Reklama

Reklama

Skowrońska-Dolata skończyła wakacje i wraca do Chin

Katarzyna Skowrońska-Dolata zakończyła wakacje i wróciła do Chin, gdzie w kolejnym sezonie ligowym będzie bronić barw Evergrande Kanton. Siatkarka reprezentacji Polski przyznała, że leci do Azji z dużo spokojniejszą głową niż przed rokiem.

Skowrońska-Dolata, jedna z najlepszych w ostatnich latach polska siatkarka, po wywalczeniu w marcu tego roku mistrzostwa Chin z Evergrande Kanton, zdecydowała się podpisać z tym klubem kontrakt na kolejny sezon. Jak przyznała tuż przed wylotem do Chin, tym razem do Azji udaje się bogatsza o doświadczenia nie tylko sportowe, ale szczególnie te życiowe.

"Przed rokiem zupełnie inaczej to wyglądało. Po raz pierwszy leciałam gdzieś daleko, poza Europę. Azja jest specyficzna, jeśli ci czegoś zabraknie, nie zawsze to możesz dostać na miejscu. Teraz już nie pakowałam spodenek i koszuleczek z krótkim rękawem, ale długie bluzy i leginsy, które będą mnie grzały na treningach i meczach na tych "ciepłych" halach bez drzwi i okien. Przed rokiem musiałam ściągać niektóre ciuchy sportowe z internetu ze Stanów Zjednoczonych" - opowiadała siatkarka.

Reklama

"Teraz też wiem, co mnie tam czeka na miejscu. Wiem gdzie będę mieszkać, jak wyglądają treningi i rozgrywki. Tak naprawdę mogę powiedzieć, że jadę do mojego zespołu, który już na mnie czeka i to mnie bardzo cieszy" - dodała mistrzyni Europy z 2003 i 2005 roku.

Już w swoim pierwszym sezonie w lidze chińskiej, reprezentantka Polski zdobyła mistrzostwo kraju i nie ukrywa, że celem będzie obrona tytułu.

"Skład nie zmienił się w znaczący sposób. Została ze mną Carolina Costagrande, natomiast Amerykanka Nicole Fawcett podpisała kontrakt w Korei. Z tego co mi wiadomo, raczej inna zagraniczna siatkarka jej nie zastąpi. Reszta zespołu ma zostać bez zmian. Będziemy grać oczywiście o mistrzostwo" - wyjaśniła.

Evergrande to dość specyficzny klub - jedyny prywatny w Chinach, który może zatrudniać zagraniczne zawodniczki, ale najwyżej trzy. Sama liga też jest nietypowa, sezon trwa zaledwie trzy i pół miesiąca, choć jak zapewnia Skowrońska-Dolata, rozgrywki są bardzo intensywne.

"To jest tak specyficzny sezon, moje koleżanki może trochę mi zazdroszczą, ale też nie są w stanie sobie wyobrazić ile trzeba wykonać pracy podczas tego krótkiego czasu. Naprawdę, te niecałe cztery miesiące mogą dać mocno w kość. Mam świadomość, że czeka mnie teraz ciężki okres przygotowawczy i długie godziny spędzone na hali. Trenujemy często dwa razy dziennie po cztery godziny" - zaznaczyła.

Zawodniczka przed kolejnym sezonem w Chinach miała szansę wreszcie wypocząć i podleczyć swoje zdrowie. "Od zakończenia cyklu Grand Prix miałam już praktycznie wolne. Był czas na "posprzątanie" w swoim organizmie. Poddałam się w lipcu zabiegowi usunięcia żylaków i przechodziłam rekonwalescencję - praktycznie przez miesiąc nie mogłam nic robić. Później miałam wakacje, wypoczęłam i jestem gotowa do ciężkiej pracy. To nie jest jednak tak, że nic nie robiłam. Miałam rozpisane treningi siłowe, jeździłam na rowerze, wykonywałam prewencyjne ćwiczenia na wzmocnienie stawów, kostek, ścięgien, które przygotowują do siatkówki" - wyjaśniła.

Nie ukrywa, że tęskni przede wszystkim za samą grą, bowiem przez blisko trzy miesiące nie miała piłki w rękach.

"Najgorzej czułam się w trakcie igrzysk olimpijskich. Nie tylko z samego faktu, że bardzo chciałam zagrać w Londynie, ale oglądając wiele meczów, miałam straszną ochotę się poruszać" - podsumowała dwukrotna mistrzyni Europy.

Dowiedz się więcej na temat: Katarzyna Skowrońska-Dolata

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje