Straciła miejsce w kadrze Lavariniego. Wybrała Japonię, a teraz takie wieści
Takimi wynikami może pochwalić się nawet niewiele atakujących, ale Olivia Różański - mimo że gra na pozycji przyjmującej - notuje je niemal co weekend. Nawet dla niej jednak 37 zdobytych punktów w jednym meczu to wyjątkowy rezultat. Polska siatkarka ponownie błysnęła w Japonii, gdzie nikt nie zdobywa tylu punktów, co ona. Trudno o jaśniejszy sygnał do selekcjonera reprezentacji Polski Stefano Lavariniego, który nie znajdował miejsca dla Różański na ostatnich wielkich turniejach.

Olivia Różański przed rozpoczęciem trwającego sezonu zdecydowała się na odważny krok. Za taki można bowiem uznać wyjazd do Japonii, gdzie dotąd swoich sił próbowało niewiele siatkarek z polskim paszportem.
28-letnia przyjmująca już wcześniej występowała za granicą - najpierw w klubach z ligi włoskiej, potem w Besiktasie Stambuł z Turcji. Ostatniego lata przystała na ofertę z japońskiego zespołu Gunma Green Wings. I z miejsca stała się ważną, o ile nie najważniejszą postacią drużyny. Po raz kolejny potwierdziła to w ostatni weekend.
Polska siatkarka w znakomitej formie. Kapitalne wieści z Japonii
Różański była bowiem najważniejszą ofensywną siłą zespołu w spotkaniach z Blue Cats Ishikawa Kahoku. Fantastyczny wręcz był jej wynik z sobotniego spotkania. Co prawda jej drużyna Gunma Green Wings przegrała 1:3, ale Polka zdobyła w tym spotkaniu aż 37 punktów.
Ponownie poradziła sobie z olbrzymim obciążeniem w ataku, bo od rozgrywających otrzymała aż 76 piłek. Skończyła 42 procent z nich, do tego dodała cztery asy serwisowe i jeden punktowy blok.
Dzień później zdobyła nieco mniej punktów - 27 - ale tym razem poprowadziła drużynę do zwycięstwa 3:1. W dodatku została wybrana MVP spotkania, po którym jej drużyna zajmuje szóste miejsce w stawce 14 zespołów S.V. League.
Olivia Różański ostatnio w kadrze znaczyła coraz mniej. Co teraz zrobi Stefano Lavarini?
Sama Różański od wielu tygodni otwiera natomiast ranking siatkarek z najwyższą liczbą zdobytych punktów. Łącznie ma ich już na koncie aż 673. Prowadzi z olbrzymią przewagą, bo zajmująca drugie miejsce Amerykanka Stephanie Samedy zgromadziła o 123 "oczka" mniej. Warto w tym miejscu przypomnieć, że Różański gra na pozycji przyjmującej, a w rankingach najlepiej punktujących siatkarek zazwyczaj brylują atakujące.
Taka dyspozycja Różański to jasny sygnał dla Stefano Lavariniego. Siatkarka urodzona we Francji na początku kadencji Włocha była ważną zawodniczką reprezentacji Polski, w jego pierwszym sezonie występowała nawet na pozycji atakującej. Z czasem jednak selekcjoner coraz mocniej stawiał na inne siatkarki.
W 2024 r. zabrał co prawda Różański na igrzyska olimpijskie do Paryża, ale tam przyjmująca była zawodniczką numer 13, rezerwową spoza kadry meczowej. I nie doczekała się olimpijskiego debiutu.
Jej rola w drużynie narodowej jeszcze zmalała w ostatnim sezonie. Po występach w pierwszej fazie Ligi Narodów Lavarini nie powołał jej ani na turniej finałowy, ani na mistrzostwa świata w Tajlandii. Jeśli jednak Różański nadal będzie tak świetnie prezentować się w Japonii, znów może odgrywać ważną rolę w drużynie Lavariniego.















