyspozycji będą zawodniczki w tym akurat momencie. Wszystkie kraje będą grały z rozpędu. Turniej odbędzie się na początku stycznia, a jeszcze pod koniec grudnia gra liga włoska, odbywają się mecze Ligi Mistrzów. Każdy trener będzie miał na przygotowania zaledwie kilka dni.

W takiej sytuacji najważniejsza jest rola trenera?

- I tak, i nie. Główna rola polega na selekcji i wybraniu aktualnie najlepszych zawodniczek i właściwym zmobilizowaniu drużyny, dobraniu odpowiedniej taktyki.

Czy jakaś drużyna będzie bardziej uprzywilejowana, bo mniej zawodniczek gra w lidze włoskiej?

- Wszyscy mają podobne szanse. Te problemy dotyczą wszystkich najlepszych drużyn turnieju.

Czyli których?

- Faworytkami będą Holenderki. Grają u siebie. Potem są Turczynki, aktualne wicemistrzynie Europy. To jest ten top światowy.

Jak wygląda harmonogram przygotowań do turnieju w Apeldoorn?

- Spotykamy się w drugiej połowie grudnia. Będziemy mieli kilka dni przygotowań. Potem są Święta Bożego Narodzenia, po świętach niektóre zawodniczki grają mecze ligowe. Jest trochę bałaganu z tymi przygotowaniami i bardzo mało komfortu dla trenerów.


Patrzy pan na reprezentację długofalowo. Jak pan ocenia czy ta drużyna jest już ukształtowana, czy cały czas trwa proces budowy?

- Ten zespół cały czas się buduje. Konieczne jest by do kadry napływały nowe zawodniczki. Mamy ich dużo na zapleczu. Są młode, utalentowane, silne. Część z nich dostaje szansę w podstawowych składach swoich zespołów ligowych. To zwiększa rywalizację, co jest bardzo korzystne dla reprezentacji.

Rozmawiamy w Spale, gdzie działa z powodzeniem ośrodek szkoleniowy dla młodych siatkarzy, dla siatkarek taka Szkoła Mistrzostwa Sportowego została stworzona w Szczyrku. Na ile takie bazy przyczyniają się do rozwoju polskiej siatkówki i tłumaczą ostatnie sukcesy w tej dyscyplinie?

- Przez wiele lat pracowałem właśnie w Spale z zawodnikami którzy są teraz w pierwszej reprezentacji, a wcześniej zdobywali medale mistrzostw Europy i mistrzostw świata w kategoriach młodzieżowych. Ta szkoła stanowi nieoceniony kapitał polskiej siatkówki. Dla dziewczyn taka szkoła od kilku lat działa w Szczyrku. Została przeniesiona z Sosnowca. Ta placówka ma coraz większą wartość. Będziemy mieli wiele pociechy z tej młodzieży. Trzeba spokojnie i cierpliwie czekać, a wyniki przyjdą.

Rozmawiał w Spale Olgierd Kwiatkowski

Dowiedz się więcej na temat: Jacek Nawrocki | reprezentacja siatkarek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje